Henning Mankell "Mężczyzna, który się uśmiechał"



Autor: Henning Mankell
Tytuł: "Mężczyzna, który się uśmiechał"
Tytuł oryginału: "Mannen som log"
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2007 (wydanie II)
Liczba stron: 384




Czy jest lepszy czas, by przenieść się do ponurej Skanii wraz z Henningiem Mankellem niż jesień i zima? Wtedy można schować się pod kocykiem i popijając gorącą herbatę/kawę/czekoladę (niepotrzebne skreślić) przyglądać się kolejnemu śledztwu prowadzonemu przez komisarza Wallandera.

Kenneth Branagh, czyli Wallander z
brytyjskiej wersji serialu

Tym razem sprawa jest wyjątkowo trudna. Trzeba zacząć od tego, że Kurt Wallander podczas ostatniej akcji zastrzelił człowieka i zmaga się z tego powodu z depresją. Chce nawet odejść z policji. Jednak kiedy okazuje się, że trzeba rozwikłać sprawę śmierci dwóch adwokatów - ojca i syna (z których jeden był przyjacielem Wallandera), Kurt porzuca myśli o emeryturze i po raz kolejny wkracza do akcji.

Rolf Lassgard, czyli Wallander w serialu
produkcji szwedzkiej
Kryminał jest nieco nietypowy. Od początku wiemy, a raczej podejrzewamy, kto zabił. Cała sztuka polega na tym, żeby udowodnić winę właśnie tej osobie. A to nie będzie proste... Jak zwykle w przypadku książek Henninga Mankella mamy do czynienia ze szczegółowo prowadzonym śledztwem oraz Kurtem Wallanderem pijącym kawę za kawą i nie dosypiającym - wszystko, byle tylko doprowadzić sprawę do końca.

Kolejny szwedzki Wallander, Krister Henriksson

Cóż mogę napisać - to po prostu kolejny dobry kryminał z serii o jednym z moich ulubionych literackich detektywów. Nie czytam tych książek w kolejności i muszę przyznać, że nie przeszkadza mi to w odbiorze. Jednak jeśli chcecie poznać całą historię od początku do końca (tak jak powinno być;) zacznijcie od "Mordercy bez twarzy". Na pewno zaprzyjaźnicie się z Kurtem Wallanderem. Komisarzem Kurtem Wallanderem.

Moja ocena: 5/6

PS. Który z aktorów (Kenneth Branagh, Rolf Lassgard, Krister Henriksson) bardziej pasuje Wam do roli Wallandera?

PS2. Szczęśliwego Nowego Roku!!!;)

__________________
Źródła zdjęć:
http://www.sklep.anhor.com.pl/files/imagecache/product/Mezczyzna-ktory-sie-usmiechal.jpg
http://opionator.files.wordpress.com/2012/10/the-man-who-smiled.jpg
http://static.omdb.si/posters/active/207642.jpg
http://1.fwcdn.pl/po/96/69/469669/7250241.2.jpg
Agatha Christie "Niespodziewany gość"

Agatha Christie "Niespodziewany gość"



Autor: Agatha Christie
Tytuł: "Niespodziewany gość"
Tytuł oryginału: "Unexpected Guest"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Szkolne Omega
Czas: 213 minut
Lektor: Marcin Hycnar






Pewnego wieczoru do domu państwa Warwick puka niespodziewany gość - samochód Michaela Starkweddera wpadł do rowu i teraz mężczyzna szuka pomocy. Przypadkowo trafia na naprawdę nietypową sytuację - w obcej posiadłości natyka się na zwłoki mężczyzny oraz na kobietę z pistoletem w ręku która twierdzi, że przed chwilą popełniła morderstwo...
Zauroczony Laurą Warwick bohater postanawia jej pomóc i wymyślić historię usprawiedliwiającą śmierć jej niepełnosprawnego męża. Jednak...czy możemy być pewni, kto tak naprawdę jest sprawcą tej zbrodni? Szybko na jaw wychodzą kolejne informacje, a czytelnik co chwilę ma inny pomysł na to, jak wyjaśnić całą historię...

"Niespodziewany gość" powstał jako sztuka teatralna, napisana przez Agathę Christie w 1923 r. Formę powieści uzyskała ona za sprawą Charlesa Osbourne'a. Fabuła jest nieco nietypowa - jeżeli porównamy ją do innych prac Christie. Zazwyczaj mamy do czynienia z morderstwem oraz dokładnym śledztwem mającym na celu wykrycie sprawcy. Tutaj sprawcę znamy (?) już na początku. Chodzi natomiast o to, żeby podejrzenia skierować na całkiem inną osobę. Muszę przyznać, że było to ciekawe urozmaicenie.

Michael Starkwedder był bardzo intrygującą postacią. Podczas słuchania można się było zastanawiać, co tak naprawdę skłoniło go do pomocy obcej kobiecie w tak nietypowej sytuacji. 
Laura natomiast była, według mnie, denerwująca. Sprawiała wrażenie kompletnie zagubionej i bezradnej, plątała się w zeznaniach...nie zyskała mojej sympatii.
Bardzo ciekawą postacią drugoplanową był jeden z policjantów zajmujących się sprawą śmierci Richarda Warwicka - zafascynowany poezją mężczyzna, czytający nawet w czasie śledztwa, mający odpowiedni cytat na każdą okazję... Wprowadził nieco humoru w ponurą atmosferę powieści.

Marcin Hycnar
Jak już można było zauważyć, "Niespodziewany gość" trafił do mnie w formie audiobooka. Już od początku spodobał mi się głos lektora, Marcina Hycnara - łagodny, spokojny...ale wbrew pozorom bardzo pasujący do lektury tego kryminału. Muszę przyznać, że do tej pory byłam nieco sceptycznie nastawiona do audiobooków. Jednak dzięki panu Hycnarowi słuchanie "Niespodziewanego gościa" było prawdziwą przyjemnością. Z książką zapoznałam się w jeden dzień.

"Niespodziewany gość" to nieco nietypowa pozycja w dorobku Agathy Christie. Typowe jednak jest to, że aż do końca ciężko jest wpaść na prawidłowe rozwiązanie zagadki. A skoro już o zakończeniu mowa...ostatnia scena na długo zapada w pamięć.

Moja ocena: 5/6

Książkę otrzymałam dzięki uprzejmości platformy internetowej Audeo


____________________
Źródła zdjęć: 
https://audeo.pl/img/384440/products_mini/niespodziewany_gosc.jpg
http://ecsmedia.pl/c/the-unexpected-guest-b-iext8673360.jpg
http://filmpolski.pl/z1/58o/48358_1.jpg

Anne Swärd "Lato polarne"


Autor: Anne Swärd
Tytuł: "Lato polarne"
Tytuł oryginału: "Polarsommar"
Wydawnictwo: Czarne
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 256






"Wszystkie szczęśliwe rodziny są do siebie podobne, każda nieszczęśliwa rodzina jest nieszczęśliwa na swój sposób."  Lew Tołstoj, "Anna Karenina"
"Lato polarne" jest właśnie opowieścią o nieszczęśliwej, rozbitej rodzinie. 
Ingrid mieszkająca z Kaj - nieślubną córką swojego męża Jacka, który odszedł z domu. Krystian, żyjący gdzieś z dala od reszty bliskich. Oraz Jens i Lisette - nieszczęśliwe, wiecznie skłócone małżeństwo z dwójką dzieci. To rodzina, której członkowie niezbyt często się ze sobą widują. A kiedy już dochodzi do spotkania, nie potrafią ze sobą rozmawiać. Powstają konflikty, które bardzo łatwo mogą doprowadzić do tragedii.
Anne Swärd

Kolejne rozdziały pisane są z perspektywy różnych osób. Wszyscy wydają się być zagubieni i nieszczęśliwi. Pragną kontaktu z bliskimi, a jednocześnie się go boją. 

Trudno mi napisać coś o tej książce. Jest tak różna od tego, co zazwyczaj czytam... 
Denerwowała mnie postać Kaj - dziewczyny borykającej się z problemami psychicznymi. To od jej pojawienia się (biologiczna matka po prostu podrzuciła ją Jackowi) rozpoczął się proces rozkładu rodziny. Nie była to jej wina - była tylko dzieckiem. Mimo wszystko irytowała mnie ta już dorosła Kaj ze swoimi obsesjami i atakami wściekłości.

"Lato polarne" to mroczna powieść. Powieść o rozbitej rodzinie, która w pewnym momencie próbuje znowu połączyć się w całość, ale wtedy...no właśnie. Zakończenie jest zaskakujące.

Czy polecam? Jak najbardziej. Być może nie spodoba się Wam specyficzny styl Anne Swärd, ale chyba warto poznać z literatury skandynawskiej coś więcej niz tylko Muminki i skandynawskie kryminały?;)

Moja ocena: 5/6



Chciałabym życzyć wszystkim czytelnikom mojego bloga, oraz tym którzy po prostu przez przypadek zajrzą tutaj w tym czasie, wesołych, spokojnych Świąt. Wiary, nadziei, miłości... Oraz wielu niesamowitych książek i równie niesamowitych osób, z którymi moglibyście na ich temat rozmawiać;)


_______________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/50000/50105/155x220.jpg
http://multimedia.pol.dk/archive/00541/Sward_Anne3_hog_541844y.jpg
http://t1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcTsinE4-dj9m5g8Q8vvunSc9ZigDTGtuNzV1Q_71iBaAXdVC92CaTZwjCzi5w
http://sphotos-b.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/307553_506203312753818_2040544994_n.jpg

Jack Ketchum "Królestwo spokoju"

Autor: Jack Ketchum
Tytuł: "Królestwo spokoju"
Tytuł oryginału: "Peaceable Kingdom"
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 424






1 autor. 1 gatunek. 32 opowiadania. Czyli Jack Ketchum i jego zbiór opowiadań grozy "Królestwo spokoju".
Jack Ketchum

Tytuł jest bardzo przewrotny. W opowiadaniach Ketchuma nie odnajdziemy spokoju. Wręcz przeciwnie... Już pierwsze, "Karabin", mną wstrząsnęło. Kobieta znajduje w szafie syna broń. Postanawia z nim porozmawiać, w końcu chłopiec ma dopiero 10 lat. Udaje się do jego sekretnego miejsca, "klubu". Tam odkrywa jego tajemnicę. I wtedy...no własnie. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Kolejne opowiadanie, mówiące o tajemniczym pudełku i jego równie tajemniczej zawartości, która sprawia że kto raz ją zobaczył - już nigdy o niej nie zapomni - również jest bardzo dobre. Niestety, potem było już tylko gorzej. Dużo gorzej...

Może to dlatego, że przeczytałam całą książkę w dwa dni? Za dużo na raz? Ale mam wrażenie, że nie zrozumiałam o co chodziło w niektórych opowiadaniach. Część z nich była również dosyć brutalna, czego nie lubię. Uważam, że dużą sztuką jest przerażenie kogoś bez uciekania się do dziwnych, makabrycznych opisów. 

Chciałam jeszcze wymienić dwa opowiadania. "Pośród lekko rannych" czytało mi się bardzo ciężko. To opowieść o człowieku, który pewnej nocy budzi się z krwotokiem z nosa. Krew płynie i płynie, nie można jej zatamować. Opisy płynącej strumieniami krwi sprawiły, że bardzo trudno było mi przebrnąć przez to opowiadanie...
"Na zawsze" skojarzyło mi się z piosenką, którą bardzo lubię: "Where the wild roses grow". Równie mroczne, z podobnym zakończeniem. 

Czytając, podświadomie porównywałam Jacka Ketchuma do Stephena Kinga (zresztą ten drugi jest dużym fanem twórczości pierwszego). Lubię opowiadania, a te Kinga są dla mnie naprawdę na wysokim poziomie. Tutaj było różnie. Niektóre świetne, inne kiepskie i zbyt brutalne. Ale może wynika to z moich osobistych preferencji i, być może, sposobu odbioru (wszystko na raz, właściwie bez przerw). Nie poczułam się przerażona... Ale przestraszyć mnie potrafi chyba tylko King. 

Moja ocena: 4/6
_____________________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/105000/105023/155x220.jpg
https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQVqhqBq4GMWhCcPadeNqSfCugotRhGTx3O9k1leJIJUrhhg6_zcQ
http://www.jackketchum.com.pl/images/stories/ketchum/covers_105x170/peaceable_kingdom/peaceable_kingdom_ebook.jpg

Christmas TAG

Christmas TAG to sympatyczna blogowa zabawa, o której pewnie już słyszeliście. Zostałam do niej zaproszona  przez Czytelniczkę, której bardzo dziękuję;)

1. Kiedy zaczynasz przygotowania do Bożego Narodzenia?
Myślę, że na około tydzień przed Świętami. Chociaż obecnie wszystko zależy od tego, kiedy uda mi się wrócić do domu ze studiów. Na razie przygotowuję się do Świąt psychicznie, a od piątku będę brała udział w sprzątaniu, dekorowaniu domu, pieczeniu itp.

Choinka w Dej (Rumunia)

2. Posiadasz kalendarz adwentowy?
Nie. Myślicie, że przy mojej miłości do czekolady byłabym w stanie zjadać tylko jedną czekoladkę dziennie (bo oczywiście od razu skojarzył mi się ten rodzaj kalendarza;) a resztę zostawić w spokoju?

3. Jakie są Twoje ulubione filmy świąteczne?
"To właśnie miłość" i "Listy do M.". Wiem, mało oryginalnie;)

4. Czy masz jakieś wesołe wspomnienia świąteczne?
Z pewnością mam;)

Świąteczne dekoracje w Bukareszcie

5. Jak wygląda Boże Narodzenie w Twoim domu?
Myślę, że właściwie tak jak w większości domów. Może poza tym, że nie jemy karpia na Wigilię;)

6. Co najbardziej lubisz w Świętach Bożego Narodzenia?
To, że są;) Oraz atmosferę, dekoracje świąteczne, możliwość odpoczęcia od codziennych problemów, oglądania jakichś wesołych filmów i objadania się smakołykami;)

7. Czy masz jakieś tradycje świąteczne?
Raczej nie.

Campulung Moldovenesc (Rumunia)

8. Jakie są Twoje ulubione piosenki świąteczne?
W tym roku królują "Last Christmas" i "All I want for Christmas is you".

9. Jaką będziesz mieć choinkę w tym roku?
Sztuczną, ubraną na czerwono i złoto.

10. Jaki jest Twój ulubiony zapach świąteczny?
Zapach kompotu z suszonych owoców.

Świąteczny targ w Sibiu (Rumunia)

11. Jaki kolor lampeczek choinkowych lubisz najbardziej?
Wszystkie;)

12. Odliczasz dni do Świąt?
Nie liczę specjalnie dni. Ale bardzo czekam na tegoroczne Święta;)

Jedno ze stoisk na Targu w Sibiu

13. Ulubiony zimowy lakier do paznokci?
Rzadko maluję paznokcie, więc nie posiadam.

14. Ulubiony zimowy napój? 
Herbata z sokiem malinowym? Gorąca czekolada?

15. Jak wygląda Twój pokój podczas okresu świątecznego?
Jest posprzątany;) I można tam znaleźć jakieś świąteczne dekoracje.

Dekoracje w Târgu Mureș (Rumunia)

Nominuję wszystkich, którzy to czytają, a jeszcze nie brali udziału w zabawie;)
PS. Ktoś jeszcze nie wie, dlaczego wybrałam świąteczne zdjęcia akurat z Rumunii?;)
____________________
Źródła zdjęć:
http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/16100_500921526615330_22789127_n.jpg
http://sphotos-e.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/2043_480369272006228_2062240532_n.jpg
http://sphotos-d.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/32344_481746131868542_435860432_n.jpg
http://sphotos-g.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-prn1/149781_501470169893799_1506332675_n.jpg
http://sphotos-h.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash4/430795_500668403307309_1439154668_n.jpg
http://sphotos-b.ak.fbcdn.net/hphotos-ak-ash3/67037_498713916836091_826384510_n.jpg

Karen Joy Fowler "Klub miłośników Jane Austen"



Autor: Karen Joy Fowler
Tytuł: "Klub miłośników Jane Austen"
Tytuł oryginału: "The Jane Austen Book Club"
Wydawnictwo: Rebis
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 336





Sięgnęłam po tę książkę z kilku powodów. Po pierwsze, lubię twórczość Jane Austen. Po drugie, zachęcił mnie opis na okładce. Poza tym powieść znajdowała się w bibliotece na półce z napisem "Najchętniej czytane". No cóż, zapomniałam o tym, że "najchętniej czytane" nie jest synonimem słowa "dobre"...

Jocelyn, Sylvia, Allegra, Prudie, Bernadette i Grigg. Pięć kobiet i jeden mężczyzna spotykają sie co miesiąc w domu jednego z nich, żeby podyskutować o wybranej powieści Jane Austen. Przy okazji poznajemy nie tylko ich opinie na temat książek, ale również historie z ich życia - ponieważ autorka konsekwentnie wplata je w fabułę.
Członkowie klubu miłośników Jane Austen 

Rozczarowałam się. Miałam nadzieję, że więcej miejsca zostanie poświęcone Jane Austen i jej powieściom. Owszem, pozornie wszystko kręci się wokół nich. Ale co chwilę w fabułę wkradają się wspomnienia bohaterów z przeszłości czy opisy aktualnych wydarzeń, w których osobiście nie widzę nic ciekawego. 
Widać, że autorka zna i lubi powieści Austen. I że książka jest nie tylko prostą opowieścią o grupie ludzi spotykających się co miesiąc. Jednak nie mogę zgodzić się ze słowami z okładki:
"Karen Joy Fowler sięga tu szczytów humoru: jej postaci są niezwykle pociągające, a kunsztowny taniec nowoczesnej miłości ułożony nader przemyślnie - i zabawnie."
Być może to po prostu nie mój rodzaj poczucia humoru...

Podsumowując: zdecydowanie za mało rozmów o Jane Austen, jak na książkę dotyczącą klubu jej miłośników; humor - jaki humor?; bohaterowie nie budzący mojej sympatii. 
Na plus mogę zaliczyć sam pomysł, a także zgromadzone na końcu książki opinie o powieściach Jane Austen.
Plakat filmu "Rozważni i romantyczni - Klub miłośników Jane Austen" (film oczywiście na podstawie książki)

Książka mi się nie podobała, co nie znaczy że odradzam jej czytanie. Być może Wy znajdziecie w niej coś dla siebie. 

Moja ocena: 3/6
"Wiesz, chyba nie ma rzeczy naprawdę niewybaczalnych. Nie tam, gdzie wchodzi w grę miłość."
__________________
Źródła zdjęć: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/55000/55817/155x220.jpg
http://1.fwcdn.pl/ph/43/33/384333/134165.1.jpg 
http://1.fwcdn.pl/po/43/33/384333/7181093.3.jpg

Isabel Allende "Zorro. Narodziny legendy"



Autor: Isabel Allende
Tytuł: "Zorro. Narodziny legendy"
Tytuł oryginału: "El Zorro. Comienza la legenda"
Wydawnictwo: MUZA SA
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 456





Postać zamaskowanego bohatera chroniącego ludność Kalifornii jest wzorowana na autentycznej postaci Joaquina Muriety. Po raz pierwszy Zorro pojawił się w powieści Johnstona McCulley'a "The Curse of Capistrano", wydanej w 1919 r. Dzisiaj jest on nam znany głównie z filmów z Antonio Banderasem oraz dwóch seriali - z 1957 i 1990 r. Isabel Allende pokusiła się o stworzenie powieści opisującej dzieciństwo i młodość Diego de la Vegi oraz wyjaśniającej, dlaczego został Zorro.

Skąd pomysł na strój Zorro? Dlaczego Diego tak dobrze władał szablą? Czy sierżant Garcia zawsze był niezdarnym, choć w sumie sympatycznym grubaskiem? Co właściwie znaczy pseudonim "Zorro"?
Tego wszystkiego można dowiedzieć się z książki Isabel Allende. Wartka akcja, obfitość ekscytujących wydarzeń oraz duże poczucie humoru autorki gwarantują, że nie będziecie się nudzić podczas lektury.

Tylko jedna uwaga - powieść kończy się w momencie, w którym na dobrą sprawę mogłaby się dopiero zaczynać. Jeżeli więc oczekujecie książki tylko i wyłącznie o przygodach Zorro, a nie czegoś w rodzaju prequelu, to nie jest to pozycja dla Was.

Moja ocena: 4,5/6

Przepraszam za tę nieco nieskładną opinię o książce i nieodwiedzanie Waszych blogów. Postaram się ogarnąć w najbliższym czasie (gdzieś pomiędzy pisaniem kolejnych prac zaliczeniowych na zajęcia i opanowywaniem obsługi Corela;)
___________________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/37000/37139/155x220.jpg
http://www.movieposter.com/posters/archive/main/125/MPW-62905

Dean Koontz "Opiekunowie"




Autor: Dean Koontz
Tytuł: "Opiekunowie"
Tytuł oryginału: "Watchers"
Wydawnictwo: Albatros A. Kuryłowicz
Rok wydania 2012
Liczba stron: 512




Pierwszy to golden retriever o imieniu Einstein. Pies obdarzony niezwykłą, prawie ludzką inteligencją. Drugiego nazywają Obcym - ze względu na jego przerażający wygląd. Nie jest on podobny do człowieka ani do żadnego zwierzęcia. Został stworzony aby zabijać. Kiedy te dwa stworzenia uciekają z rządowych laboratoriów Banodyne, członkowie Agencji Bezpieczeństwa Narodowego rozpoczynają pościg. 
Dean Koontz. Z pieskiem;)
Einsteina przygarnia Travis Cornell - były członek Delta Force. Travis szybko orientuje się, z jak niezwykłym psem ma do czynienia. Retriever zaś odmienia życie samotnego dotąd mężczyzny, doprowadzając do jego spotkania z Norą - kobietą, która będzie dla obu znaczyć bardzo dużo. Jednak cała trójka musi uważać - Einsteina tropią nie tylko agenci federalni, ale także Obcy. Jest jeszcze płatny zabójca Vince Nasco, który w jakiś sposób dowiedział się o psie i teraz chce mieć go tylko dla siebie...


Dean Koontz w zgrabny sposób połączył kilka wątków. Mamy tutaj opowieść o eksperymentach naukowych polegających na przeprowadzaniu modyfikacji genetycznych, płatnego zabójcę tropiącego głównych bohaterów, historię przyjaźni człowieka i zwierzęcia... Przez ponad 500 stron "Opiekunów" nie ma miejsca na nudę - książka trzyma w napięciu. 


Do głównych bohaterów - Travisa, Nory i oczywiście Einsteina, można poczuć dużą sympatię. Wszyscy są po przejściach, każde z nich pragnie tylko poczucia bezpieczeństwa i możliwości spokojnego życia z pozostałą dwójką. Szczególnie polubiłam Einsteina. Cóż, w końcu psy to moje ulubione zwierzęta. I sama chciałabym móc porozumiewać się z moim psem w sposób, w jaki Travis i Nora rozmawiali z retrieverem... Kto nie chciałby móc prowadzić konwersacje ze swoim zwierzakiem?

Właściwie jedynym minusem "Opiekunów" jest dla mnie zakończenie. Nie mogę dokładnie napisać o co chodzi, żeby uniknąć spoilerów. Ale nie tego się spodziewałam. Myślę, że autor chyba przedobrzył. A może to niezadowolenie wynika po prostu z mojego złego humoru w trakcie czytania końcowych rozdziałów "Opiekunów"?

Polecam tę powieść. Dzięki niej, a raczej dzięki Przyjaciółce od której dostałam "Opiekunów" przekonałam się do Deana Koontza (kiedyś przeczytałam "Zabójcę strachu", jednak ta lektura mnie nie porwała).

Moja ocena: 5/6
_________________________
Źródła zdjęć:
http://www.wydawnictwoalbatros.com/ksiazki/1127/1632.jpg
http://www.cci.org/atf/cf/%7BD369F549-15C4-46EE-BEE3-52B190502F3F%7D/Trixie-Dean.jpg
http://officeimg.vo.msecnd.net/en-us/images/MB900337348.jpg

Konkurs - wyniki

Dziękuję wszystkim za udział w konkursie;) Odpowiedzi było tylko kilka, jednak wszystkie przeczytałam z ciekawością. Gratuluję pomysłowości;) A teraz wyniki:

Miło mi poinformować, że książkę Beaty Pawlikowskiej "Podróżuj, módl się i kochaj" otrzymuje Kasia. Jej odpowiedź na pytanie Czy nadzieja wystarczy, by bezpiecznie przepłynąć obok Przylądka Dobrej Nadziei? brzmiała:

"Przylądek Burz. Miejsce, w które niejeden podróżnik chciałby się udać i zobaczyć jego piękno. Czasami wystarczy naprawdę niewiele, by spełnić swoje marzenie. Wydaje mi się, że nadzieja wystarczy, by przepływając obok Przylądka Dobrej Nadziei, czuć się bezpiecznie. To uczucie, które ma wielką moc. Może i jest "matką głupich" - jak to twierdzą niektórzy - ale nadzieja daje nam siły i chęci do działania. To uczucie, które czasem nawet w niewielkiej mierze naprawa nas optymizmem... i taki promyk słońca wystarczy. Jak powiedział kiedyś Ambrose Bierce: "Nadzieja - marzenia i oczekiwania zawinięte w jedną paczkę.". A dla mnie nadzieja to przewodniczka. Prowadzi nas przez ciemne tunele życia, by na końcu można było odnaleźć światło i wydostać się na powierzchnię, opuszczając twardą skorupę zwątpienia. I potwierdzą to słowa z piosenki "Nadzieja":
Prowadź nas, nadziejo, w ciemny czas nadziejo!
W mrocznej mgle wyczaruj iskrę wiary."

Idę pisać maila z informacją o wygranej. Pozostałych zachęcam do zaglądania od czasu do czasu na mojego bloga - mam już pomysł na następny konkurs;)
Agnieszka Błotnicka "Koniec wiosny w Lanckoronie"

Agnieszka Błotnicka "Koniec wiosny w Lanckoronie"






Autor: Agnieszka Błotnicka
Tytuł: "Koniec wiosny w Lanckoronie"
Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 272






Co robi kobieta, która właśnie przeżyła zawód miłosny i chce się ukryć na jakiś czas przed światem? Jeśli przyjmiemy logikę popularnych ostatnio seriali i książek, stwierdzimy bez wahania że owa kobieta najczęściej wyjeżdża na prowincję. Tam zachwyca się pięknem przyrody, poznaje nowych ludzi oraz uczestniczy w wydarzeniach, które na zawsze zmieniają jej życie. Wszystko wskazywało na to, że podobny scenariusz znajdę również w powieści Agnieszki Błotnickiej.
Agnieszka Błotnicka

Główną bohaterką i zarazem narratorką "Końca wiosny w Lanckoronie" jest Magda, która właśnie rozstała się ze swoim chłopakiem. Dziewczyna postanawia wyrwać się na jakiś czas z Warszawy, aby móc nad sobą popracować i przemyśleć ostatnie wydarzenia. Trafia do Lanckorony, gdzie stara się zrzucić zbędne kilogramy oraz analizuje ostatnie chwile swojego związku z Filipem. Czy ten wyjazd będzie miał jakiś wpływ na jej późniejsze życie?

W powieści Agnieszki Błotnickiej podobały mi się: poczucie humoru głównej bohaterki, pomysł wyjazdu i zmienienia swojego życia (choć już tyle razy wykorzystywany) oraz opisy jedzenia. Magda zaczyna się odchudzać, więc obsesyjnie myśli o różnego rodzaju potrawach. Były to naprawdę smakowite przemyślenia;) 
Nie zachwyciły mnie m.in. okoliczności rozstania Magdy i Filipa. Tak właściwie nie wiadomo, co się stało. Żadne z nich zadało sobie trudu, żeby usiąść, porozmawiać w porządnie wyjaśnić całą sytuację. Ech, widocznie tylko ja chciałabym wszystko wyjaśniać;) Nie spodobało mi się też zakończenie. Może jednak nie do końca je zrozumiałam.

Tradycyjna zabudowa w Lanckoronie

Pomimo tego, uważam że "Koniec wiosny w Lanckoronie" to całkiem przyzwoita powieść. Nieco różni się od schematycznych produkcji, do których odwołałam się na początku recenzji. Jednak cała historia z Filipem nie do końca mnie przekonuje. 
Mimo wszystko, jest to dość przyjemna, zabawna książka. W sam raz na poprawę humoru w długie, jesienne wieczory.

Moja ocena: 4/6

Przypominam o konkursie!;)

______________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/92000/92178/155x220.jpg
http://www.nk.com.pl/img/writers/agnieszka_blotnicka.jpg
http://www.malopolska2008.za.pl/wadowice/l.jpg
"Podróżuj, módl się i kochaj" - KONKURS

"Podróżuj, módl się i kochaj" - KONKURS

Posiadam w swoich zbiorach książkę Beaty Pawlikowskiej "Podróżuj, módl się i kochaj"

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/154000/154400/155x220.jpg
Szczerze powiem, że nie przepadam za twórczością pani Pawlikowskiej. Dlatego postanowiłam oddać książkę (a raczej książeczkę - w końcu jest w małym formacie i ma tylko 96 stron) w dobre ręce. Dlatego zapraszam wszystkich zainteresowanych do wzięcia udziału w konkursie;)

Oto zasady:
1. Konkurs trwa od 22.11 do 28.11 2012 r.
2. Mogą w nim wziąć udział osoby mieszkające w Polsce.
3. Nie jest konieczne dodawanie mojego bloga do obserwowanych ani wstawianie na swoją stronę banneru informującego o konkursie.
4. Aby mieć szansę na wygraną, należy w komentarzu odpowiedzieć na pytanie:

 Czy nadzieja wystarczy, by bezpiecznie przepłynąć obok Przylądka Dobrej Nadziei?

Nagrodzona zostanie najciekawsza, najbardziej kreatywna odpowiedź;)
5. Proszę również o umieszczenie w komentarzu swojego adresu e-mail, tak żebym mogła skontaktować się ze zwycięzcą (co powinno nastąpić 29.11).


Dodam jeszcze, że pytanie konkursowe wymyśliła moja przyjaciółka - za co serdecznie Jej dziękuję!;) Mam nadzieję, że konieczność udzielenia odpowiedzi nie będzie czymś, co Was zniechęci.
Pozdrawiam i życzę powodzenia!;)

Teresa Monika Rudzka "Bibliotekarki"



Autor: Teresa Monika Rudzka
Tytuł: "Bibliotekarki"
Wydawnictwo: Skrzat
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 304






O książce Teresy Moniki Rudzkiej słyszałam już wcześniej. Między innymi za sprawą Pulowerka - portalu dla bibliotekarzy, który oczywiście nie mógł pominąć takiego wydarzenia, jak ukazanie się książki o przedstawicielkach naszego zawodu. Opinie na temat powieści były różne. Zazwyczaj jednak negatywne. Nie zamierzałam jej czytać, ale - namówiona przez przyjaciółkę - spróbowałam.

Główną bohaterką jest Żywia - kobieta w średnim wieku, pracująca w przeszłości w kilku różnych miejscach, m.in. w bibliotece uniwersyteckiej. Teraz pozostaje bez stałego zatrudnienia. W związku z tym usilnie stara się, żeby przyjęto ją do biblioteki publicznej w jej mieście. Udaje się to po prawie całym roku starań. Żywia trafia do filii nr 32. Tam przekonuje się, jak naprawdę wygląda praca w bibliotece... Ale czy na pewno?
Tego zdecydowanie nie można robić w bibliotece...
ale półka wygląda na solidną;)

Wiele osób ma zastrzeżenia właśnie co do przedstawienia przez autorkę realiów pracy bibliotekarza. Ja również. Owszem, w bibliotekach - tak jak i w innych miejscach - zdarzają się niekompetentni, nieuprzejmi pracownicy, ludzie zachowujący się w dość dziwny sposób. Bywa, że ktoś nie radzi sobie np. z obsługą komputera. Czasami użytkownicy bywają uciążliwi. Jednak na pewno nie wygląda to tak, jak w książce Teresy Moniki Rudzkiej - gdzie właściwie wszystkie bibliotekarki nie posiadają potrzebnej w tym zawodzie wiedzy i mają okropne charaktery, a czytelnicy to albo ludzie z problemami psychicznymi albo miłośnicy Paolo Coelho. Być może autorka specjalnie chciała przedstawić wszystko w przejaskrawiony sposób...jednak co za dużo, to niezdrowo. 

Powieść ma ciekawą konstrukcję - poszczególne rozdziały pisane są z perspektywy różnych bohaterów. Znajdziemy również takie, które składają się wyłącznie z zażaleń pisanych przez czytelników oraz odpowiedzi dyrektora. W związku z wyborem takiego sposobu poprowadzenia fabuły, autorka musiała przedstawić przeszłość poszczególnych bohaterek w formie ich wewnętrznych monologów. Według mnie nie wypadło to zbyt wiarygodnie. 


Książka niezbyt mi się spodobała. Studiuję informację naukową i bibliotekoznawstwo, miałam okazję pracować w bibliotece. Oprócz tego bywam w takich instytucjach w ramach zajęć. I nie uważam, żeby autorka trafnie przedstawiła kulisy zawodu bibliotekarza. Oprócz tego powieść nie zachwyciła mnie stylem, poczuciem humoru czy też interesującymi postaciami (były raczej irytujące). 
Ogólnie - niezbyt polecam.

Moja ocena: 3/6

Na koniec "bibliotekarskie" strony na facebooku:

I zaproszenie na forum "Książka w Krakowie". Serdecznie polecam!;)
________________________
Źródła zdjęć: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/74000/74945/155x220.jpg
http://officeimg.vo.msecnd.net/en-us/images/MH900427686.jpg
http://officeimg.vo.msecnd.net/en-us/images/MH900427685.jpg

Marian Buchowski "Stachura. Biografia i legenda"



            Autor: Marian Buchowski
            Tytuł: "Stachura. Biografia i legenda"
            Wydawnictwo: Magnes
            Rok wydania: 1992
            Liczba stron: 380






Edward Stachura. Człowiek - legenda. Znany nie tylko ze swojej twórczości, ale też z charakterystycznego trybu życia. Pisarz, indywidualista. Kim był tak naprawdę? Co, z rzeczy które o nim wiemy, jest prawdą a co legendą? Próbę odpowiedzi na te pytania zawarł w swojej książce Marian Buchowski.

Książka podzielona jest na trzy części. Pierwsza to "Biografia". Znajdziemy tu fakty z życia Edwarda Stachury, a także jego rodziny. Dotarcie do niektórych informacji oraz ich potwierdzenie musiało być nie lada wyzwaniem, skoro już samo miejsce urodzenia pisarza jest niepewne. Otrzymujemy jednak w miarę spójną biografię, uzupełnioną listami do i od Stachury, fragmentami jego dziennika oraz wieloma zdjęciami. 
Druga część książki to "Wspomnienia". Zgromadzone są w niej teksty osób mniej lub bardziej związanych ze Stachurą, przywołujące różne wydarzenia z jego życia oraz opisujące wpływ pisarza na życie ich samych. 
Edward Stachura
Część ostatnia to "Legenda". Tutaj Marian Buchowski próbuje odpowiedzieć na pytanie - skąd wzięła się legenda Edwarda Stachury i co sprawia, że wciąż ona trwa? Jest to rzeczywiście fenomen, któremu warto się przyjrzeć. 

Sięgnęłam po "Stachurę..." ze względu na moją fascynację tym pisarzem. Muszę przyznać, że ta książka dostarczyła mi wielu interesujących informacji. Przede wszystkim przedstawiła Stachurę jako człowieka, ze wszystkimi jego zaletami i wadami (nie wiedziałam na przykład, że był tak bardzo drażliwy i źle znosił wszelką krytykę). Dowiedziałam się też więcej o popularności tej postaci - i o ludziach nim zafascynowanych. Wydaje mi się, że "Biografia i legenda" to książka dosyć obiektywnie opisująca nie tylko samego pisarza, ale też "Stachurę - zjawisko". Chociaż, czy można pisać obiektywnie o czyimś życiu i twórczości?
"Stachura postanowił zostać artystą - to widać już w liceum. I, jak to Stachura, nie jakimś tam artystą, ale artystą wielkim. (...) Wprawdzie pisarzem zostaje się bez pieczątek urzędowych, liczy się talent i jego efekty, ale Stachura w liceum nie należał nawet do gatunku tych uczniów, których polonistki chwalą za ładne wypracowania i zachęcają do studiów filologicznych. "

Moja ocena: 5/6 
_____________________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/65000/65394/155x220.jpg
http://stachuriada.pl/stachura/sted/edzio3.jpg
Liebster Blog

Liebster Blog

Zapewne większość z Was zna już zabawę Liebster Blog. Mimo wszystko przypomnę w skrócie jej zasady:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tych) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."
Zostałam nominowana aż przez cztery osoby: Rudą, Suzę, Malice i Czytelniczkę. Dziękuję Wam bardzo!;)
Mam nadzieję, że nie obrazicie się za to, co teraz zrobię - otóż postanowiłam wybrać ze wszystkich Waszych pytań 11 (moim zdaniem) najciekawszych i udzielić na nie odpowiedzi. Doszłam do wniosku, że zanudziłabym odwiedzających ten blog tak dużą ilością informacji o mojej skromnej osobie;)
Ok...zaczynamy;)

Pytania Rudej:
1. Jakie masz wady? Jakie zalety? Scharakteryzuj siebie w kilku zdaniach lub słowach.
Uparta, złośliwa, samolubna...za to szybko przywiązuję się do ludzi.
2. Która ze znanych osób najbardziej odpowiada Twoim wizualnym ideałom? (czyli kto najbardziej podoba Ci się z wyglądu?)
Johnny Depp (to chyba oczywiste;) ewentualnie Robert Downey Jr. Ale nie mam określonego typu urody, który najbardziej mi się podoba.
3. Twoje ulubione filmy.
Jest ich dużo. Wymienię tylko kilka: "Baza ludzi umarłych", "Pan od muzyki", "Stowarzyszenie umarłych poetów", "Spaleni słońcem", "Biała sukienka", "Piękna i bestia", "Zaplątani"...

Pytania Suzy:
4. Twój ulubiony cytat?
"I zapomnij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz"
ks. Jan Twardowski
5. Włosy - rozpuszczone czy związane?
Zazwyczaj rozpuszczone. Chyba że na zewnątrz szaleje wiatr, wtedy wygodniej jest mieć związane. 
6. Czekasz na premierę jakiegoś filmu? Jakiego?
Owszem. Na premierę "Iron mana 3";)



Pytania Malice:
7. Jakie miejsce chciałabyś odwiedzić? Dlaczego?
Chciałabym pojechać do Rumunii. Podoba mi się kultura tego kraju, przepiękne krajobrazy, życzliwość ludzi...
8. Czy zawsze kończysz zaczętą książkę, czy raczej odkładasz ją, jeśli nie spełnia Twoich oczekiwań?
Jeśli czytanie jakiejś książki mnie męczy, nie podoba mi się ona, nie kończę jej wtedy "na siłę". Ale raczej rzadko zdarza się, żebym przerwała lekturę.

Pytania Czytelniczki:
9. Bez czego nie potrafisz żyć?
Bez Miłości. Bez moich bliskich. Bez kawy, książek, czekolady...
10. Co robisz, gdy czytasz?
Czasami słucham muzyki. Ale wtedy i tak bardziej skupiam się na książce i w konsekwencji nie wiem, co aktualnie leci;) Za to lubię mieć dobrą kawę/czekoladę/herbatę gdzieś w pobliżu, kiedy czytam.
11. Jaki, według Ciebie, jest najgorszy dzień tygodnia?
Wszystkie są dobre;) Chociaż aktualnie najmniej lubię co drugą środę, ze względu na zajęcia jakie wtedy mam.

Jeśli chodzi o moje nominacje - wyróżnionych zostało już tyle blogów, że trochę się w tym gubię;) Więc nie nominuję nikogo... Następnym razem;)


Jan Grzegorczyk "Puszczyk"




Autor: Jan Grzegorczyk
Tytuł: Puszczyk
Rok wydania: 2012
Wydawnictwo: Znak                                
Liczba stron: 430    





Jan Grzegorczyk był mi do tej pory znany tylko z serii książek o księdzu Groserze ("Adieu", "Trufle", "Cudze pole"). Bardzo mi się podobały, dlatego z ciekawością sięgnęłam po jego kolejną powieść - "Puszczyka". Jednak od razu mogę napisać, że nie spełniła ona moich oczekiwań.

"Puszczyk" opisuje wycinek z życia Stanisława Madeja - mężczyzny w średnim wieku, który porzucił miasto i przeprowadził się do (nie)spokojnej małej miejscowości Rojno. Jego pasją jest pisanie oraz, od niedawna, rozwiązywanie zagadek kryminalnych. Pewnego wieczoru Madej znajduje w miejscowym kościele ciało proboszcza. Policja orzeka, że był to nieszczęśliwy wypadek - ksiądz po prostu spadł z drabiny. Madej jednak ma wątpliwości i rozpoczyna własne śledztwo...

Jan Grzegorczyk
Muszę przyznać, że opis książki brzmi interesująco. Jednak wykonanie niezbyt mi się spodobało. Zacznijmy od tego, że "Puszczyk" to kontynuacja przygód bohatera znanego z "Chaszczy". Brak jednak informacji o tym na okładce, a to według mnie duży minus. Wprawdzie autor wplata w fabułę opis wcześniejszych wydarzeń, tak że lektura poprzedniej części nie jest konieczna, ale mimo wszystko brakowało mi znajomości "Chaszczy".
Kolejna uwaga dotyczy bohaterów. Nie można o nich powiedzieć, że są płytcy, przewidywalni. Wręcz przeciwnie - co chwilę zaskakują. Jednak do żadnego z nich nie poczułam zbytniej sympatii. A już szczególnie do Stanisława Madeja. Opisy jego przejść z trzema kobietami niezbyt mnie zainteresowały. 
Intryga również mnie nie zachwyciła. Zabrakło jaśniejszego wyjaśnienia niektórych spraw. Mam wrażenie, że powstanie jeszcze jedna - trzecia - powieść o Stanisławie Madeju - wiele faktów wymaga dopowiedzenia, a sama książka jakby urywała się w pewnym momencie. 
Jeśli chodzi o poczucie humoru Jana Grzegorczyka oraz odniesienia do wiary - wypadły one bardzo blado w porównaniu do tego, do czego autor przyzwyczaił mnie serią o księdzu Groserze. 

Żeby wymienić jakieś pozytywne aspekty - książka jest bardzo ładnie wydana. Okładka posiada swój klimat, a charakterystyczne zawijasy widoczne przy tytule są obecne i w treści książki.

Solidnie skrytykowałam "Puszczyka". Nie znaczy to jednak, że odradzam jego przeczytanie. Proponuję jednak zacząć od "Chaszczy", tak żeby uniknąć niedopowiedzeń. A jeśli chodzi o inne dzieła Jana Grzegorczyka, serdecznie polecam "Adieu".

Moja ocena: 3,5/6
______________________________________
Źródła zdjęć: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/122000/122756/155x220.jpg
http://www.express-miejski.pl/img/pubfiles/cache/r_250_187_1349330888586_16_11716_jan_grzegorczyk.jpg

Tomek Michniewicz "Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów"


Autor: Tomek Michniewicz
Tytuł: "Gorączka. W świecie poszukiwaczy skarbów"
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 368 


Kto z nas nigdy nie czytał powieści przygodowych albo nie oglądał filmów o poszukiwaczach skarbów? Na pewno znajdą się takie osoby, myślę jednak że będą w zdecydowanej mniejszości. Tomek Michniewicz w swojej książce opowiada nam nieco inne historie - również o ludziach szukających bogactwa, ale żyjących naprawdę. O współczesnych poszukiwaczach skarbów.
"Pewnie pomyślicie, że to historie z filmowych przygodówek, wytwór fantazji hollywoodzkich scenarzystów. 
Ja też tak myślałem."
Książka podzielona jest na dwie części. Pierwsza, "Almiranta", opowiada m.in. o ludziach szukających na terenach dzisiejszego Nowego Meksyku skarbów pozostawionych tam przez Hiszpanów. Okazuje się, że odnalezienie ukrytego tam złota jest jak najbardziej możliwe. Ale nie jest to ani proste ani bezpieczne. W tym rozdziale poznajemy też relację autora z jego pobytu w siedzibie firmy szukającej skarbów - Mel Fisher's Treasures (największej tego typu instytucji na świecie) oraz udziału w poszukiwaniach kosztowności z zatopionego galeonu. 
Wydarzenia opisane w rozdziale drugim, "Tatende", rozgrywały się z kolei w Afryce. Tam skarbem jest nie tylko złoto. Bardzo cenne są również trofea myśliwskie, oczywiście zdobywane nielegalnie. Relacja Tomka Michniewicza z podróży po tym kontynencie jest naprawdę poruszająca.
"Gorączka złota widziana z bliska okazała się potworna. Poszukiwanie skarbów to obsesja, choroba, która zmienia ludzi w pozbawione skrupułów upiory. Ludzie, pchani wizją bogactwa, posuwają się do straszliwych rzeczy, daleko poza granice rozsądku i wyrzutów sumienia."
W "Gorączce..." Tomek Michniewicz opisuje środowisko współczesnych poszukiwaczy skarbów, metody ich działania, a także swoją podróż tropem tych ludzi, spotkania z nimi i własne próby odnalezienia cennych artefaktów. Książkę urozmaicają piękne zdjęcia (moje ulubione - świt na sawannie) wykonane przez autora. Historie opowiadane przez Tomka Michniewicza mogą wydawać się niewiarygodne. Zostały jednak dokładnie przez niego sprawdzone, a duża część książki zawiera opis jego własnych przeżyć. Autor ma dosyć lekki styl, pisze z humorem, nie unika też jednak trudniejszych tematów. "Gorączka..." to pozycja obowiązkowa dla wszystkich fanów historii o tajemniczych, dawno zaginionych skarbach. A także dla miłośników książek podróżniczych. Gorąco polecam.

Moja ocena: 5,5/6

Strona autora: http://www.tomekmichniewicz.pl/
____________________
Źródło zdjęcia: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/116000/116014/155x220.jpg

Aleksandra Marinina "Kolacja z zabójcą"



Autor: Aleksandra Marinina (właściwie: Marina Anatoljewna Aleksiejewa)
Tytuł: "Kolacja z zabójcą"
Tytuł oryginału: "Стечение обстоятельств" (co można dosłownie przetłumaczyć jako "zbieg okoliczności")
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 272




Do tej pory, jeśli chodzi o literaturę rosyjską, czytałam wyłącznie klasykę. Teraz, dzięki fincie, miałam okazję zapoznać się z rosyjskim kryminałem autorstwa Aleksandry Marininy. Moje oczekiwania wobec tej książki oraz jej autorki były bardzo duże.

Aleksandra Marinina
Irina Fiłatowa, pracownica Instytutu Naukowo-Badawczego MSW, zostaje znaleziona martwa w swoim mieszkaniu. Jej śmierć nie była jednak nieszczęśliwym wypadkiem, choć tak właśnie miała wyglądać. Sprawa została powierzona major Anastazji Kamieńskiej. Kobieta nie ma dużego doświadczenia jeśli chodzi o pracę "w terenie", jest jednak genialną analityczką. Potrafi łączyć ze sobą pozornie niezwiązane fakty, tworzyć zaskakujące na pierwszy rzut oka teorie na temat zbrodni... Jest naprawdę dobra w tym, co robi. Jednak, żeby rozwiązać sprawę zabójstwa Fiłatowej, będzie musiała zdobyć się na coś więcej. Zmieni swój wygląd, swoją osobowość i miejsce zamieszkania i postara się zbliżyć do podejrzanego. Jednocześnie znajdzie się w bardzo niebezpiecznej sytuacji, ponieważ teraz to ona stanie się celem mordercy... 

Lektura tej powieści była dla mnie czymś interesującym. Zdążyłam się już przyzwyczaić do kryminałów angielskich, amerykańskich, ostatnio również do skandynawskich. "Kolacja z zabójcą" różni się od nich stylem narracji, przedstawionymi realiami oraz klimatem. U Marininy złapaniem mordercy zajmują się nie detektywi-amatorzy, lecz policjanci. Nie dysponują oni jednak supernowoczesnym sprzętem. Muszą polegać głównie na sobie i swojej inteligencji. Oprócz walki z przestępcami skupiają się również na unikaniu wtrącania się w rozgrywki polityczne - a to, zwłaszcza w Rosji początku lat 90., nie było proste.

Bohaterowie zyskali sobie moją sympatię. Zwłaszcza pułkownik Gordiejew - szef Anastazji, sama Anastazja oraz jej przyjaciel: roztrzepany matematyk Loszka. Plan opracowany przez Nastię i Gordiejewa był naprawdę błyskotliwy, a wszystkie jego szczegóły dopracowane. Choć tak naprawdę do końca nie było wiadomo, czy i w jaki sposób uda się schwytać mordercę.

Już wiem, że będę szukać kolejnych książek Aleksandry Marininy. To miła odmiana po lekturze innych kryminałów. A Anastazja Kamieńska - bohaterka całego cyklu powieści rosyjskiej autorki - jest postacią na tyle intrygującą i uzdolnioną, że jej poczynania śledzi się z prawdziwą przyjemnością.

Moja ocena: 5/6

***
Przepraszam, że ostatnio zaniedbuję odwiedzanie Waszych blogów. Uczelnia, sprawy osobiste...wszystko to składa się na fakt, że albo nie mam czasu albo ochoty na zagłębianie się w tą sferę wirtualnego świata. Ale obiecuję się poprawić;)
Wczoraj zaczęły się Targi Książki w Krakowie. Byłam, obeszłam prawie wszystkie stoiska, dokonałam pierwszych zakupów. Będę jeszcze prawdopodobnie w sobotę i niedzielę. Mam nadzieję, że moje finanse na tym nie ucierpią;) A Wy się wybieracie?
___________________
Źródła zdjęć: 
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/61000/61097/155x220.jpg
http://www.menaiset.fi/mediabank/image/235_article.jpg
http://www.e-reading.org.ua/cover/37/37380.jpg

Stanisław Zasada "Generał w habicie. Opowieść o siostrze Małgorzacie Chmielewskiej i Wspólnocie Chleb Życia"



Autor: Stanisław Zasada
Tytuł: "Generał w habicie. Opowieść o siostrze Małgorzacie Chmielewskiej i Wspólnocie Chleb Życia"
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 224





Siostra Małgorzata Chmielewska to postać bardzo charakterystyczna. Nietypowy brązowy habit, biała chusta... Ci, którzy nie wiedzą o niej wiele, mogą poczuć się zgorszeni - pali papierosy, zdarza się jej przeklinać, ma dzieci (adoptowane), mieszka z pijakami i bezdomnymi. Kim tak naprawdę jest? Czym się zajmuje? Co to jest Wspólnota Chleb Życia? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziemy w książce "Generał w habicie".

Stanisław Zasada opisuje życie siostry Małgorzaty Chmielewskiej. Nie jest to jednak jedyny temat, jaki porusza. Książka składa się z poprzetykanych ze sobą wypowiedzi siostry, opisów powstania Wspólnoty Chleb Życia, realiów panujących w domach Wspólnoty oraz informacjach o pracujących tam ludziach i mieszkańcach poszczególnych placówek... Tekst podzielony jest na rozdziały, a te na poszczególne części.

Wspólnota prowadzi domy, w których zajmuje się potrzebującymi. W Polsce skupia się głównie na ludziach bezdomnych. Działalność Wspólnoty w naszym kraju rozpoczęła się właśnie dzięki siostrze Małgorzacie Chmielewskiej.

Przed lekturą nie wiedziałam właściwie nic o siostrze Chmielewskiej ani o Wspólnocie Chleb Życia. Teraz mam już świadomość, jak charyzmatyczną i nietuzinkową osobą jest siostra Małgorzata Chmielewska. I jak ważna jest działalność Wspólnoty, która roztacza opiekę nad osobami, które pogubiły się w życiu. Nie jest to jednak pomoc na zasadzie "przyjdź, a damy Ci za darmo utrzymanie do końca życia". Wręcz przeciwnie - zachęca się ludzi do podjęcia pracy, oczywiście w miarę możliwości. Od mieszkańców wymaga się również pomocy w danym domu (przy sprzątaniu, gotowaniu...). Bywa to trudne, zwłaszcza że wielu ludzi uważa, że wszystko im się należy dlatego, że są bezdomni. 

Książka jest dobrze napisana. Dostarcza wielu cennych informacji. Zainteresowanych tematem polecam "Generała w habicie" oraz odsyłam do bloga siostry Małgorzaty Chmielewskiej  i do strony o Wspólnocie Chleb Życia
__________________________________
Źródło zdjęcia: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/82000/82544/155x220.jpg

Agatha Christie " Tajemnicza historia w Styles"



Autor: Agatha Christie
Tytuł: "Tajemnicza historia w Styles"
Tytuł oryginału: "The Mysterious Affair at Styles"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Dolnośląskie
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 208

(okładka jest z innego wydania, ale ta bardziej mi się podoba;)



"Tajemnicza historia w Styles" to debiut powieściowy Agathy Christie. To właśnie tutaj po raz pierwszy  spotykamy postaci Herkulesa Poirot i jego przyjaciela Hastingsa. Hastings, odesłany do Anglii z frontu I wojny światowej z powodu odniesionych ran, trafia do domu starego znajomego Johna Cavendisha - rezydencji Styles Court. Po jakimś czasie w miarę spokojną egzystencję rodziny przerywa tragiczne wydarzenia, jakim jest śmierć macochy Johna. Sytuację komplikuje fakt, że według lekarzy pani Inglethorp została otruta za pomocą strychniny. A zabójcą mógł być tylko któryś z domowników... Na szczęście na miejscu jest Herkules Poirot, który spróbuje odkryć sprawcę tego morderstwa.

Można pomyśleć, że skoro to pierwsza książka Agathy Christie, to nie będzie to najlepsza lektura. Nic bardziej mylnego. Wprawdzie "Tajemnicza historia..." nie dorównuje takim kryminałom, jak "Dziesięciu Murzynków" czy "Morderstwo w Orient Expressie", ale już tutaj mamy do czynienia z charakterystycznym stylem Agathy Christie, trudną zagadką do rozwiązania i Herkulesem Poirot, który jest właściwie niezawodny. 
Serdecznie polecam;)

Moja ocena: 5/6

Jasiek Mela "Poza horyzonty"




Autor: Jasiek Mela
Tytuł: "Poza horyzonty"
Wydawnictwo: National Geographic
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 214





Jasiek Mela z pewnością jest znany wielu osobom jako "ten chłopak, który zdobył biegun z Markiem Kamińskim". Jednak jak do tego doszło? Kim tak właściwie jest Jasiek Mela? Jak wygląda jego życie? Na te i inne pytania znajdziemy odpowiedź w książce "Poza horyzonty". 

W wieku 13 lat Jasiek uległ wpadkowi. Został porażony prądem. Stracił lewą nogę, a w prawej ręce została mu tylko połowa przedramienia. Dojście do siebie po tym zdarzeniu było bardzo trudne. Pomogły mu w tym jednak: wiara, ogromne wsparcie rodziny oraz podróż na Biegun Północny z Markiem Kamińskim, Wojtkiem Ostrowskim i Wojtkiem Moskalem.
"Dla mnie wiara jest przede wszystkim nadzieją, a modlitwa czasem skupienia."
"Największy sens mają takie wyprawy, które coś zmieniają w życiu innych ludzi."
W książce "Poza horyzonty" Jasiek Mela pisze o swoim życiu przed i po wypadku, o podróżach, poznanych ludziach, założonej fundacji i wielu szalonych pomysłach na spędzanie wolnego czasu. Pomimo ograniczeń wynikających z konieczności używania protezy, Jasiek jest bardzo aktywną i niesamowicie pogodną osobą. Ten jego optymizm w dużym stopniu udziela się czytelnikowi. 

Jasiek Mela pisarzem nie jest. Ale opowiada o wszystkim w bardzo przystępny sposób. Dobrze czytało się nie tylko opisy różnych wypraw - na bieguny, na Kilimandżaro, na Elbrus... - ale również ostatni rozdział zatytułowany "Od A do Z, czyli w wygłupianiu się jestem profesjonalistą". Możemy się z niego dowiedzieć np. jak zrobić kwas chlebowy, albo w jaki sposób zużyć pewną ilość przeterminowanych galaretek i kisieli przy pomocy wanny. Dodatkowym atutem książki jest ładne wydanie - kolorowe, na błyszczącym papierze, z dużą ilością zdjęć i rysunków. 

"Poza horyzonty" to książka opowiadająca zarówno o tragicznych, jak i bardzo pozytywnych wydarzeniach z życia Jaśka Meli. Nie jest to typowa opowieść podróżnicza, choć wydało ją Wydawnictwo National Geographic. Warto ją jednak przeczytać, jeśli chce się poznać postać Jaśka (właściwie już: Jana) Meli - zwyczajnego/niezwyczajnego chłopaka, oraz zarazić się jego optymizmem. 
"Życie chyba jest lepsze wtedy, gdy nie jesteśmy jego głównym bohaterem, gdy żyjemy dla innych."
Strona fundacji Jaśka Meli Poza Horyzonty
_______________________
Źródło zdjęcia: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/66000/66976/155x220.jpg
Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger