Ponure Poniedziałki: Stephen King "Wiem, czego ci potrzeba"

Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Nocna zmiana" (Albatros, 2015; po raz pierwszy zbiór został opublikowany w 1978 roku)


Czy nie byłoby cudownie spotkać osobę, która doskonale wie, na co mamy w danym momencie ochotę, jak powinna się wobec nas zachować i czego nam potrzeba? Czy nie byłoby wspaniale mieć ją zawsze przy sobie, tak aby o nas dbała, odgadując nasze życzenia jeszcze zanim zdążymy dobrze o nich pomyśleć? Otóż nie.

Podczas nauki do egzaminu z socjologii do Liz dosiada się dziwny, niechlujnie wyglądający chłopak. Edward (bo tak ma na imię) proponuje jej podwójne lody truskawkowe - bo tego właśnie potrzeba dziewczynie w przerwie w nauce. Jakkolwiek brzmi to dziwnie i podejrzanie, Ed ma rację - Liz właśnie o tym myślała. Początkowo dziewczyna go spławia. Jednak nie może zapomnieć o tym, co jej powiedział i w końcu poddaje się i idzie do kawiarni. Tam już czeka Edward, z dużą porcją lodów truskawkowych. Zaczynają rozmawiać i w końcu chłopak proponuje Liz pomoc w nauce do egzaminu. A dokładniej: kopię testu. Bo tego właśnie jej potrzeba... Wiadomo, że Edward liczy na coś więcej. Jednak Elizabeth ma już chłopaka. Ale kto powiedział, że będzie z Tonym już na zawsze?

"Nocną zmianę" czytałam już dawno, niektórych opowiadań kompletnie nie pamiętam. Tak też było z tekstem opisywanym dzisiaj w Ponurych Poniedziałkach. Muszę przyznać, że ponowne sięgnięcie po ten zbiór było doskonałą decyzją: to Stephen King, jakiego lubię najbardziej.


Opowiadanie jest przesycone atmosferą niepokoju. Od początku Edward wydaje się nam podejrzany. A kwestia "Wiem, czego ci potrzeba" zamiast zaciekawienia, wywołuje raczej dreszcz strachu. Bo trzeba przyznać, że takie słowa w tekście Stephena Kinga nie mogą zwiastować niczego dobrego. Oczywiście czytelnik wie to od początku. Natomiast Liz musi się przekonać na własnej skórze, że osoba spełniająca wszystkie jej życzenia i zawsze zachowująca się zgodnie z jej oczekiwaniami, wcale nie jest wyczekanym i wymarzonym ideałem. Wręcz przeciwnie.

Tekst nie jest makabryczny. Straszy samym klimatem, a postać Edwarda wywołuje pewną obawę. Nie do końca wiadomo, czego można się po nim spodziewać i kim tak naprawdę jest. Czy na pewno tylko zwykłym studentem, beznadziejnie zakochanym w Liz i spełniającym wszystkie jej zachcianki? Samo zakończenie z pewnością nie wszystkim przypadnie do gustu. Może wydać się zbyt proste, za mało zaskakujące i efektowne. Mi się jednak podobało. Pozostawia ono czytelnika z uczuciem niepokoju. A to jeden z najlepszych efektów, jakie może wywołać opowiadanie grozy.

Sięgnijcie po "Wiem, czego ci potrzeba", jeśli macie ochotę. Może się jednak zdarzyć, że po lekturze będziecie podejrzliwie patrzeć na różne - nie tylko literackie - historie miłosne...
"A kiedy stracisz urodę i mężczyzni nie będą nawet starać się spełniać twoich zachcianek, zatęsknisz za mną... Wiem, czego ci potrzeba"
Moja ocena: 5/6
_________
Zródło zdjęcia: unsplash.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger