Jack Ketchum "Królestwo spokoju"

Autor: Jack Ketchum
Tytuł: "Królestwo spokoju"
Tytuł oryginału: "Peaceable Kingdom"
Wydawnictwo: Replika
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 424






1 autor. 1 gatunek. 32 opowiadania. Czyli Jack Ketchum i jego zbiór opowiadań grozy "Królestwo spokoju".
Jack Ketchum

Tytuł jest bardzo przewrotny. W opowiadaniach Ketchuma nie odnajdziemy spokoju. Wręcz przeciwnie... Już pierwsze, "Karabin", mną wstrząsnęło. Kobieta znajduje w szafie syna broń. Postanawia z nim porozmawiać, w końcu chłopiec ma dopiero 10 lat. Udaje się do jego sekretnego miejsca, "klubu". Tam odkrywa jego tajemnicę. I wtedy...no własnie. Nie spodziewałam się takiego zakończenia. Kolejne opowiadanie, mówiące o tajemniczym pudełku i jego równie tajemniczej zawartości, która sprawia że kto raz ją zobaczył - już nigdy o niej nie zapomni - również jest bardzo dobre. Niestety, potem było już tylko gorzej. Dużo gorzej...

Może to dlatego, że przeczytałam całą książkę w dwa dni? Za dużo na raz? Ale mam wrażenie, że nie zrozumiałam o co chodziło w niektórych opowiadaniach. Część z nich była również dosyć brutalna, czego nie lubię. Uważam, że dużą sztuką jest przerażenie kogoś bez uciekania się do dziwnych, makabrycznych opisów. 

Chciałam jeszcze wymienić dwa opowiadania. "Pośród lekko rannych" czytało mi się bardzo ciężko. To opowieść o człowieku, który pewnej nocy budzi się z krwotokiem z nosa. Krew płynie i płynie, nie można jej zatamować. Opisy płynącej strumieniami krwi sprawiły, że bardzo trudno było mi przebrnąć przez to opowiadanie...
"Na zawsze" skojarzyło mi się z piosenką, którą bardzo lubię: "Where the wild roses grow". Równie mroczne, z podobnym zakończeniem. 

Czytając, podświadomie porównywałam Jacka Ketchuma do Stephena Kinga (zresztą ten drugi jest dużym fanem twórczości pierwszego). Lubię opowiadania, a te Kinga są dla mnie naprawdę na wysokim poziomie. Tutaj było różnie. Niektóre świetne, inne kiepskie i zbyt brutalne. Ale może wynika to z moich osobistych preferencji i, być może, sposobu odbioru (wszystko na raz, właściwie bez przerw). Nie poczułam się przerażona... Ale przestraszyć mnie potrafi chyba tylko King. 

Moja ocena: 4/6
_____________________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/105000/105023/155x220.jpg
https://encrypted-tbn1.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcQVqhqBq4GMWhCcPadeNqSfCugotRhGTx3O9k1leJIJUrhhg6_zcQ
http://www.jackketchum.com.pl/images/stories/ketchum/covers_105x170/peaceable_kingdom/peaceable_kingdom_ebook.jpg

18 komentarzy:

  1. Szczerze mówiąc nie znam tego autora. Sięgnę z ciekawości - tym bardziej, że lubię Kinga.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam problem z tym autorem. Przeczytałam jego książkę "Jedyne dziecko" i zastanawiałam się skąd taki zachwyt nad jego twórczością. To była ciekawa powieść, dość kontrowersyjna, ale zachwytu nadal nie rozumiem. Może sięgnę jeszcze po zachwalaną "Dziewczynę z sąsiedztwa", a ten zbiór opowiadań raczej sobie odpuszczę.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zbiory opowiadań mają to do siebie, że nawet jeśli są efektem twórczości jednego autora, reprezentują nierówny poziom, zdarzają się lepsze i gorsze, w różnej stylistyce i klimacie - Kinga również:) Lubię prozę Ketchuma, zawsze mnie czymś zaskakuje, na przykład różnorodnością opowiadań w "Królestwie spokoju":)
    Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jakiś czas temu czytałam ,,Królestwo spokoju'' i rzeczywiście niektóre opowiadania były jakieś mało dopracowane, ale było też klika historii bardzo ciekawych.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przepadam za opowiadaniami, ale raz na jakiś czas dam się namówić. Twórczość Ketchuma przypadła mi do gustu, ale nadal pozostaję fanką dłuższej formy. Z tego zbioru utkwiło mi w pamięci jedno opowiadanie, coś o wiewiórce - wzruszyłam się, czytając tę nowelę ;) Niektóre były dośc mocne, ale czy przerażajace? Bo ja wiem, ogólnie było nieźle, ale pomogło być lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Muszę w końcu sięgnąć po coś tego autora...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również nie znam tego autora, a opowiadania nieszczególnie lubię. Mimo to opis jest zachęcający, chociaż zbyt przesadzone opisy (chodzi o wcześniej wspomnianą przez Ciebie krew) nie sprawiają, że jestem pozytywnie nastawiona do tego dzieła xD Recenzja świetna :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak to jest ze zbiorkami opowiadań, że jedne są lepsze, inne gorsze. Po Ketchuma nie wiem, czy sięgnę, ale zaległości w lekturach Kinga chętnie nadrobię:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Ketchum też staje się marką samą w sobie. Chętnie przeczytam ten zbiór. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Na razie muszę przebrnąć przez inny zbiór opowiadań ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przymierzam się do poznania tego autora ale myślę, że sięgnę najpierw po jakąś powieść :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Te brutalne opisy trochę mnie odciągają od książki, ale wciąż mam na nią ochotę - zwłaszcza, że o Ketchumie słyszałam już całkiem sporo. No i nie wiedziałam, że Kingowi spodobały się jego teksty, to naprawdę coś :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Czytałam wiele dobrego o książkach Ketchuma, czuję, że doskonale wpasowałyby się w moje mordercze gusta :D Może od razu nie sięgnę po jego opowiadania, ale kiedyś na pewno, najpierw jednak chcę skupić się na jego "pełnoksiążkowych" tworach (bardzo chciałabym zacząć od jego "Jedynego dziecka"!).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ze zbiorem opowiadań często tak jest, że jedno jest na dobrym poziomie, drugie na średnim, i tak dalej ;) pewnie autorowi ciężko ciągle trzymać ten sam poziom ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam żadnej książki tego autora, ale chętnie zapoznałabym się z jego twórczością. ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Miłość jest piękna, ale tylko pod warunkiem, że przychodzi wtedy, kiedy trzeba, i nie ładuje się z buciorami do dopiero wysprzątanego pokoju. :)

    Obserwuję, bo kocham czytać, a tu dużo ciekawych rzeczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ten autor mnie ostatnio prześladuje. ;)) To chyba przez seminarium magisterskie. ^^
    Wesołych Świąt!!!! :))

    OdpowiedzUsuń
  18. Oj, na Ketchuma mam chrapkę. Ale zanim zdołałam kupić, to akurat kasa mi się skończyła i musiałam plany zakupu odłożyć na później. Ale na pewno przy najbliższej okazji zapoznam się z kilkoma tytułami pisarza, bo co, jak co, ale lubię takie historie :) Co prawda nie zacznę od tego zbiorku, o którym tu piszesz - raczej sięgnę po "Dziewczynę z sąsiedztwa". Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger