Katarzyna Zyskowska-Ignaciak "Upalne lato Marianny"




Autor: Katarzyna Zyskowska-Ignaciak
Tytuł: "Upalne lato Marianny"
Wydawnictwo: MG
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 255





Lato 1939 roku. Wojna jest już blisko, ale jeszcze nie wszyscy w to wierzą. Dla osiemnastoletniej Marianny te wakacje okażą się najważniejszymi w życiu i to wcale nie ze względu na sytuację polityczną kraju. Myśli dziewczyny zaprzątają studia, na które właśnie się dostała i pewien przystojny mężczyzna przypadkowo spotkany w Warszawie. Mariannę nudzi spokojne życie na mazowieckiej wsi i z utęsknieniem wyczekuje rozpoczęcia roku akademickiego. Tymczasem jednak musi spędzić lato w rodzinnym dworze. Na szczęście (lub nieszczęście) okazuje się, że tajemniczy młody człowiek z Warszawy wkrótce pojawia się w sąsiedztwie. Tak, to będzie pamiętne lato...

Na początku troszkę śmieszył mnie styl autorki - taka pretensjonalność, egzaltacja... Ale potem do niego przywykłam. I muszę przyznać, że sposób narracji bardzo pasował do opowieści o wchodzącej w dorosłość młodej dziewczynie. 

Marianna była chwilami niesamowicie irytująca. Uważała się za dojrzałą kobietę, ale była jeszcze dziecinna i o wielu sprawach nie miała pojęcia. Była też bardzo zapatrzona w siebie, przejmowała się tylko swoimi problemami i pragnieniami. Groźba wybuchu wojny? Problemy ojca? Nieszczęścia spotykające znajomych dziewczyny? To wszystko nieważne. Liczyły się tylko Marianna i jej uczucie. I tylko powodzenie albo klęska tej miłości będą mogły odmienić dziewczynę. 

Wiem, za współcześnie. Ale lato się zgadza;)

Autorka wiele miejsca poświęciła opisowi budzącej się seksualności młodych kobiet i ich niewiedzy - nikt z nimi na takie tematy nie rozmawiał, o sprawach intymnych po prostu nie wypadało mówić. Powieść przedstawia również sytuację kobiet w II Rzeczypospolitej. Czy były równe mężczyznom czy też, pomimo takich samych praw wyborczych, dzieliły ich jeszcze zbyt duże różnice kulturowe i społeczne?

Książka nie jest, wbrew temu, co mi się początkowo wydawało, jedynie banalnym opisem pierwszej miłości młodej dziewczyny. Zakończenie mną wstrząsnęło, muszę przyznać, że takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Podobało mi się również osadzenie akcji w przededniu II wojny światowej. Myślę, że autorce doskonale udało się oddać klimat tamtych czasów (chociaż nie mam pewności - moja wiedza historyczna nadal wymaga uzupełnienia). Dodatkowo Katarzyna Zyskowska-Ignaciak w przekonujący sposób opisała uczucia towarzyszące Mariannie. Klimat powieści był niepowtarzalny, a piękne wydanie tylko powiększało przyjemność płynącą z lektury. 

To była historia warta poznania. I cieszę się, że druga część: "Upalne lato Kaliny" jest dostępna w mojej bibliotece. Postaram się wypożyczyć ją jak najszybciej.

Moja ocena: 5/6
_________________
Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/140176/upalne-lato-marianny
2. unsplash.com

12 komentarzy:

  1. Może ten egzaltowany styl był charakterystyczny dla lat 30. Kiedyś, kiedyś jak babcia pokazała mi swoje listy,to raz po raz wybuchałam śmiechem, bo raz, że pisała koszmarnie źle, to jeszcze z przedziwną manierą. W każdym razie książka bardzo mnie ciekawi - szczególnie to zaskakujące zakończenie - mam nadzieję, że "Upalne lato..." jest w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
  2. Koniecznie zapisuję. Już teraz potrafię sobie doskonale wyobrazić klimat całej powieści, który, jestem pewna, urzeknie mnie od pierwszej strony:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Swego czasu na blogach roiło się od recenzji tej książki, w większości były to pozytywne opinie, więc i na mojej liście znalazło się "Upalne lato Marianny". Cieszę się, że nie tylko o romans w tej powieści chodzi, bo historia miłosna aż tak mnie nie interesuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam takie klimatyczne powieści i myślę, że nawet do tego specyficznego stylu mogłabym się przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie ta powieść zachwyciła od samego początku :) Nadal pamiętam jak duże wrażenie na mnie zrobiła. Ciekawa jestem czy Kalina przypadnie Ci do gustu. Jak dla mnie była odrobinę gorsza, ale też zupełnie inna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytałam obie i byłam zachwycona. Pani Zyskowska- Ignaciak ma w swoich książkach to coś.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Twórczość tej autorki jeszcze przede mną.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja tez na początku nie mogłam przyzwyczaić się do specyficznego stylu autorki, ale potem już było znacznie lepiej. Ogólnie lubię jej powieści i bardzo sobie je chwalę

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam ochotę na tę książkę, chociaż za bardzo nie przypadam gdy akcja jest w czasach wojen światowych.

    OdpowiedzUsuń
  10. Piękne zdjęcie zamieściłaś, od razu mi się cieplej zrobiło... Książkę mam w planach od dawna, kolejna pozytywna recenzja tylko mnie bardziej zachęca :) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ech, posiadam ten tytuł, ale krąży po znajomych i nie mam okazji go przechwycić. Z jednej strony się cieszę, ale z drugiej zastanawiam kiedy mi uda się ją przeczytać. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger