Ponure Poniedziałki: Joseph Sheridan Le Fanu "Dziecko, które odjechało z elfami"

Ponure Poniedziałki: Joseph Sheridan Le Fanu "Dziecko, które odjechało z elfami"

Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Duch pani Crowl" (C&T, 2013)
Ileż to opowieści usłyszała zimą przy kominku o dzieciach porwanych o zmierzchu w odludnych miejscach przez elfy!
Na wschód od Limerick, wśród wzgórz i torfowisk, w małej zniszczonej chatce, mieszkała wdowa Mary Ryan z czwórką dzieci. Ponieważ w okolicy od dawna krążyły legendy o elfach, które wcale nie były dobrymi duszkami, kobieta bardzo dbała o swoje pociechy i pilnowała, żeby wraz z nadejściem zmroku wszystkie były bezpieczne w domu. Tego jednego wieczoru się to nie udało...

Tak to jest, kiedy nie masz czasu i wyboru opowiadania dokonujesz, sugerując się jedynie tytułem. Elfy - czyli pewnie będzie coś o Świętach, w sam raz na grudzień! Otóż nie;) Wszystko dzieje się jesienią, a tytułowe istoty wcale nie są pomocnikami Świętego Mikołaja (nie, żebym jakoś specjalnie liczyła na to ostatnie, biorąc pod uwagę że to proza Le Fanu;) Nie znaczy to jednak, że opowiadanie okazało się słabe. Wręcz przeciwnie.

Ponure wzgórza porośnięte wrzoścem, nie mniej ponure torfowiska i tajemnicza Lisnavoura - wzgórze będące podobno siedzibą elfów. Miejsce, do którego nie należy się zbliżać. Co spotkało dzieci biednej wdowy? Ile z nich - jeżeli którekolwiek - wróciło do domu? I co z tym wszystkim ma wspólnego pewna Murzynka, którą poznają czytelnicy "Carmilli"? O tym musicie przekonać się sami... Opowiadanie jest krótkie, lecz pełne tajemnic. Autor w bardzo dobry sposób podkreśla klimat grozy, najpierw opisem okolicy (niezbyt przyjemnej), a następnie stopniowym zdradzaniem tego, co spotkało dzieci. Do końca zastanawiałam się, kogo (lub co) spotkały one na swojej drodze. Postać Murzynki wskazuje na to, że całe zdarzenie mogło mieć związek z wampirami. Natomiast wielokrotnie wspomniane elfy, to całkiem inne - choć pewnie nie mniej grozne - siły. Według mitologii irlandzkiej, są "rasą istot nadprzyrodzonych, dość mocno odmiennych od ludzi", mieszkającą pod pagórkami lub kurhanami. Mają w zwyczaju porywanie nowo narodzonych dzieci, jednak dzieci z opowiadania są znacznie starsze. Czy Le Fanu odnosił się do jakiejś innej wersji irlandzkiej legendy o elfach? A może wykorzystał tylko jej fragmenty? "Na szybko" nie udało mi się znalezć żadnej interpretacji. Macie jakieś własne pomysły albo możecie skierować mnie do konkretnego tekstu? Będę wdzięczna;)

Podsumowując: to bardzo baśniowe opowiadanie o elfach, które wcale nie są zbyt przyjazne, z akcją w dosyć ponurej irlandzkiej okolicy. Wybrane do tego zbioru przez samego M. R. Jamesa, a więc z pewnością warte uwagi. Lektura nie zajmie Wam dużo czasu. Zdecydowanie warto!

Moja ocena: 5/6

Opowiadanie przeczytane w ramach wyzwania "Klasyka horroru 2"
https://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html

Pani Bukowa "Wielki Ogarniacz Życia czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego"

Pani Bukowa "Wielki Ogarniacz Życia czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego"

Autor: Pani Bukowa
Tytuł: "Wielki Ogarniacz Życia czyli Jak być szczęśliwym nie robiąc niczego"
Wydawnictwo: Flow Books
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 304
Moje życie to chaos. Gdyby ktoś wynalazł Ogarniacz Życia, to otrzymałby nie tylko Nagrodę Nobla, ale też wszystkie moje pieniądze. Zwłaszcza że jest koniec miesiąca
Czy Wy też macie wrażenie, że tak trudno zapanować nad swoim życiem? Że sprawy wymykają się Wam spod kontroli? Czy wszystko, czego potrzebujecie do szczęścia to Wielki Ogarniacz Życia? Cóż, właśnie możecie go nabyć za niewielkie pieniądze. A przynajmniej książkę o takim właśnie tytule. Że to nie to samo? Kto by się przejmował... książka Pani Bukowej otworzy Wam oczy na kilka spraw i pomoże zorganizować swoje życie... albo dojść do wniosku, że dobrze Wam z tym, jak jest.

To książka napisana przez osobę, która "Lubi jedzenie i internety. I wino. I leżeć sobie". Dla mnie brzmi niemal jak pokrewna dusza (tylko wino wymieniłabym na kawę i książki, ewentualnie rum). Może znacie ją z profilu na Facebooku. Z "Wielkiego Ogarniacza Życia" dowiemy się między innymi, jak nie biegać, jak uzależnić się od seriali, jak się nie wysypiać oraz jak się zbłaźnić na rozmowie kwalifikacyjnej. Same przydatne porady;) A wszystko ładnie zilustrowane.

"Wielki Ogarniacz Życia" to świetna książka na chwilę relaksu i na poprawę humoru. Oraz prawdziwa kopalnia cytatów o życiu, które trafią do (prawie) każdej kobiety. Zaskoczyło mnie zakończenie, a dokładniej ostatni rozdział zatytułowany "Jak żyć...?". Pani Bukowa pisze w nim takie rzeczy, które naprawdę bardzo do mnie trafiły. I okazuje się, że nie trzeba całej książki psychologiczno-motywacyjnej, żeby trafnie podsumować moją obecną sytuację życiową i podsunąć kilka wskazówek, co dalej robić.

Mam właściwie tylko jedno zastrzeżenie, ale to już do wydawnictwa: naprawdę, papierowa okłądka się nie sprawdza i bardzo szybko niszczy. Już egzemplarze, które przyjechały do mojej księgarni bezpośrednio z magazynu Znaku, były lekko podniszczone. Niestety nie wygląda to dobrze:(

Dla fanów Pani Bukowej, dla osób chcących poprawić sobie humor oraz dla tych, którzy chcą ogarnąć swoje życie (albo i nie...) - polecam!;)

Moja ocena: 5/6
________________________
Zródło zdjęcia: moje
Ponure Poniedziałki: M.R. James "Hrabia Magnus"

Ponure Poniedziałki: M.R. James "Hrabia Magnus"

Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Opowieści starego antykwariusza" (C&T, 2005)
"...to był przystojny mężczyzna, a wtedy nie miał twarzy, cała twarz została jakby wyssana z jego ciała, aż po kości"
To nie opis tytułowego hrabiego Magnusa. Raczej ofiary jakichś nieznanych, nie do końca określonych złowrogich sił, z rzeczonym hrabią współpracujących. Zacznijmy jednak od początku...

Narrator opowiadania streszcza czytelnikowi zapiski niejakiego pana Wraxalla, które znalazł w odziedziczonym przez siebie domu. Dotyczyły one podróży mężczyzny do Szwecji i miały na celu udokumentowanie jej, aby autor mógł następnie stworzyć książkę-relację z wędrówek po tym kraju i opis wszystkich interesujących rzeczy i ludzi, których napotkał na swojej drodze. Wycieczka ta zakończyła się jednak bardzo szybko, a zapiski odnosiły się w zasadzie tylko do jednego epizodu. Otóż Wraxall trafił do pewnej miejscowości, w której był stary dwór. O jego dawnym właścicielu, hrabim Magnusie, krążyły wśród miejscowej ludności pewne legendy, których zasłyszane strzępki bardzo Wraxalla zainteresowały. Postać hrabiego coraz mocniej go intrygowała. Koniecznie chciał się też dostać do mauzoleum, w którym spoczywały szczątki szlachcica, a najlepiej otworzyć trumnę i zobaczyć je na własne oczy. Wiecie, nie zawsze warto być ciekawskim, bo może się to obrócić przeciwko Wam...


Ta opowieść jest fenomenalna. Już sama jej forma bardzo mi się spodobała - mamy tu do czynienia z relacją z drugiej ręki, a nie z fragmentami dziennika głównego bohatera, jak to często bywa w przypadku tego rodzaju opowiadań. Ten sposób przedstawienia historii sprawił, że całość wypada bardzo spójnie, a i narrator mógł dodać wszelkie potrzebne poboczne informacje na temat całej sprawy. Uniknięto przy okazji przydługich rozważań natury filozoficznej czy też domysłów na temat pochodzenia nadprzyrodzonych sił, z którymi zetknął się Wraxall. M. R. James ujawnił czytelnikowi tyle szczegółów, ile uważał za stosowne, resztę pozostawiając w sferze domysłów. I to było najlepsze, co mógł zrobić. 

Chociaż łatwo domyślić się, co takiego zrobił kiedyś hrabia Magnus i jakiego straszliwego pomocnika zyskał, pewne niedopowiedzenia pojawiające się w tekście tworzą niesamowity klimat grozy. Niby wiemy, o co chodzi, a jednak nie możemy poznać wszystkich szczegółów i rzucane od czasu do czasu opisy tajemniczych postaci w długich płaszczach i kapturach lub tego, co stało się z ludzmi, którzy weszli im w drogę, znakomicie podkreślają atmosferę grozy i tajemniczości. 

Zarówno opowiadanie "Hrabia Magnus", jak i cały zbiór "Opowieści starego antykwariusza" będzie świetną lekturą na grudniowe wieczory. Przy tej okazji warto powtórzyć za autorem wstępu do wymienionego zbioru, Markiem S. Nowowiejskim, że: "Większość opowiadań napisał James z myślą, by odczytywać je przyjaciołom, zwykle w okresie świąt Bożego Narodzenia".

Moja ocena: 5/6

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger