Michael Laimo "Głębia ciemności"




Autor: Michael Laimo
Tytuł: "Głębia ciemności"
Tytuł oryginału: "Deep in the Darkness"
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 213




Michael Caine przeprowadza się wraz z rodziną (żoną Christine, córką Jessicą i psem) z Manhattanu do małego miasteczka Ashborough. Podejmuje tam praktykę lekarską po tragicznie zmarłym doktorze Harrisie. Idylla? Niekoniecznie. Od samego początku rodzinie Caine'ów towarzyszą niepokojące wydarzenia. Tak, jakby ktoś chciał ich ostrzec przed osiedleniem się właśnie w tym miejscu. Czy ma to jakiś związek z pojawiającymi się w lesie wokół domu tajemniczymi żółtymi światełkami? No cóż, na pewno nie są to świetliki...

Początkowo "Głębia ciemności" bardzo przypominała mi "Cmętarz zwieżąt" - rodzina przeprowadza się do małej miejscowości, w lesie otaczającym ich dom dzieją się różne dziwne rzeczy, których częściowego wyjaśnienia (i opowiedzenia lokalnych legend) podejmuje się uczynny sąsiad... Znacie ten scenariusz, prawda? Później akcja biegnie już jednak w innym kierunku. Zamiast indiańskiego cmentarza mamy tajemniczych Izolantów, którzy zagrażają mieszkańcom Ashborough. 

Michael Laimo napisał dosyć przeciętny horror. Mało oryginalny pomysł to pierwszy minus, jaki chciałabym wymienić. Oczywiście, pisarze często wykorzystują ograne już motywy. Jednak niektórzy potrafią wyciągnąć z nich to, co najlepsze, dodać kilka własnych elementów i stworzyć bardzo dobrą historię. W "Głębi ciemności" zdecydowanie się to nie udało. Książka, zamiast przerażać, budziła niekiedy moje obrzydzenie (epatowanie makabrycznymi bądź po prostu niezbyt przyjemnymi opisami, nie jest według mnie niezbędnym elementem horroru). Bohaterowie często wykazują się niezwykłym brakiem rozsądku - jak np. w sytuacji, kiedy Michael z żoną decydują się otwarcie porozmawiać o koszmarze, który ich spotkał. Zatrzymują przy sobie swoją pięcioletnią córeczkę, która ma słuchać ich rozmowy i podsuwać swoje pomysły na wyjście z sytuacji. Tak, jakby biedne dziecko nie było już wystarczająco przerażone...

Książka po prostu mnie znudziła. Gdyby nie fakt, że była naprawdę krótka, raczej nie doczytałabym jej do końca. Autorowi udało się wprawdzie stworzyć mroczny klimat, to jednak zdecydowanie za mało. Myślę, że "Głębia ciemności" może spodobać się mniej wymagającym czytelnikom, którzy dopiero zaczynają swoją przygodę z gatunkiem. Tym, którzy przeczytali już wiele dobrych horrorów, mogę odradzić lekturę.

PS. Czy tylko mnie powieści z tej serii wydawnictwa Amber tak bardzo rozczarowały?

Moja ocena: 3,5/6
_______________________
Źródła zdjęć:
1. http://s.lubimyczytac.pl//upload/books/30000/30644/155x220.jpg
2. http:/31.media.tumblr.com/261c2c8c1dd0a69740da72b2f95b1468/tumblr_mrran4OzSm1st5lhmo1_1280.jpg; 

12 komentarzy:

  1. Zamówiłam w Dedalusie tę książkę, więc trochę mnie Twoja recenzja zmartwiła. Ale skoro już przesyłka jest w drodze to dam szansę tej historii. Nie czytałam jeszcze żadnej powieści z serii, ale wiele mam w swojej biblioteczce już. Mam nadzieję, że jednak cała seria nie jest kiepska.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że po prostu to ja ponarzekałam sobie na tę książkę, a Tobie się spodoba. Chyba po prostu mam za duże wymagania względem takich horrorów;)

      Usuń
    2. Przyznam, że nie spodziewam się jakiegoś wybitnego dzieła, ale chyba historie ma szansę mi się spodobać :)

      Usuń
  2. Skutecznie odradziłaś mi zapoznanie się z tą pozycją, mimo, że wchodząc na Twojego bloga zaintrygował mnie tytuł - "Głębia ciemności"... Brzmiało ciekawie, ale chyba tylko na tym się skończyło.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mówiąc szczerze ja w ogóle unikam książek z tego wydawnictwa. Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć książki z Amber, a udana była może jedna. Mają kiepskie tłumaczenia, słabą korektę i szata graficzna zwykle kuleje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam sentyment do tej serii amberowo-horrorowej. Chociaż tak, to zwykle książeczki niezbyt wysokich lotów. Ale ta seria, plus seria starsza, i Akapit Press - z tymi kiczowatymi okładkami i jeszcze bardziej tandetnymi horrorkami, ma swój klimat. Tej książki nie znam, może nie poznam, ale dobrze wiedzieć. Ja tam dość ukontentowana byłam książkami Briana Keene tej serii. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałam jeszcze nic Briana Keene, ale widzę że pisze o zombie, więc trzeba to zmienić;)
      Racja, te wszystkie horrory mają swój klimat i bardzo to cenię. Mimo licznych niedociągnięć, lubię czasem sięgnąć po tego typu historie;)

      Usuń
    2. A w tej serii nie są wydawane także książki Koontza, bo ta okładka cholernie przypomina to, co często widzę na pólkach w bibliotece.
      Swoją droga jak książka jest tak krótka, to trudno uwierzyć, że autorowi udało się w miarę sensownie zbudować klimat, który horrorowi jest przecież niezbędny... Być może jednak to tylko takie moje wypaczenie, powstałe na podstawie lektury kilku horrorów Kinga.

      Usuń
    3. Nie wiem, czy w tej serii, ale na pewno przez to wydawnictwo. I okładki są utrzymane w podobnej stylistyce.
      Myślę, że da się zbudować klimat na tak małej liczbie stron. Ale po prostu nie każdy to potrafi;)

      Usuń
  5. Chyba w takim razie jej nie przeczytam, choć podejrzewam, że kiedyś trafiłaby w moje ręce, bo okładkę widywałam już nie raz.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nawet się nie będę brała, bo widzę, że nie warto :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Będę omijać tę książkę szerokim łukiem. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger