poniedziałek, 16 stycznia 2017

Ponure Poniedziałki: Stephen King "Szara materia"

Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Nocna zmiana" (Albatros, 2015). 

"Gdzieś w zakamarkach naszego świata istnieją rzeczy, których widok, jeśli człowiek na nie spojrzy, może doprowadzić do szaleństwa"
Połowa stycznia, mrozne popołudnie. Na zewnątrz szaleje zamieć, a w całodobowym sklepiku Henry'ego przesiaduje kilku stałych klientów. Oprócz nich prawie nikt nie decyduje się na wyjście z domu. Chyba, że naprawdę musi... tak jak młody Timmy Grenadine, który wpada do sklepu cały roztrzęsiony i opowiada nieprawdopodobną historię. I chociaż naprawdę ciężko mu uwierzyć, to widać że tak czy inaczej z jego ojcem - o którym właśnie mówi - musiało stać się coś strasznego. Henry zabiera więc ze sobą broń i dwóch mężczyzn akurat będących w sklepie i razem ruszają do kamienicy, w której znajduje się mieszkanie Richiego Grenadine'a. Po drodze streszcza im historię, którą usłyszał od Timmy'ego. Zupełnie zwariowaną historię. Bo czy to możliwe, żeby ktoś nagle zaczął zmieniać się w... wielką, galaretowatą, szarą masę?

To jedno z mniej znanych opowiadań Stephena Kinga. Jest też troszkę gorsze niż te najlepsze, najczęściej wspominane i czytane. Nie znaczy to jednak, że nie posiada swojego klimatu. Bo wyobrazcie sobie tylko: jest mroczne popołudnie, szaleje śnieżyca. Przez wyludnione miasto przechodzi trzech wystraszonych mężczyzn. To nie są bohaterowie, to starsi ludzie, którzy bardzo boją się tego, co zastaną w punkcie docelowym swojej wędrówki. A zmierzają do ponurej, wiktoriańskiej kamienicy na wzgórzu. Budynek jest ciemny i opuszczony. Tylko w jednym z mieszkań ktoś jest. Ktoś, a może raczej coś... 


Chociaż sam pomysł przemiany kogoś w tytułową szarą materię początkowo śmieszy, pózniej nie jest już tak zabawnie. Wykorzystanie motywu strasznego "domu na wzgórzu" bardzo mi się spodobało - to taki lekki ukłon w stronę starych, dobrych horrorów. Natomiast stwór, który czai się w mroku tego domu kojarzy się już bardziej z nowszymi produkcjami grozy, z horrorami, które Stephen King mógł oglądać jako nastolatek w miejscowym kinie. 

Może nie oceniłabym tego opowiadania tak wysoko, gdyby nie zakończenie. Tutaj emocje zdecydowanie rosną, uczucie niepewności co do losów bohaterów również się wzmaga i... No właśnie, nie wszystkim spodoba się takie rozwiązanie akcji. Mi jednak bardzo ono pasuje. 
Czy chcecie stanąć oko w oko z szarą materią?

Moja ocena: 4,5/6

Opowiadanie przeczytane w ramach wyzwania "Klasyka Horroru 2" (pochodzi ze zbioru "Nocna zmiana", opublikowanego po raz pierwszy w 1978 roku)

http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html

______________________
Zródło zdjęcia: unsplash.com