1/09/2014 09:08:00 AM

David Nicholls "Jeden dzień"

David Nicholls "Jeden dzień"


Autor: David Nicholls
Tytuł: "Jeden dzień"
Tytuł oryginału: "One day"
Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 442


"Ten dzień wprowadził do mojego życia wielkie zmiany. Ale tak dzieje się w życiu każdego człowieka. Przypomnijcie sobie taki jeden dzień, który zaważył na waszym życiu. Przerwij na chwilę ty, który to czytasz, i pomyśl o długim łańcuchu złotych czy żelaznych ogniw, cierni czy kwiatów, które by nigdy ciebie nie oplątały, gdyby nie było jakiegoś jednego ważnego i pamiętnego dnia w twoim życiu." Charles Dickens "Wielkie nadzieje"
Emma i Dexter poznali się w dzień ukończenia studiów. Całkowicie różne charaktery, pochodzenie oraz plany na przyszłość nie były dla nich przeszkodą. Przypadli sobie do gustu i poczuli, że łączy ich coś szczególnego. Co dokładnie? Z uświadomieniem sobie tego długo będą mieć problemy. Możemy obserwować kolejne lata ich życia - poznajemy jeden dzień z każdego roku - i sprawdzać, jak sobie radzą i co ich łączy. Jeśli jeszcze w ogóle mają ze sobą coś wspólnego...
Emma ma duszę artystki, chce zmieniać świat, pragnie prawdziwej miłości. Dexter jest egoistą, który przede wszystkim chce się dobrze bawić. Em i Dex. Dex i Em. Czyż nie są dla siebie stworzeni?


"Jeden dzień" to niezwykła powieść. Bardzo podobał mi się pomysł koncentrowania się tylko na jednym dniu w roku - to o wiele ciekawsze niż szczegółowe opisywanie wszystkiego, co działo się w poszczególnych latach. Doceniam też zakończenie, które wcale nie było takie oczywiste. 
Śledzenie reakcji Emmy i Dextera oraz zmian następujących w ich życiu było fascynujące, ale też czasami nieco przygnębiające - szczególnie wtedy, kiedy nie powodziło im się najlepiej. Podczas lektury ma się czasem ochotę potrząsnąć Dexterem, dla którego ważniejsze od bliskich osób były dobra zabawa i kolejne podboje miłosne. Oraz Emmą, która nie bardzo wiedziała co zrobić ze swoim życiem i zmarnowała wiele dobrych okazji.
"Myślę, że boisz się być szczęśliwa. Z jakiegoś powodu uważasz, że Twoje życie powinno być szare, nieciekawe i trudne, że nie zasługujesz na dobrą pracę, przyzwoite mieszkanie, że nie dla Ciebie sukces, pieniądze, nie mówiąc już o porządnym facecie (...) Powiem więcej. Myślę, że specjalnie przyjmujesz pozę wiecznie niespełnionej, nieszczęśliwej ofiary losu - tak jest łatwiej, nie?" /s. 51/
Próbowałam opisać relacje łączące Emmę i Dextera, ale zupełnie mi to nie wyszło. Było to dosyć skomplikowane, nie chcę zdradzać zbyt dużo. Mogę napisać tylko dwie rzeczy:
- Uczucia Emmy nie są mi obce. Wprawdzie nie miałam wrażenia, że czytam książkę o sobie...ale są pewne podobieństwa. Dlaczego znajomości z ludźmi bywają tak skomplikowane?
- Ta książka przypomniała mi, że nie warto czekać z powiedzeniem komuś, jak bardzo jest dla nas ważny. Po prostu.

To nie jest recenzja, ponieważ dosyć emocjonalnie podeszłam do tej książki. W każdym razie - polecam. To dobrze napisana i ciekawie skonstruowana powieść, opisująca niebanalną historię. Z całą pewnością nie jest to kolejny cukierkowy romans, a to ogromny plus.

Moja ocena: 4,5/6
_________________
Źródła zdjęć:
1. http://ecsmedia.pl/c/jeden-dzien-p-iext4914849.jpg 
2. unsplash.com

1/06/2014 12:40:00 AM

O. Adam Szustak OP "Osioł w raju. O kochającym Bogu i upartym człowieku"

O. Adam Szustak OP "Osioł w raju. O kochającym Bogu i upartym człowieku"

Autor: o. Adam Szustak OP
Tytuł: "Osioł w raju. O kochającym Bogu i upartym człowieku"
Wydawnictwo: Fides
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 64
"Wszyscy jesteśmy osłami, to jest nasz wręcz fundamentalny status. Jesteśmy uparci jak osły w nieprzyjmowaniu Bożej miłości. Jesteśmy uparci jak osły w naszym grzeszeniu. Jesteśmy uparci jak osły w naszym braku świętości" /s. 5/
"Osioł w raju" to krótka książeczka, będąca zapisem rekolekcji dla studentów wygłoszonych przez o. Adama Szustaka w 2009 r. w kościele dominikanów w Krakowie. Mówił on o Bożej miłości, cierpliwości, zachwycie człowiekiem oraz o tym, jak bardzo jesteśmy uparci. W każdym z sześciu kazań odnosił się do konkretnych fragmentów Pisma Świętego i w charakterystyczny dla siebie sposób - z humorem, szczerze, nie unikając zadziwiających i czasem może nieco kontrowersyjnych porównań i przykładów, wyjaśniał je i omawiał.

Teksty nie są nudne, nie są też długie. Myślę, że nikomu kto zna o. Szustaka lub innych pozytywnie zakręconych krakowskich dominikanów nie trzeba specjalnie polecać tej książki;)
"Panowie, to jest największy cud w życiu mężczyzny: kobieta mówi, a ty wiesz, o co jej chodzi." /s. 63/
______________
Źródło zdjęcia:
Produkcja własna 

1/02/2014 09:37:00 PM

Arnaldur Indridason "W bagnie"

Arnaldur Indridason "W bagnie"

Autor: Arnaldur Indridason 
Tytuł: "W bagnie"
Tytuł oryginału: "Myrin"
Wydawnictwo: W.A.B.
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 299

Erlendur Sveinsson, policjant pracujący w Reykjaviku, zostaje wezwany na miejsce zbrodni. Zamordowany został starszy mężczyzna, niejaki Holberg. Ktoś zabił go w jego mieszkaniu a następnie uciekł, pozostawiając otwarte na oścież drzwi. Zdążył jeszcze zostawić na ciele notatkę o zagadkowej treści "Ja to ON". Większość ekipy śledczej jest przekonana, że mają tu do czynienia z "typową" zbrodnią, której sprawcą był zapewne jakiś chuligan. Natomiast Erlendur uparcie bada przeszłość Holberga w nadziei dotarcia do faktów, które rzucą nowe światło na to tragiczne wydarzenie.
"- Kolejna typowa islandzka zbrodnia? (...) Niechlujna, bezcelowa i popełniona bez próby ukrycia, zmylenia śladów czy zatarcia dowodów.
- Tak - powiedział Erlendur. - Prymitywna islandzka zbrodnia."  /s. 13/

Autor został nazwany "islandzkim Henningiem Mankellem". Zazwyczaj podchodzę nieufnie do tego typu porównań ale muszę przyznań, że akurat w tym tkwi ziarnko prawdy. Atmosfera jesiennego, pogrążonego w deszczu Reykjaviku przywodziła na myśl Ystad. A sam Erlendur - w średnim wieku, zmagający się z problemami osobistymi i bardzo zaangażowany w śledztwo przypominał mi nieco Kurta Wallandera. "W bagnie" skupia sie jednak przede wszystkim na osobistych tragediach konkretnych osób, podczas gdy Henning Mankell tworzy pesymistyczny obraz całego społeczeństwa.

Powieść czyta się dobrze, pomimo drobnych niedociągnięć. Zbyt łatwo udało mi się na przykład odgadnąć, kto jest mordercą. Miałam za to problem z islandzkimi imionami - ciężkimi do zapamiętania i do wymówienia. Ale to już nie wina autora, oczywiście;)

"W bagnie" to przyzwoita powieść. Niektórym może przeszkadzać skrótowe potraktowanie pewnych wątków czy też wplatanie w fabułę opisów problemów Erlendura z córką. Myślę jednak, że warto zapoznać się z tą książką. W końcu...czy często zdarza się Wam czytać islandzki kryminał? 

Moja ocena: 4/6

Kilka ogłoszeń:
- Ponure Poniedziałki powrócą już wkrótce. A dokładniej 13 stycznia. To bardzo dobra data;)
- Zaktualizowałam nieco stronę "O mnie". Jest nawet nowe zdjęcie;)
- Tradycyjnie zapraszam na facebook (szczególnie, jeśli ktoś ma ochotę porozmawiać o nowych odcinkach "Sherlocka";)
______________
Źródła zdjęć:
1. Produkcja własna
Copyright © 2016 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger