Autor: Przemek Kossakowski
Tytuł: "Na granicy zmysłów"
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 402
"W uśmiechu Wiktora nie ma śladu triumfu. Wiktor jest szczęśliwy. Szaman jest szczęśliwy, a uszczęśliwia go myśl, że zaraz mnie zakopie. Zrobi to, żeby mi pomóc, żeby mnie wyleczyć. Chociaż ja go wcale o to nie prosiłem."
Przemysława Kossakowskiego "znam" od dawna. Chociaż nigdy nie spotkałam go osobiście. A szkoda. Oglądałam za to większość odcinków programu "Szósty zmysł", który prowadził. Z fascynacją patrzyłam, jak poddawał się różnych - często dziwnym, czasem śmiesznym, chwilami niebezpiecznym - zabiegom, przeprowadzanym przez różnego rodzaju uzdrowicieli, szamanów, ekstrasensów. Trochę mu zazdrościłam szansy poznania takich ludzi i zyskania takich doświadczeń. A trochę się cieszyłam, że siedzę bezpiecznie w krakowskim mieszkaniu i oglądam to wszystko tylko na ekranie komputera. W każdym razie polubiłam Przemka Kossakowskiego. Kiedy więc dowiedziałam się, że napisał książkę opowiadającą o tym, co zdarzyło się w czasie kręcenia programu, wiedziałam że muszę ją mieć.
To reportaż. Dowiadujemy się z niego jak to się stało, że Kossakowski dostał pracę w telewizji i nie protestował, kiedy ktoś nazywał go "panem redaktorem". A mało brakowało... i pewnie do dzisiaj pan Przemysław siedziałby w swoim starym samochodzie i gapił się przez dziurę w podwoziu. Jeden telefon i jedna decyzja zmieniły wszystko. Ale nie chodzi tylko o fakt, że Kossakowski dostał pracę. Ważne jest też to, że Kossakowski mógł na własnej skórze przekonać się czy istnieje coś poza naszym racjonalnym światem.
Pan Mieczysław, który stwierdził że służbowy samochód Kossakowskiego jest opętany. Nina, Świeczkowa Babcia. Szeptunka Paraskiewa. Szalony Grigorij Kowbasko. Cyganka Natalia. Matwiej i buriacki rytuał żen. Szaman Wiktor i tak zwany "pogrzeb wojownika". Czy ktoś z nich - a może jeszcze ktoś inny, bo to nie wszystkie osoby, z którymi spotkał się Kossakowski - doprowadził autora książki na granicę zmysłów?
Przemysław Kossakowski pisze dobrze. Bardzo dobrze. Pisze tak, że chociaż już widziałam jego program, a teraz o nim czytałam, mam ochotę zapoznać się z nim raz jeszcze. Ze wszystkimi odcinkami. Ale nie jest tak, że reportaż jedynie powiela to, co już raz pokazała kamera. Owszem, jest głównie o tych zdarzeniach. Tyle że z programu nie zawsze dowiemy się, co Kossakowski myślał podczas poddawania go dziwnym zabiegom. Co chodziło mu po głowie, kiedy leżał gdzieś w lesie nieopodal Moskwy, przysypany ziemią, nie mogąc się ruszyć, z trudem oddychając przy pomocy starej maski gazowej... Te wydarzenia można zobaczyć w programie "Szósty zmysł". Ale lepiej się to zrozumie, kiedy przeczyta się reportaż. To i o wiele więcej, bo kamera nie zawsze była włączona...
Przemysława Kossakowskiego "znam" od dawna. Chociaż nigdy nie spotkałam go osobiście. A szkoda. Zapytałabym go, jak to możliwe, że po tylu dziwnych i niebezpiecznych doświadczeniach jeszcze żyje.



______________Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/234463/na-granicy-zmyslow
2. http://player.pl/programy-online/kossakowski-szosty-zmysl-ukraina-odcinki,1228/odcinek-11,kto-rzucil-na-niego-klatwe,S00E11,21639.html