Lauren Oliver "Panika"



Autor: Lauren Oliver
Tytuł: "Panika"
Tytuł oryginału: "Panic"
Wydawnictwo: Moon Drive (Znak)
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 357



"Nikt nie wie, kto wymyślił Panikę.
Istnieje kilka teorii. (...) Żadna z tych historii jednak nie jest prawdziwa. Panika zaczęła się w Carp, biednym, dwunastotysięcznym miasteczku, gdzie diabeł mówi dobranoc, z tego samego powodu co wiele innych sytuacji - bo latem nie było nic innego do roboty.
Zasady są proste. Dzień po rozdaniu dyplomów następuje Skok Otwarcia, a pózniej gra toczy się przez całe lato. Po finałowej konkurencji zwycięzca zgarnia nagrodę"
Na czym polega Panika? Na wykonywaniu zadań wymyślonych przez sędziów. Zadania są bardzo trudne, uczestnicy muszą się w nich zmierzyć ze swoimi największymi lękami. Bo czym jest skok z kilkunastometrowego klifu do wody - Skok Otwarcia - przy kolejnych próbach, coraz bardziej wymagających i niebezpiecznych? W ciągu kilku lat trwania Paniki zginęły trzy osoby, a jedna została poważnie ranna i być może nigdy nie będzie już chodzić. Taką cenę płacą młodzi ludzie z Carp za szansę wygrania ogromnej ilości pieniędzy...

Główną bohaterką powieści jest Heather, która zgłosiła swój udział w Panice właściwie w ostatnim momencie. To był impuls. Po części stało się tak, bo chwilę wcześniej Heather zobaczyła swojego chłopaka z inną. Wiedziała już, że to koniec. A właśnie tego dnia miała wyznać mu miłość... Pewną zachętą była również ogromna nagroda - największa w historii trwania gry. Ale w wieczór Skoku Otwarcia najważniejsze były ból i gniew, które odczuwała dziewczyna. To one popchnęły ją do wzięcia udziału w Panice. 
Heather nie przypuszczała, że to lato będzie niezwykłe. Że przyjdzie się jej zmierzyć nie tylko z bólem po utracie chłopaka, ale też ze swoimi największymi lękami. Że jej sytuacja rodzinna ulegnie dramatycznemu pogorszeniu. I że w pewnym momencie nawet najbliższe osoby będą działać przeciwko niej...


To zaskakująco dobra powieść. Zaskakująco, bo nie miałam wcześniej do czynienia z książkami Lauren Oliver ("Delirium", "7 razy dziś"), chociaż oczywiście wiedziałam o ich popularności wśród młodzieży. Właśnie. "Panika" to powieść skierowana głównie do nastolatków. Główni bohaterowie mają po 18 lat. Na szczęście jednak okazała się na tyle mroczna (momentami) i pozbawiona opisów niemądrych, nastoletnich miłości (chociaż wątki romantyczne oczywiście też się pojawiają), że trafiła i w mój gust. 

Najbardziej spodobał mi się motyw Paniki, czyli gry w której mogą wziąć udział tylko absolwenci ostatniej klasy liceum. Gry, w której trzeba zmierzyć się z własnym strachem. To było fascynujące - czekanie razem z bohaterami na kolejne zadania, do których mogli zostać wezwani w każdym momencie; obserwowanie, jak radzą sobie w śmiertelnie trudnych sytuacjach; i zastanawianie się nad ich motywami... bo przecież nikt nie kazał im brać udziału w Panice. Dobrze wiedzieli, że w jej trakcie mogą zginąć, a mimo to nie wycofywali się nawet z najtrudniejszych konkurencji. Czy tylko z chęci zdobycia ogromnej ilości pieniędzy? A może kierowały nimi inne uczucia: miłość, nienawiść, pragnienie zemsty? 

Jedna rzecz trochę mnie rozczarowała - zakończenie. Było trochę... zbyt dobre, zbyt słodkie? Oczywiście nie myślcie sobie, że w książce brakowało trudnych momentów. Ale liczyłam na nieco inne rozwiązanie, utrzymane bardziej w klimacie początkowych rozdziałów. A może tylko dla mnie akurat takie zakończenie tej historii jest problemem. Przyzwyczaiłam się do horrorów;)

Podsumowując: "Panika" to bardzo dobra powieść dla młodzieży, która może spodobać się również trochę starszym osobom (patrz: ja). To nie jest historia o porzuceniu przez chłopaka, tylko o grze zwanej Paniką i jej wpływie na biorących w niej udział ludzi oraz na ich bliskich. To też przede wszystkim opowieść o odwadze. Nie o strachu, co może sugerować tytuł. Tutaj najważniejszy jest własnie jego brak.

Doskonale bawiłam się przy tej lekturze, pozwoliła mi ona oderwać się na chwilę od codziennych problemów. A motyw niezwykłej gry, Paniki, pozostanie w mojej pamięci na bardzo długo.
"Heather zamknęła oczy i wzięła głęboki oddech. To właśnie był zapach Paniki - zapach lata"

Moja ocena: 5/6

Ta powieść zachęciła mnie do Lauren Oliver na tyle, że chciałabym sięgnąć po inne jej książki. Myślicie, że lepiej będzie zacząć od "Delirium" czy od "7 razy dziś"? 
______________________
Zródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/289620/panika 
2. https://unsplash.com/photos/0LU4vO5iFpM

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger