Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Lem. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Stanisław Lem. Pokaż wszystkie posty

5/31/2017 06:30:00 AM

Stanisław Lem "Śledztwo"

Stanisław Lem "Śledztwo"




Autor: Stanisław Lem
Tytuł: "Śledztwo"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2016 (pierwsze wydanie: 1959 r.)
Liczba stron: 288








Porucznik Gregory prowadzi śledztwo. Jest ono niezwykle trudne, bo dotyczy bardzo nietypowych zdarzeń: z kostnic znikają zwłoki. Wszystko wskazuje na to, że nie chodzi o kradzież, że zwłoki nagle, w środku nocy, po prostu zaczynają się poruszać, wstają i wychodzą... Brak śladów włamania, brak śladów obecności innych osób - poza zmarłymi. Wygląda to na działanie sił nadnaturalnych. Ale Gregory nie chce przyjąć tego do wiadomości - jako policjant musi znaleźć realnego sprawcę i wyjaśnić niezwykłe zdarzenia w przyziemny sposób. Czy mu się to uda?

Książka imituje klasyczny angielski kryminał. Imituje, gdyż pod tą konstrukcją kryje się inna, o wiele poważniejsza opowieść. Jak pisze w posłowiu Jerzy Jarzębski, "Śledztwo" przepełnione jest nieokreślonym bólem i niewygodą, a jego bohaterowie cierpią z powodów, których na pierwszy rzut oka nie widać.

Sięgnęłam po tę książkę ze względu na wyzwanie "Klasyka horroru 2". Czy w powieści kryminalnej, będącej tak naprawdę czymś o wiele więcej, pozycją zawierającą rozważania filozoficzne i odniesienia do stanu współczesnej autorowi nauki, mogło być miejsce na horror? Jak już przekonaliście się, czytając pierwszy akapit: tak. Lem do literatury grozy nawiązuje już samym pomysłem na serię tajemniczych wypadków: oto zwłoki zdają się same wstawać i wychodzić z kostnic. Od razu na myśl przychodzą zombie, co zresztą zdaje się potwierdzać opis naocznego świadka: nogi mu się rozjeżdżały, a tak się kiwał, panie doktorze, jak pijany, na boki cały chodził i stukał, jak ślepy kijem stuka, a on to tak rękami. Wyjęte z horrorów zdają się być też okoliczności samych tych zdarzeń: środek nocy, kostnice przy cmentarzu, oddalone od ludzkich siedzib, mgła... Pod tym względem "Śledztwo" prezentuje się bardzo obiecująco.

To intrygująca powieść, którą można rozpatrywać na wielu różnych poziomach. Nie czuję się jednak na siłach, żeby rozkładać ją na czynniki pierwsze. Prawdę mówiąc, czytało mi się ją niezwykle ciężko. Może to ze względu na konstrukcję fabuły, na sposób prowadzenia śledztwa przez głównego bohatera i na jego gubienie się w hipotezach i domysłach - co było męczące i dla Gregory'ego i dla mnie. A może to przez wydarzenia z mojego życia prywatnego, które nie pozwalają mi się skupić na niczym innym;) W każdym razie lektura okazała się za ciężka, przynajmniej w tym momencie. Nadal wolę Lema z "Bajek robotów" czy historii o pilocie Pirxie. Mniej ambitnie, ale cóż, kiedy sprawia mi to przyjemność...

Moja ocena: 4/6

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Klasyka horroru 2"
http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html
__________________
Zródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/313006/sledztwo
2. unsplash.com

11/10/2014 01:30:00 AM

Ponure Poniedziałki: Stanisław Lem "Terminus"

Ponure Poniedziałki: Stanisław Lem "Terminus"
Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Opowieści o pilocie Pirxie". Dostępne jest również online, na przykład TUTAJ.

"Na ziemi czuło się ograniczenie ciszy, jej skończoność, chwilowość. Wśród księżycowych wydm człowiek niósł z sobą własne, małe milczenie, uwięzione we wnętrzu skafandra, który wyolbrzymiał każde skrzypnięcie rzemieni nośnych, każde chrupnięcie stawów, tętno, nawet oddech - tylko statek nocą zatracał się w czarnym, lodowym milczeniu"
I właśnie na statku kosmicznym rozgrywają się wydarzenia opisane w "Terminusie". Pirx podejmuje pracę w charakterze nawigatora na "Błękitnej Gwieździe": starym już obiekcie, który kryje swoje tajemnice i - być może - swoje duchy... Okazuje się bowiem, że "Błękitna Gwiazda" to tak naprawdę "Koriolan" czyli statek, na którym kilkanaście lat wcześniej doszło do katastrofy. Teraz odremontowany i pod zmienioną nazwą, "Koriolan" wraca do gry. A wraz z nim Terminus, stary robot pomocniczy, który nieoczekiwanie staje się przekaźnikiem wiadomości od poprzedniej załogi statku. Załogi, która zginęła w wyniku wspomnianej już katastrofy...
"Myślał o niewinności maszyn, które człowiek obdarzył zdolnością myślenia i uczynił je przez to uczestnikami swych szaleństw. O tym, że mit Golema, maszyny zbuntowanej i powstającej przeciw człowiekowi, jest kłamstwem, wymyślonym po to, żeby ci, co niosą za wszystko odpowiedzialność, mogli ją z siebie zrzucić"
Tak, to opowiadanie to w dużej mierze science fiction. Statki kosmiczne, roboty, podróż na Marsa... Ale zawiera też dużą dawkę grozy. Tylko pomyślcie o sygnałach nadawanych alfabetem Morse'a, przekazujących słowa dawno zmarłej załogi, rozlegających się gdzieś w ciszy ponurych korytarzy. O Pirxie, który spaceruje po ogromnym statku samotnie, próbując znaleźć źródło dźwięków. O jego odkryciu, że tym źródłem jest robot - Terminus. I o nadawaniu wiadomości do widmowej załogi, które doczekało się odpowiedzi...

Strapped In - Thomas Wievegg

Cóż mogę napisać... jestem zachwycona. Już dawno nie wracałam do twórczości Lema. A moje wcześniejsze spotkania z autorem ograniczały się do lektury "Bajek robotów" i prób zmierzenia się z "Solaris" i (chyba) "Powrotem z gwiazd". Nieznajomość tematu nie powstrzymuje mnie jednak od stwierdzenia, że Lem pisze pięknie, a dawka grozy, którą zawarł w "Terminusie" jest wystarczająca, żeby wprawić czytelnika w osłupienie. Ten tekst przemawia do mnie bardziej niż wiele innych "typowych" horrorów, które ostatnio czytałam. A uwierzcie mi, było ich trochę.
Teraz możecie się zastanawiać, jak tekst, który przecież jest lekturą (a więc może być spokojnie poznawany przez młodszych czytelników) przestraszył mnie bardziej niż inne opowiadania grozy, a także dlaczego nie sięgam głębiej, do przesłania kryjącego się w "Terminusie". Może chodzi o to, że naprawdę rzadko zdarza się, aby jakaś książka czy opowiadanie wzbudziły we mnie lęk. A tak było w tym przypadku. I chociaż wiem, że w utworze Lema chodzi też o coś więcej, nie chcę rozkładać tego opowiadania na czynniki pierwsze. Jeszcze nie teraz.

"Odkryłam" Lema. Nie da się zaprzeczyć. I chociaż podejrzewam, że przez resztę jego twórczości może mi być ciężko przebrnąć, to akurat "Terminus" okazał się fascynującą lekturą, którą zapamiętam na długo. Naprawdę nieprzypadkowo znalazł się w Ponurych Poniedziałkach. Tak wiele elementów science fiction to tutaj coś nowego, ale... groza pozostaje grozą.

Moja ocena: 5,5/6

TynipicTynipicTynipic
______________________
Źródło zdjęcia: http://kulturawplot.pl/2014/10/27/przerazajace-obrazki/
Copyright © 2016 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger