Aleksandra Zaprutko-Janicka "Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek"





Autor: Aleksandra Zaprutko-Janicka
Tytuł: "Piękno bez konserwantów. Sekrety urody naszych prababek"
Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2016
Liczba stron: 288








Jesteś zmęczona tym, że choć używasz całej masy najnowszych kosmetyków, nie dają one oczekiwanych rezultatów? Nie chcesz niepotrzebnie faszerować się zawartą w nich chemią? Może sięgniesz do sposobów stosowanych w dwudziestoleciu międzywojennym?

Odważysz się?

W swojej nowej książce Aleksandra Zaprutko-Janicka w fascynujący sposób opowiada o przedwojennych sposobach dbania o urodę. Może się wydawać, że wtedy kobiety używały zwykłego zestawu mydło + woda, i to było wszystko. Jednak wiele z naszych prababek miało do dyspozycji kosmetyki, często lepsze niż te produkowane współcześnie. Bo nawet, jeśli te dostępne na rynku im nie odpowiadały (a było z czego wybierać!), mogły same stworzyć poszczególne preparaty. Przepisy na nie również znajdują się w "Pięknie bez konserwantów".

Książka jest interesująca, chociaż nie ukrywam że sama nie mam zamiaru sięgać po zawarte w niej receptury na kosmetyki. Po części, przyznaję, z lenistwa. Wygodniej jest przecież sięgnąć po gotowe produkty, pięknie zapakowane, czekające tylko na mnie na sklepowych półkach. Po drugie, z braku czasu. Musiałabym zamówić poszczególne produkty potrzebne do wytworzenia kosmetyków w specjalnych sklepach internetowych, a potem zabrać się za sam proces tworzenia. Z drugiej strony, wizja posiadania takich zdrowszych dla skóry kosmetyków i wyglądania niczym przedwojenna piękność jest niezwykle kusząca;)


Chociaż ten tytuł spodobał mi się najmniej ze wszystkich wydanych w serii "Ciekawostki historyczne" (nie licząc "Polskiego imperium", którego jeszcze nie czytałam, ale które już grzecznie czeka na mojej półce) i tak będę go polecać. Przede wszystkim kobietom zafascynowanym życiem codziennym w przedwojennej Polsce (czyli takim, jak ja;) Oraz tym interesującym się kosmetykami i kosmetologią, a także chcącym wypróbować międzywojenne przepisy na urodę. Naprawdę warto;)

A na zachętę krótki fragment o pielęgnacji włosów:

"Przed wojną dbałość o włosy opierała się na trzech fundamentach - myciu, szczotkowaniu i masażu. [...] Co dzisiaj może wydawać się szokujące, w ramach zwyczajnego dbania o higienę zalecano mycie włosów... raz na miesiąc! Ewentualnie, jeśli ktoś borykał się z problemem przetłuszczania się, można je było raz na tydzień zmywać na dwa różne sposoby. Na przykład z pomocą łagodnego mydła i letniej wody lub żółtka jaja kurzego i letniej wody. Wykorzystywanie do tego zimnej wody uznawane było za niezdrowe. Miało to być dla włosów wyjątkowo szkodliwe i powodować ich wypadanie"
Moja ocena: 4/6
_______________
Zródła zdjęć: 
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/3699563/piekno-bez-konserwantow-sekrety-urody-naszych-prababek
2.unsplash.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger