Aleksandra Zaprutko-Janicka "Okupacja od kuchni"



Autor: Aleksandra Zaprutko-Janicka
Tytuł: "Okupacja od kuchni"
Wydawnictwo: Znak Horyzont
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 297




Na temat II wojny światowej pojawiło się już mnóstwo publikacji. Ile jednak traktuje o... gotowaniu w czasie wojny?

Muszę przyznać, że do tej pory nie zastanawiałam się zbytnio nad tym, jak w czasach wojennych radzono sobie ze zdobywaniem żywności. Wiedziałam oczywiście o trudnościach z aprowizacją oraz o szmuglowaniu żywności (on objął ją wpół, ona gruba jak wół, pod paltem schowana rąbanka...). Nigdy jednak nie zagłębiałam się w ten temat. Okazuje się, że jest to fascynujące zagadnienie. A wyżywienie rodziny w czasie okupacji było bardzo, bardzo trudnym zadaniem.

Autorka skupiła się na życiu mieszkańców miast - to oni mieli największe problemy z pozyskaniem świeżej żywności. Kartki na jedzenie, chleb "dźwiękowiec" (gdyż był czarny i kwaśny i powodował wzdęcia), erzace żywności, ziemniaki przygotowywane na sto sposobów... Wojenna kuchnia wymagała ogromnej zaradności (żeby zdobyć jakiekolwiek produkty) oraz pomysłowości (żeby przygotować z nich smaczne potrawy). Aleksandra Zaprutko-Janicka opisuje to wszystko w bardzo przystępny oraz ciekawy sposób. Odnosi się przy tym do wielu materiałów źródłowych, przytacza też rodzinne historie różnych osób dotyczące wojennej kuchni domowej. Dodatkowo opisuje współczesne doświadczenia z taką właśnie kuchnią.

Nie, tak to raczej nie wyglądało.

Wyobrażacie sobie dzień bez kawy? Ok, wiem że nie wszyscy ją lubią, ale w miejsce "kawy" możecie wstawić dowolny napój, bez którego byłoby Wam ciężko. 
Problem braku kawy częściowo rozwiązywały kawiarnie. Częściowo. Jak pisze autorka: 
"Kto nie miał pieniędzy na obiad, a chciał znaleźć się choć na chwilę w przyjemnym kawiarnianym zgiełku, zamawiał herbatę lub kawę. Tę ostatnią, prawdziwą i aromatyczną - z powodu permanentnego jej braku - traktowana niemal z namaszczeniem. Wypadało się nią delektować, wszak kosztowała aż 80 groszy za filiżankę, a kiedy już się ją kupiło, można było z czystym sumieniem godzinami okupować kawiarniany stolik. I tylko najpierw należało dokładnie sprawdzić, co właściwie zostało zaserwowane. Kawa występowała często w formie tak zwanej półczarnej. Tym nieco kuriozalnym określeniem nazywano kawę nalaną wyłącznie do połowy filiżanki."
Jeżeli kogoś nie było stać na kawiarnię lub chciał uniknąć niebezpieczeństwa nalotu, które czasem Niemcy urządzali w lokalach gastronomicznych (aresztując wszystkich obecnych), dobrym, choć niekoniecznie smacznym rozwiązaniem, był erzac kawy. Erzac czyli produkt zastępczy. I tak kawę przygotowywano na przykład z odpowiednio spreparowanych żołędzi. Parzono również kawę z cykorii (znaną i dzisiaj). Popularna była tez kawa zbożowa, wcześniej podawana raczej w niezamożnych domach. Bądź pita wyłącznie przez dzieci. Można też było przygotować kawę z marchewki. Jak? Wystarczyło upalić korzeń pokrajany w kostkę i rozdrobnić. Czytając to wszystko powinniście docenić to, że dzisiaj mamy dostęp do pysznej, aromatycznej kawy. Oraz innych "prawdziwych" produktów, a nie ich erzaców.


"Okupację od kuchni" przeczytałam bardzo szybko i z dużym zainteresowaniem. Jak już wcześniej wspomniałam, duża w tym zasługa autorki i jej stylu pisania. Nie trzeba być miłośnikiem historii, żeby znaleźć w tej książce coś dla siebie. Dodatkowo na uznanie zasługuje oprawa graficzna całej serii "Ciekawostki Historyczne.pl". Te książki naprawdę ładnie wyglądają na półce (jeśli komuś zależy na takich drobiazgach;)
W mojej kolekcji znajduje się też "Epoka hipokryzji". Czekam również na "Polskie Imperium", chociaż akurat ta tematyka średnio mnie interesuje;)
Jedyne zastrzeżenie: książka jest za krótka;) Z chęcią przeczytałabym więcej w tym temacie, również z różnych perspektyw (nie tylko mieszkańców miast i miasteczek). Autorka sama przyznaje, że nie wyczerpała tematu. Może kiedyś pokusi się o napisanie kontynuacji?;)

PS. Jeśli czytanie o okupacyjnej kuchni to dla Was za mało, na końcu książki znajdują się przepisy. Możecie samodzielnie przygotować potrawy, które - być może - w czasie wojny gotowały Wasze prababcie. To na pewno będzie niezwykłe doświadczenie. Czasem może się też okazać zaskakująco smaczne.

Moja ocena: 4,5/6
___________________
Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/260451/okupacja-od-kuchni
2. http://barnimages.com/homemade-bread-for-breakfast/
3. http://kaboompics.com/one_foto/768#

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger