Gdzie zaginęłam, czyli praca, książki, Szczebrzeszyn i furia. Pani furia.

Jeszcze żyję. I nawet czytam książki. I nawet o nich piszę (dla Autorskiej i Tygodnika Sanockiego). Tyle że... wiecie, jak jest. Mało czasu, a tyle rzeczy do zrobienia. Ale ciągnie mnie do pisania i do bloga. I to bardzo. Jeżeli teraz się nie zmobilizuję, to już chyba nigdy nie wrócę do blogowania, więc trzymajcie kciuki;)

A gdzie byłam, kiedy nie było mnie tutaj?

Zwiedzałam...

Pracowałam...
 Bawiłam się z psem...
Udawałam, że wyjechałam na wakacje...
Czytałam...
I zostałam Panią Furią na Festiwalu w Szczebrzeszynie

A tutaj już po festiwalu (domowe jedzenie, takie dobre!)
Do Szczebrzeszyna pojechałam służbowo, jeśli byliście na festiwalu i odwiedziliście księgarnię Autorską, być może mnie spotkaliście;) Pierwszy raz uczestniczyłam w podobnym wydarzeniu od tej drugiej, branżowej strony. To było bardzo interesujące, ale jednocześnie wyczerpujące przeżycie. A dlaczego Pani Furia? Dostałam koszulkę z takim tekstem, która miała promować najnowszą książkę Grażyny Plebanek (najmilsze przeżycie na festiwalu - zachwycona autorka, która chce zrobić sobie z tobą zdjęcie, bo masz koszulkę z tytułem jej powieści;) "Panią furię" już oczywiście czytam i bardzo, bardzo mi się podoba. Od przepięknej okładki zaczynając, na fabule kończąc. Ale o tym napiszę innym razem, już po skończeniu lektury. 

W międzyczasie czytałam dużo innych książek, o których być może jeszcze napiszę. Na razie biegnę uzupełnić moje zaniedbane konto na Lubimy Czytać. Czeka jeszcze na mnie mnóstwo innych obowiązków, a czasu jak zwykle mało... A tu jeszcze chciałoby się poczytać;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger