Daphne du Maurier "Rebeka"

Daphne du Maurier "Rebeka"

 


Autor: Daphne du Maurier 
Tytuł: "Rebeka"
Tytuł oryginału: "Rebecca"
Wydawnictwo: Iskry
Rok wydania: 1991
Liczba stron: 358
"Last night I dreamt I went to Manderley again. /
Śniło mi się tej nocy, że znowu byłam w Manderley."
To rozpoczynające powieść zdanie stało się już słynne. Ale po kolei. Czym jest Manderley? Kim jest tytułowa Rebeka?

Kadr z filmu Hitchcocka. Druga pani de Winter,
Maxim i pani Danvers
Narratorką powieści jest młoda kobieta. Podczas pracy jako dama do towarzystwa pani van Hopper poznaje ona Maxima de Wintera - bogatego wdowca, właściciela posiadłości Manderley. Szybko zaczyna spędzać z nim coraz więcej wolnych chwil. Po pewnym czasie de Winter - ku zaskoczeniu głównej bohaterki - oświadcza się jej. Zostaje przyjęty. Młoda para po spędzeniu miesiąca miodowego w Wenecji wraca do Anglii, do Manderley. Wydawałoby się, że to powinien być koniec całej historii - biedna dziewczyna znalazła już przecież swojego księcia z bajki, który uczynił ja szczęśliwą i bogatą. Jednak nieśmiała kobieta musi teraz poradzić sobie z zupełnie nową dla niej rolą. Dodatkowo ze wszystkich stron atakują ją wspomnienia o Rebece - pierwszej żonie Maxima, która zginęła w tragicznym wypadku na morzu. Rebeka, jak wynika z opowieści innych, była osobą idealną - piękną, odważną, kochaną przez wszystkich. Jakby tego było mało, gospodyni - pani Danvers - jest wyraźnie wrogo nastawiona wobec nowej pani domu i na każdym kroku podkreśla, jak bardzo jest ona do niczego. Czy można wygrać z czyimś duchem? 
"Rebeka, zawsze Rebeka! Dokądkolwiek bym poszła, gdziekolwiek bym usiadła, nawet w moich myślach i moich snach, spotykałam Rebekę." /s.224/
Jeżeli pomyśleliście, że jest to zwykły romans - pomyliliście się. I to bardzo. Książka zawiera w sobie również elementy kryminału oraz powieści gotyckiej. Mamy więc naiwną dziewczynę, która poznaje przystojnego mężczyznę i zakochuje się w nim. Mamy tajemniczą posiadłość. Mamy wreszcie zagadkę z przeszłości. Ponieważ tak naprawdę nie wiadomo, dlaczego część osób w ogóle nie chce mówić o Rebece. Nie wiadomo również, jak doszło do wypadku, w którym zginęła Rebeka.

Bardzo spodobał mi się pomysł na fabułę oraz sam klimat powieści - atmosfera napięcia, niepewności, tajemnicy... Trzeba wiedzieć, że tę historię docenił też Alfred Hitchcock, który nakręcił na jej podstawie film nagrodzony później dwoma Oscarami. A inny tekst Daphne du Maurier - opowiadanie "Ptaki" - stał się podstawą do nakręcenia jednej z jego najsłynniejszych produkcji.

Jedyna rzecz, która nie podobała mi się w "Rebece", to naiwność i skłonność do marzeń głównej bohaterki (której imię ani razu nie zostało wymienione, określana jest głównie jako "pani de Winter"). Czytanie o sytuacjach, które sobie wyobrażała, mogło być czasami nieco irytujące.

Cóż mogę powiedzieć...ta powieść to już klasyka. Jest dobra historia (choć pojawiło się podejrzenie o plagiat), jest klimat. I jest bardzo dobra realizacja, która sprawia, że po ponad 70 latach (powieść po raz pierwszy wydano w 1938 r.) "Rebeka" nadal jest doceniana przez wielu czytelników. Polecam.

Moja ocena: 5,5/6
_________________________
Źródła zdjęć:
1. Zdjęcie mojego autorstwa.
2. http://media-cache-ec2.pinimg.com/736x/eb/99/17/eb991773804249a145e2c52e2e9c14f0.jpg
3. http://media-cache-ec3.pinimg.com/736x/e9/c5/05/e9c505c936cfa37462ce7d26235098bf.jpg

Paullina Simons "Droga do raju"




Autor: Paullina Simons
Tytuł: "Droga do raju"
Tytuł oryginału: "Road to Paradise"
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 542




Do posłuchania podczas lektury klik
"Ona jednak szukała innych rzeczy niż my. Cel Giny był mocno osadzony w przeszłości - dotrzeć do niestałego w uczuciach chłopaka. Mój też - znaleźć niestałą w uczuciach matkę. Candy szukała przyszłości." s. 411
Na zakończenie szkoły Shelby dostaje samochód -  pięknego, żółtego mustanga. Postanawia wyruszyć nim w podróż i przejechać całą Amerykę aby gdzieś w Kalifornii odnaleźć matkę, która porzuciła ją, gdy dziewczyna miała pięć lat. Razem z nią wyrusza Gina - jej była przyjaciółka, która chce powstrzymać swojego ukochanego przed ślubem z inną. Po drodze Shelby, wbrew wcześniejszym ustaleniom, zabiera autostopowiczkę - dziewczynę o imieniu Candy. Ta jedna decyzja ma kluczowe znaczenie dla całego późniejszego życia każdej z nich...

Droga do...?

Cała historia opowiedziana jest z perspektywy Shelby. Powieść zaczyna się w momencie, w którym podróż dziewcząt właściwie dobiegła końca, a sama Shelby jest w trudnej, wręcz dramatycznej sytuacji. Następnie wracamy do początku wyprawy i od tej pory poznajemy wszystkie wydarzenia w kolejności chronologicznej. Dzięki temu zabiegowi czytelnik czyta powieść z dużym zaciekawieniem - chce się dowiedzieć, jak doszło do takiej sytuacji i co właściwie stało się potem.

Nie polubiłam zbytnio głównych bohaterek. Chociaż w każdej z nich można było odnaleźć dobre cechy, miałam wrażenie, że te złe częściej dochodziły do głosu. Nawet jeszcze zanim cała podróż się zaczęła...
"Przed wyjazdem nie sprawdziłyśmy z Giną listy zabieranych rzeczy. Powinnyśmy i chciałyśmy, ale byłyśmy obie bardzo zajęte. Poszłam na cztery imprezy, potem było rozdanie świadectw, piknik, bal, pakowanie, planowanie. Nie miałyśmy czasu. Nie zadbałyśmy o to, by go mieć." s. 52
Z jednej strony planowanie, z drugiej - przerażająca wręcz lekkomyślność. Nieustanne kłócenie się i godzenie...
Zdecydowanie najciekawszą postacią była Candy. Siedemnastoletnia autostopowiczka, w wyzywającym stroju, z tatuażami i masą taniej biżuterii. Dziewczyna, która wcześnie rzuciła szkołę, która nie znała popularnych programów telewizyjnych i przebojów muzycznych. Za to umiała na pamięć wszystkie biblijne psalmy. To bardziej skomplikowana postać, jednak jej historia opowiadana jest stopniowo przez całą powieść. Dlatego nie chcę zdradzać zbyt wiele.

Reno. Jedno z miejsc, które bohaterki odwiedziły
podczas podróży.

Miałam problem z tą książką. Z jednej strony motyw przejazdu przez cały kraj, takiej niezwykłej wakacyjnej podróży, bardzo mi się spodobał. Z drugiej - zachowanie bohaterek często pozostawiało wiele do życzenia (żeby nie powiedzieć: było głupie) i na pewno nie było wzorem do naśladowania. Czytając, nie można było też oprzeć się wrażeniu, że Stany Zjednoczone to bardzo przygnębiające miejsce - a to wszystko dzięki opisom mijanych przez dziewczyny miejsc i ludzi. Mimo wszystko powieść czytało się szybko, a wcześniejsze rozczarowania zrekompensowało mi zakończenie. Poza tym odkryłam, że tytuł - "Droga do raju" - może mieć różne znaczenie, w zależności od tego, do której z bohaterek go odniesiemy. Podobało mi się to.

Oceniam tę powieść Paulliny Simons pozytywnie. Czy polecam? Może... Na pewno nie warto sugerować się opisem na okładce. I może lepiej zapoznać się przed lekturą z opiniami na Lubimy Czytać - które w zdecydowanej większości nie zachęcają do sięgnięcia po tę książkę.

Moja ocena: 4/6

"Ależ z ciebie głupie, smutne stworzenie - powiedziała, patrząc na mnie dziwnie miękko. - Nawet mając świadomość, że ocalono cię przed życiem w nieszczęściu, nadal pragniesz, by było inaczej." s. 409
______________________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/62000/62981/155x220.jpg
http://media-cache-ec4.pinimg.com/736x/5a/13/73/5a1373f8b9fe83b10117af17cd3dce60.jpg
http://media-cache-ak1.pinimg.com/736x/25/29/73/252973dd1ddd052cab4e2fdf8c6e11dc.jpg

Stephen King "Buick 8"




Autor: Stephen King
Tytuł: "Buick 8"
Tytuł oryginału: "From a buick eight"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2002
Liczba stron: 359




Do posłuchania podczas lektury klik Ten utwór zainspirował Stephena Kinga do zatytułowania swojej powieści właśnie w ten sposób.

Po śmierci swojego ojca, policjanta, Ned Wilcox zaczyna coraz częściej przebywać w jego miejscu pracy - Jednostce D. Wykonuje drobne prace, rozmawia z kolegami ojca, w końcu zostaje tam zatrudniony na wakacje. Pewnego dnia chłopak zagląda do stojącego na tyłach jednostki Baraku B i odkrywa tam piękny samochód - buicka roadmastera 8. Ned, zdziwiony że dotąd nikt nawet słowem nie wspomniał mu o pojeździe, prosi sierżanta o wyjaśnienie. Ale czy jest gotowy na to, co ma usłyszeć? Na opowieść o samochodzie, który pojawił się znikąd? I który tak naprawdę wcale nie jest samochodem?

Większą część książki stanowi opowieść snuta przez sierżanta oraz innych policjantów. Mówią Nedowi  wszystko, co wiedzą o buicku. Opowiadają o fascynacji i przerażeniu, które towarzyszyły im, odkąd samochód pojawił się w jednostce. Opisy dziwnych zjawisk wywoływanych przez buicka oraz stworzeń, które "rodził" mogą przerazić. Sam pomysł nie jest taki straszny. Może chodzi o to, że te rzeczy są trudne do opisania, kompletnie różne od wszystkiego, co znamy? Po raz kolejny odkryłam, że Stephen King ma naprawdę niezwykłą wyobraźnię. 

Wiele osób uważa, że jest to jedna z najsłabszych powieści Kinga. Nie zgadzam się z tym. "Buick 8" nieco mnie przestraszył, co się rzadko zdarza. 
Angielski tytuł książki jest chyba lepszy. Bo nie tyle chodzi o samego buicka, ale o to co pochodzi Z NIEGO. Samochód był tylko bramą prowadzącą do...innego wymiaru? Innego miejsca we wszechświecie? Trudno powiedzieć. W każdym razie czasem stworzenia lub rzeczy STAMTĄD przedostawały się na teren Jednostki D. A policjanci musieli sobie z nimi radzić...

Buick eight - jeden z modeli
Zdziwiło mnie zakończenie. Nie chodzi nawet o sam pomysł. Finał nie jest zbyt optymistyczny (jak to u Kinga bywa), pojawia się jednak cień nadziei, że ostatecznie wszystko będzie dobrze. I to właśnie jest nieco zaskakujące.

Moja ocena: 5/6
"(...) człowiek ma naprawdę zdumiewającą zdolność przywykania do różnych rzeczy, nawet jeśli ich nie rozumie. Pojawia się kometa i pół świata zaczyna lamentować, że koniec świata, że Apokalipsa, ale gdyby ta kometa została na niebie pół roku, nikt by jej nie zauważał." /s. 191/
__________________________
Źródła zdjęć:
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/4000/4279/133244-155x220.jpg 
http://media-cache-ak1.pinimg.com/736x/6f/bc/be/6fbcbe60a9f16099f4d12919962e027b.jpg
http://media-cache-ec4.pinimg.com/736x/95/6c/9a/956c9a6de91388617b074e4590f0dac1.jpg

Agatha Christie "Kieszeń pełna żyta"



Autor: Agatha Christie
Tytuł: "Kieszeń pełna żyta"
Tytuł oryginału: "A pocket full of rye"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2001
Liczba stron: 167




"Piosenka za szóstkę, kieszeń żyta i
Zapiekanych w cieście kosów mendle trzy.
Przekrojone ciasto, ptaszków zabrzmiał chór.
Co za pyszne danie na królewski dwór!
Król był w skarbcu, liczył tam pieniądze swe,
Królowa w komnacie bułkę z miodem je.
Służebna w ogrodzie wietrzy ubrań stos,
Wtem przyleciał ptaszek, oddziobał jej nos."
To tylko dziecięca rymowanka. Pozornie bez znaczenia. Jednak okazuje się, że nawet tak teoretycznie błaha rzecz może pomóc w złapaniu mordercy... 

Rex Fortescue, bogaty londyński przedsiębiorca, zostaje otruty przy pomocy jagód cisa. Inspektor Neele przybywa do jego rezydencji, nazywanej notabene "Domkiem pod Cisami", żeby zbadać całą sprawę. Na miejscu zastaje rodzinę denata, która wcale nie żałuje jego śmierci. Części osób mogła ona nawet przynieść korzyść. Wkrótce dochodzi do kolejnych morderstw. Wtedy w "Domku pod Cisami" zjawia się panna Marple. Jak zwykle z zamiarem rozwiązania zagadki. Dopiero ona dostrzega, że wszystkie wydarzenia bardzo pasują do tekstu starej rymowanki. Ale czy ma to jakiś sens?

Kolejny kryminał Agathy Christie, który przeczytałam. Jak zwykle mogłam liczyć na interesującą i trudną do rozwikłania zagadkę morderstwa. Jak zwykle nie udało mi się wymyślić przed końcem książki, kto zabił. 

Każdy z członków rodziny Fortescue jest nieco inny. Już na początku poznajemy ich główne cechy. Jednak okazuje się, że nie wszystkie osoby są takie, jakie się wydawały... 
Zabrakło mi bardziej szczegółowej charakterystyki postaci. Również obecność panny Marple nie była zbytnio w tej powieści odczuwalna. Mimo wszystko pojawiała się ona w kluczowych momentach i kierowała śledztwo na właściwe tory.

"Kieszeń pełna żyta" to dobry, klasyczny kryminał. Dostrzegam w nim pewne niedociągnięcia, nie przeszkadzały one jednak w lekturze. Dlatego polecam tę powieść - przede wszystkim miłośnikom Agathy Christie.

Moja ocena: 4,5/6
_________________
Źródła zdjęć: http://ecsmedia.pl/c/kieszen-pelna-zyta-b-iext8606907.jpg
http://media-cache-ec2.pinimg.com/736x/96/25/d6/9625d62c5a7eb4c61e0d5b5f58c7f16d.jpg
http://media-cache-ec3.pinimg.com/736x/ff/fd/47/fffd473e4018bd0c91ae628159c038fa.jpg
Zwiastuny, czyli co się kręci...

Zwiastuny, czyli co się kręci...

Niedawno pojawiły się zwiastuny dwóch produkcji, które bardzo mnie zainteresowały (mam nadzieję, że Was również).

Pierwszy z nich, to zwiastun "Under the Dome", czyli serialowej ekranizacji powieści Stephena Kinga "Pod kopułą". Kto jeszcze nie czytał, niech biegnie do biblioteki/księgarni. Kto czytał, może wypowie się, co sądzi o całej produkcji?


Serial zaplanowano na 13 odcinków. Premiera w USA - 24 czerwca.
Jestem bardzo ciekawa, jak zostanie przedstawiona moja ulubiona (i zarazem główna) postać z książki - Dale Barbara. Czy i w tej wersji będzie budził taką sympatię? Ogólnie mam nadzieję, że twórcy serialu nie zmarnują potencjału całej historii i że zaprezentują nam naprawdę dobrą ekranizację godnej polecenia powieści Kinga.


Kolejna produkcja, której zwiastun pojawił się niedawno, to filmowa wersja "Gry Endera" Orsona Scotta Carda. Muszę powiedzieć, że bardzo ciekawi mnie ta ekranizacja. Sądząc po tym, co zaprezentowano w trailerze oraz po tym, jacy aktorzy grają główne role (Harrison Ford, Sir Ben Kingsley, Asa Butterfield, Abigail Breslin...), powinna to być naprawdę dobra produkcja. Premiera - zarówno Polska jak i światowa - zaplanowana jest na 1 listopada 2013 r. 




Co sądzicie o tych zapowiedziach?

Jeffery Deaver "Rozbite okno"



Autor: Jeffery Deaver
Tytuł: "Rozbite okno"
Tytuł oryginału: "The Broken Window"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 475





"Nikt oczywiście nie wiedział, czy w danym momencie jest obserwowany. Snuto jedynie domysły, jak często i według jakich zasad Policja Myśli prowadzi inwigilację. Nie sposób też było wykluczyć, że przez cały czas nadzoruje wszystkich. Tak czy inaczej, mogła się włączyć w dowolny kanał, kiedy tylko chciała."
George Orwell "Rok 1984"
Wyobraźcie sobie, że macie dostęp do wszystkich informacji o ludziach, jakie tylko się Wam zamarzą. Znacie dane osobowe, szczegóły dotyczące wyglądu, numery PESEL... Wiecie też, co dana osoba ostatnio kupiła, z kim utrzymywała kontakt, a nawet gdzie znajduje się w tej chwili. Przydatne, prawda? Ale też przerażające...
"W dwudziestym pierwszym wieku władzę daje informacja, nie ropa"
/s. 222/
Jeffery Deaver
Informacja daje władzę. Co więc może się stać, kiedy groźny przestępca uzyska dostęp do ogromnych baz danych? Taką wizję przedstawił Jeffery Deaver w powieści "Rozbite okno". Kuzyn Lincolna Rhyme'a, Arthur, zostaje oskarżony o morderstwo. Dowody znalezione na miejscu zbrodni i w mieszkaniu podejrzanego jednoznacznie świadczą przeciwko niemu. Jednak mężczyzna jest niewinny. Do Lincolna zgłasza się z prośbą o pomoc żona Arthura, Judy. Kryminalistyk odkrywa, że za zabójstwem rzeczywiście stoi ktoś inny. Przestępca, który dokonuje kradzieży tożsamości. Dzięki temu wie wszystko o swoich ofiarach. I o osobach, które zamierza wrobić w każde z popełnionych przestępstw. Rhyme i Amelia Sachs rozpoczynają pościg. Ale jak przechytrzyć kogoś, kto wie prawie wszystko?

Kolejna książka, w której występuje duet Lincoln&Amelia. Kryminalistyk, który jest prawie całkowicie sparaliżowany po wypadku na miejscu zbrodni, znowu prowadzi śledztwo ze swojego domu. Nie może się poruszać, ale umysł ma sprawny i jest mądrzejszy od wielu policjantów. Zbieraniem dowodów na miejscu zbrodni oraz działaniami w terenie zajmuje się Amelia - rudowłosa policjantka uwielbiająca szybką jazdę samochodem. Pomagają im również inni funkcjonariusze nowojorskiej policji, w większości znani z poprzednich powieści. 
Jeden z tropów w śledztwie prowadzi do Strategic Systems Datacorp, firmy zajmującej się dostawą danych osobowych. Posiada ona potężne bazy zawierające informacje o praktycznie wszystkich mieszkańcach kraju... 

Jeffery Deaver jak zwykle nie zawodzi. Pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. Powieść czyta się szybko, a autor co chwilę zaskakuje - w jego książkach często okazuje się, że nic nie jest tym, czym się wydawało. Po raz kolejny nie udało mi się odgadnąć, kto jest mordercą (a byłam już tego taka pewna!). Wyjaśnienie wprawdzie nie do końca mnie usatysfakcjonowało (chyba byłam zbyt przywiązana do swoich pomysłów;), ale za to zdziwiło.

Ciekawym zabiegiem było włączenie w treść książki rozdziałów pisanych z perspektywy mordercy. Przybliżają nam one jego sposób postępowania oraz motywy.
"Jestem kolekcjonerem.
Kolekcjonuję wszystko, co tylko możecie sobie wyobrazić. Jeżeli coś mi się spodoba i mogę to zapakować do plecaka albo bagażnika, biorę to. Ale nie zachowuję się jak szczur drzewny, który porzuca jedną rzecz, żeby móc wziąć coś innego. Kiedy coś znajdę, już jest moje. Nigdy niczego nie zostawiam. Przenigdy."
Jeffery Deaver poruszył w swojej książce bardzo ważny temat: prywatność. Zdajecie sobie sprawę, jak dużo wiadomości o nas można znaleźć w sieci? Jak wiele z nich sami udostępniamy, a jak wiele pojawia się w internecie bez naszej wiedzy? W ilu bazach danych figurujemy?
Nie popadajmy jednak w paranoję. Na szczęście nie żyjemy w rzeczywistości, w której rządzi Wielki Brat. Ale...jak długo jeszcze? Po lekturze "Rozbitego okna" zaczniecie patrzeć na zagadnienie informacji i prywatności nieco inaczej, niż do tej pory.
/Dla ciekawych proponuję eksperyment. Wpiszcie swoje nazwisko, adres e-mail, nick w wyszukiwarkę  - zwykłą lub jedną ze specjalistycznych wyszukiwarek ludzi, takich jak https://pipl.com/ czy http://www.123people.pl/ Ile informacji o Was się pojawi? Z ilu z nich nie będziecie zadowoleni?/

Polecam "Rozbite okno". To kolejny bardzo dobry thriller psychologiczny w dorobku Jeffery'ego Deavera. Autor sprawnie prowadzi fabułę, co chwilę zaskakuje czytelnika, a wszystkie trudne czy mało zrozumiałe kwestie (w tym techniczne) tłumaczy w prosty, nienachalny sposób. Lektura jego powieści to interesujące doświadczenie.

Moja ocena: 5,5/6
_____________________
Źródła zdjęć: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/28000/28238/155x220.jpg
http://media-cache-ec3.pinimg.com/736x/86/30/49/863049262aec826b480a913495766e68.jpg
http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/50/8e/e9/508ee9e9eee9a475603ab48a572044af.jpg

Stephen King "Dolores Claiborne"

                       
                              Okładka wydania angielskiego


Autor: Stephen King
Tytuł: Dolores Claiborne
Tytuł oryginału: "Dolores Claiborne"
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 1995 (Pierwszy raz książka została wydana w 1993 r.)
Liczba stron: 222



"(...) byłam zmęczona. Całe życie żyłam według swoich zasad. Nigdy nie wymigiwałam się od pracy ani nie wykręcałam się od zrobienia czegoś, co należało zrobić, choćby to było nie wiem jak nieprzyjemne. Vera miała rację: czasem kobieta musi być bezduszną jędzą, żeby dać sobie radę w życiu, ale wierzcie mi, bycie jędzą to też ciężka praca." /s. 219
Kathy Bates jako Dolores
w filmie z 1995 r. 
Tak mówi o sobie główna bohaterka powieści, Dolores Claiborne. Dolores to niezwykła kobieta. W pierwszej chwili możemy ją wziąć za niezbyt rozgarniętą i wulgarną "babę ze wsi". Jednak pozory mylą. Jest inteligentna, silna, całe życie ciężko pracowała. Kiedy umiera Vera Donovan - zatrudniająca Dolores od lat - a sama Dolores zostaje oskarżona o zabójstwo, kobieta postanawia zgłosić się na policję. Jak wspomina - jest już zmęczona. Tam, w obecności świadków, opowiada o swoim życiu i o morderstwie, które popełniła. Jednak to nie Vera była ofiarą... 
"(...) dwadzieścia dziewięć lat temu, kiedy obecny tu komendant policji Bissette chodził do pierwszej klasy podstawówki i zbierał zdjęcia sławnych baseballistów, zabiłam mojego męża, Joego St. George'a." /s. 9/
Jak to się stało i przede wszystkim: dlaczego? Lepiej, żeby o tym opowiedziała Wam sama Dolores.
"Czas też jest przesmykiem, wierzcie mi, takim samym jak przesmyk między naszą wyspą i lądem, ale jedyny prom, jaki może go przebyć, to pamięć. Jednakże wspomnienia są jak statek-widmo: jeśli człowiek chce, żeby znikły, z czasem się rozpływają." /s. 217/
Powieść ma formę monologu. To niezwykłe, jak wiarygodnie pisarz - mężczyzna przedstawił psychikę kobiety. Wiemy, że to co zrobiła Dolores było złe. Z drugiej strony... czy jednak choć trochę nie chcemy, żeby jej się udało? Żeby uwolniła się od męża? Może jednak nie w taki sposób... Sama scena morderstwa na długo zapada w pamięć. Jest bardzo realistyczna i chociaż Dolores nie jest bohaterką książki o psychopacie uwielbiającym zabijać ludzi - uwierzcie - ten fragment powieści Stephena Kinga może bardziej przerazić czy wstrząsnąć czytelnikiem niż drastyczne opisy umieszczone w innych książkach. Może dlatego, że jesteśmy w stanie w pewien sposób wczuć się w sytuację Dolores i współczujemy jej. Może dlatego, że podobna tragedia mogłaby rozegrać się gdzieś w okolicy...

Kolejna scena z filmu
Już bez zbędnych słów - polecam. Miłośnikom Kinga oraz tym, którzy na pierwsze spotkanie z panem Stephenem dopiero czekają.

Moja ocena: 5.5/6
"Ucieczka nie jest jednak żadnym rozwiązaniem, jeśli ktoś został mocno skrzywdzony, bo przecież dokądkolwiek się ucieka, serce i umysł zabiera się ze sobą." /s. 81/

_________________________
Źródła zdjęć: http://media-cache-is0.pinimg.com/736x/ea/f1/2d/eaf12d840a403a9570ada051ca33acdd.jpg 
http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ca/a4/80/caa48092a26d36a4b5d914ae51c843f0.jpg
http://everythingiseventual.com/wp-content/uploads/2011/03/Dolores-Claiborne.jpg

Nicholas Sparks "Noce w Rodanthe"



Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: "Noce w Rodanthe"
Tytuł oryginału: "Nights in Rodanthe"
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2007 (wydanie IV)
Liczba stron: 208





Tutaj nakręcono film na podstawie powieści
Czy dwoje ludzi, którzy spotkali się przez przypadek i spędzili ze sobą zaledwie kilka dni, może nagle zapragnąć spędzić ze sobą całe życie? Właśnie to przydarzyło się Paulowi i Adrienne. ONA zastępowała przyjaciółkę w prowadzonym przez nią pensjonacie, do którego przyjechał ON. Spędzili ze sobą niecały tydzień, po czym Paul musiał opuścić USA na rok. Potem miał wrócić do Adrienne. Jednak nagle wszystko się skomplikowało.... Mimo wszystko wspomnienie tamtych wspólnych chwil pomagało Adrienne w stawieniu czoła przeciwnościom losu. A teraz ma pomóc również jej córce, której kobieta chce wyjawić skrywaną dotąd tajemnicę swojego romansu sprzed lat.

Lubię książki Nicholasa Sparksa. A przynajmniej lubiłam. Jednak "Noce w Rodanthe" zupełnie mi się nie spodobały, nosiłam się nawet z zamiarem przerwania lektury. Ale, ponieważ cała powieść jest dosyć krótka, postanowiłam że ją dokończę.

Richard Gere i Diane Lane jako Paul i Adrienne
Najpierw plusy. "Noce w Rodanthe" to opowieść o pięknej miłości, która z pewnością wzruszy niejedną osobę. Koniec plusów (przynajmniej dla mnie). Co mi się nie podobało? Ta historia jest mało prawdopodobna. Wystarczyło kilka wspólnie spędzonych dni i nocy, żeby Paul i Adrienne obdarzyli się wielką miłością, mającą trwać do końca życia. Może takie rzeczy się zdarzają (oby!). Ale było to trochę naciągane. Poza tym - język. Bohaterowie zwracają się do siebie w piękny, wyszukany, lecz chwilami przypominający dialogi wyjęte żywcem z harlequinów, sposób. Bywało tak słodko, że czasem z trudem to znosiłam. 

Uważam, że "Noce w Rodanthe" to jedna z najsłabszych powieści Sparksa. Wybór - przeczytać czy nie - oczywiście należy do Was. Ale osobiście nie polecam. 
Macie inne zdanie na temat tej książki? Zapraszam do dyskusji;)

Moja ocena: 3,5/6

________________________
Źródła zdjęć: http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/37000/37720/155x220.jpg
http://media-cache-ak1.pinimg.com/736x/cd/64/a9/cd64a9499eab0a9c4be37b277bee53ee.jpg
http://media-cache-ec4.pinimg.com/736x/e2/23/74/e2237454da45ebef11a238a5804d6f61.jpg
Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger