Colleen Hoover "Confess"




Autor: Colleen Hoover
Tytuł: "Confess"
Tytuł oryginału: "Confess"
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 299








"To niesamowite, że nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo byliśmy samotni i przerażeni, dopóki nie zjawia się ktoś u naszego boku"
Auburn właśnie przeprowadziła się do Teksasu. Znajduje pracę jako fryzjerka, ale jest w naprawdę kiepskiej sytuacji finansowej i bardzo przydałoby się jej dodatkowe zajęcie. Kiedy więc widzi na drzwiach galerii sztuki ogłoszenie "Zatrudnię do pomocy", postanawia zaryzykować. Tak poznaje Owena, młodego, przystojnego i niesamowicie utalentowanego malarza, który jako inspirację do swojej sztuki wykorzystuje anonimowe wyznania innych ludzi. Ta dwójka jest sobą od początku zafascynowana. Ale jeśli spodziewacie się, że będzie to typowa historia miłosna, jesteście w błędzie. Auburn oraz Owen mają za sobą niezwykle trudną przeszłość, ich obecna sytuacja również jest skomplikowana. I chociaż bardzo chcieliby być razem, będą musieli pokonać ogromne przeszkody.

Lubię Colleen Hoover. Wprawdzie "Hopeless" mnie nie zachwyciło i nawet nie doczytałam do końca, za to już "Maybe someday" przeczytałam z zainteresowaniem, a "Ugly love" wręcz pochłonęłam. Po "Confess" spodziewałam się wiele, a otrzymałam... no cóż. 


Zacznijmy jednak od zalet. Pomysł wykorzystania anonimowych wyznań (co ważne: prawdziwych, nie zmyślonych przez autorkę!) jest świetny. Sama historia dwójki głównych bohaterów jest interesująca i naprawdę pokręcona, co tylko dodaje fabule smaczku. Książka podzielona jest na dwie części i tę drugą przeczytałam ze znacznie większym zainteresowaniem...

...ale mimo wszystko nie mogłam się wciągnąć w całą historię. Losy Auburn i Owena, choć tragiczne, nie chwyciły mnie za serce. Zakończenie powieści mnie nie przekonało - wydaje mi się, że wszystko poszło zbyt gładko. Dodatkowo stwierdzenie głównych bohaterów, że zaczęli się w sobie zakochiwać dopiero długo po ich pierwszym spotkaniu i zaryzykowaniu wszystkiego, co dla nich w życiu najważniejsze... Jakoś nie wydaje mi się to wiarygodne. Albo byłaby to miłość od pierwszego wejrzenia, albo tylko fascynacja. Ale dla niej samej Auburn nie powinna całkowicie poświęcać swojej przyszłości, Owen podobnie. Wydało mi się to naprawdę nierozsądne i mało wiarygodne. I jeszcze niektóre wyrażenia opisujące reakcję Auburn na Owena... nie, to nie jest ani fajne, ani wzruszające, ani romantyczne: skóra, która wygląda tak nieskazitelnie, że mam ochotę popędzić za jego ojcem i przybić mu piątkę za spłodzenie tak wzorcowego syna? Naprawdę?

To nie jest bardzo zła książka, po prostu wyjątkowo nie przypadła mi do gustu. W sieci można spotkać jednak głównie entuzjastyczne opinie, więc... chyba sami powinniście się przekonać czy "Confess" się Wam spodoba. Sama chętnie podam tę powieść dalej, może ucieszy kogoś innego;) Nie będę jednak rezygnować z kolejnych książek autorki bo wiem, że zdarzają się wśród nich takie tytuły, którymi jestem absolutnie zachwycona. Szkoda byłoby je przegapić;)

Moja ocena: 3,5/6
_______________
Zródła zdjęć:
1. lubimyczytac.pl/ksiazka/4408249/confess
2. Photo by Mike Petrucci on Unsplash

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger