7/09/2017 10:33:00 AM

Carrie Denny "Panna młoda. Instrukcja obsługi"

Carrie Denny "Panna młoda. Instrukcja obsługi"

Autor: Carrie Denny
Tytuł: "Panna młoda. Instrukcja obsługi"
Tytuł oryginału: "The Bride's: Instruction Manual"
Wydawnictwo: Vesper
Rok wydania: 2017
Liczba stron: 223

"Jeśli kiedykolwiek poczujesz, że to cię przerasta - zrób sobie przerwę. Idz na spacer albo randkę ze swoim przyszłym - i nie rozmawiajcie o ślubie! Pamiętajcie, że nie ma reguł, nieważne, co jest modne a co nie. Ślub ma wyglądać tak, jak ty sobie tego życzysz. I choć to na pewno wielki dzień, to jednak tylko... jeden dzień. Tak naprawdę jednak planujesz przecież coś ważniejszego: cudowną resztę życia ze swoim ukochanym"
Te słowa zawarte we wstępie ostatecznie przekonały mnie po sięgnięcia po najnowszą książkę z serii "Instrukcja obsługi". Oraz to, że aktualnie planuję własny ślub (i dlatego nie ma mnie w blogosferze). Liczyłam na to, że dowiem się o najważniejszych rzeczach związanych z organizacją ślubu. I faktycznie, otrzymałam rzetelny poradnik, w którym w krótki, przystępny i żartobliwy sposób opisano kwestie nurtujące przyszłą pannę młodą. Szkoda tylko, że część tekstu dotyczyła typowego amerykańskiego wesela... Nie ma się co dziwić, w końcu autorka pochodzi z USA i pisała na podstawie własnych doświadczeń. Nie zastosuję jednak wszystkich rad zawartych w tej książeczce przy organizacji mojego wesela gdzieś w bieszczadzkiej wsi :P Trochę szkoda.

Ale i tak "Panna młoda. Instrukcja obsługi" okazała się dosyć przydatna. Wiem już na przykład, o co zapytać fotografa przed podpisaniem umowy. Bardzo szybko przeszłam też od poziomu "nie znam się na kwiatach i nie wiem, jaki chcę bukiet" do "ten będzie idealny!". Wystarczyło kilka stron, na których autorka opisuje typy bukietów i rodzaje najczęściej wykorzystywanych kwiatów oraz rozmowa z Mamą na temat jej bukietu ślubnego. I wpisanie w google na chybił trafił frazy "bukiet ślubny frezje" ;)

Jeśli znacie już książeczki z serii "Instrukcja obsługi", będziecie wiedzieć, czego mniej więcej się spodziewać. A jeżeli dodatkowo macie zająć się organizacją swojego wesela i nie macie pojęcia jak zacząć i co z tym wszystkim zrobić, ten poradnik będzie bardzo przydatny. Trzeba tylko pamiętać, że nie wszystkie zawarte w nim rady mogą się odnosić do polskich realiów. Chociaż... kto Wam zabroni zorganizować ślub i wesele w amerykańskim stylu? To przecież Wasz dzień;)
Autorka bardzo rozsądnie podchodzi do tematu (co widać już po umieszczonym przeze mnie na początku cytacie). Na końcu książki znajduje się też aneks, a tabele w nim zawarte pomogą sprawnie sporządzić listę gości, wybrać odpowiednich dostawców oraz podliczyć wszystkie wydatki. 


Podsumowując: książka mi się przydała, a ponieważ jestem dopiero na samym początku planowania wesela, na pewno jeszcze z niej skorzystam. Chociaż przyznaję, że po lekturze odczuwam pewien niedosyt i z chęcią sięgnęłabym po inne tytuły o podobnej tematyce, tym razem bardziej związane z polskimi realiami. Może ktoś coś poleci?

PS. Istnieje też książka "Pan młody. Instrukcja obsługi", przeznaczona dla przyszłych panów młodych. Tylko ją przeglądałam, ale wygląda naprawdę interesująco. Nie testowałam jej na narzeczonym (i raczej nie będę tego robić), ale polecam wszystkim mężczyznom zainteresowanym tematem;)

Moja ocena: 4/6
___________________
Zródła zdjęć:
1. Własne
2. i 3. Ilustracje z wydania oryginalnego, pochodzą ze strony pinterest.com

6/19/2017 06:30:00 AM

Ponure Poniedziałki: Stephen King "Cookie jar"

Ponure Poniedziałki: Stephen King "Cookie jar"
Opowiadanie można przeczytać online TUTAJ


Wiadomo, że Stephen King jest moim ulubionym pisarzem. I uważam, że w jego wykonaniu nawet śmieszne z pozoru pomysły przeradzają się w przerażające historie. Zapraszam Was zatem, moi drodzy, na tekst dotyczący horroru o... słoju na ciastka.

"There was a certain accord between them, right from the beginning."

Dale, trzynastoletni chłopak i Rhett, jego dziewięćdziesięcioletni pradziadek. Spotkali się, bo nastolatek miał do wykonania projekt szkolny polegający na rozmowie z najstarszą osobą w rodzinie. Oczekiwał pewnie opowieści o tym, jak to było przed wynalezieniem telewizji ("you were stuck with radio, huh?”) albo narzekania starego człowieka. Był zaskoczony tym, że pradziadek ma całkiem niezłe poczucie humoru (Rhett czuł to samo w stosunku do wnuka). I oprócz standardowej historii o tym, jak wyglądało jego dzieciństwo, pradziadek opowiedział mu jeszcze jedną: nieco szaloną, trudną do uwierzenia i taką, która mogła wpłynąć na całe późniejsze życie Dale'a. Była to historia o słoju na ciastka, który należał kiedyś do mamy Rhetta. I który zawsze był pełny, choćby jadło się z niego ciastka kilogramami.

"the thing she was afraid of was in the house with her all along."
"What? What was she afraid of?"
She was afraid of the cookie jar.”

Co przerażającego może być w tak prozaicznym przedmiocie? Nawet, jeśli dowiemy się o jego niezwykłych właściwościach, będziemy się raczej cieszyć niż bać - w końcu kto nie chciałby mieć dostępu do niewyczerpanego zapasu ciasteczek? Jednak z tytułowym słojem wiązała się pewna mroczna tajemnica. A wszystko miało związek z szaleństwem mamy Rhetta, obcą planetą, tajemniczą mgłą i krwiożerczymi stworzeniami...

Jak to zwykle bywa z prozą Kinga - podobało mi się to opowiadanie. Warto zwrócić uwagę na jego warstwę obyczajową: przedstawienie relacji wnuczek-pradziadek (właściwie świeżo nawiązanej, jednak bardzo obiecującej) i opowieść starszego człowieka o czasach swojej młodości (a także jego wspomnienia z czasów II wojny światowej, których decyduje się nie ujawniać). W tym wszystkim kryje się jednak pewna groza. Staruszek, przekonany że wkrótce umrze, chce podzielić się z wnuczkiem swoim sekretem. Historią tak szaloną i nieprawdopodobną, że naprawdę ciężko w nią uwierzyć. Znajduje jednak w Dale'u dobrego słuchacza a to, jak chłopak może wykorzystać zdobytą wiedzę i jak może ona na niego wpłynąć, jest naprawdę niepokojące.

To nie jest najbardziej przerażające opowiadanie Kinga. Natomiast autorowi udało się stworzyć tekst, który zaczyna się dosyć niewinnie, a następnie stoponiowo przeradza się w opowieść pełną niepokoju. Ostatnie zdania pozostawiają czytelnika z pytaniami: co będzie dalej? Czy stanie się najgorsze? Czy staruszek zrobił to specjalnie? Podobało mi się to. Lubię historie, które prowokują do tworzenia w głowie rozmaitych scenariuszy jeszcze na długo po zakończeniu lektury.

"Too many sweets weren’t good for you."
 Moja ocena: 5/6

Opowiadanie przeczytane w ramach wyzwania "Klasyka horroru 2" (horror współczesny)
http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html
__________________
Zródło zdjęcia: unsplash.com

6/14/2017 06:30:00 PM

Guy N. Smith "Przyczajeni"

Guy N. Smith "Przyczajeni"





Autor: Guy N. Smith
Tytuł: Przyczajeni
Tytuł oryginału: "Lurkers"
Wydawnictwo: Phantom Press
Rok wydania: 1991 (po raz pierwszy książkę wydano w 1982 r.)
Liczba stron: 174






"Janie Fogg czuła, że coś jest na zewnątrz. Przejmował ją dreszcz przerażenia, a jakaś dziwna siła zmuszała do ciągłego wyglądania na dwór. Za brudnym, okratowanym oknem kobieta widziała jednak tylko ciemny, jodłowy las"
Zaczyna się obiecująco, prawda? Peter Fogg, pisarz, ma zamiar pracować w ciszy i spokoju nad nową książką. Dlatego przeprowadza się wraz z żoną i synem do małej wioski gdzieś w górach Walii. Mało tego, wybiera dom położony na wyjątkowym odludziu. Najbliżsi sąsiedzi mieszkają za lasem, a w pobliżu samego budynku znajduje się stary, kamienny ołtarz, otoczony drzewami - najprawdopodobniej pozostałość jakiegoś dawnego kultu. Nic więc dziwnego, że cała rodzina, a zwłaszcza Janie, czuje się nieswojo. Dodatkowo mieszkańcy wioski niezbyt przyjaznie spoglądają na Anglików, którzy ich zdaniem zupełnie tam nie pasują i powinni wracać, skąd przyszli. A kiedy okazuje się, że ktoś brutalnie zamordował kota Foggów i pozostawił jego zwłoki w kamiennym kręgu... Uczucie przerażenia zaczyna narastać. Czy to sprawka miejscowych? A może to duchy druidów? Albo...

Wybrałam tę jedną z wielu (bardzo wielu) powieści Guy'a N. Smitha, ponieważ zainteresowała mnie jej fabuła: pisarz z rodziną wyjeżdża do domu na odludziu, gdzie zaczynają się dziać dziwne rzeczy (od razu przypomina się na przykład "Lśnienie"). Nie spodziewałam się wiele, w końcu tematem przewodnim "Klasyki horroru 2" na ten miesiąc jest horror klasy B (a Guy N. Smith jest jednym z polecanych pisarzy) i faktycznie, nie otrzymałam zbyt dużo. Zaledwie 174 strony, na których ciężko w pełni rozwinąć przerażającą, pełną szczegółów opowieść. Zacznijmy jednak od zalet tej książki.


Cóż, zdecydowaną zaletą jest to, że jest krótka;) Mimo wszystko. Dzięki temu czyta się ją naprawdę szybko, akcja mknie do przodu i czytelnik nie zdąży wyrzucić książki przez okno, zanim ta go ostatecznie zirytuje czy znudzi;) Kolejną zaletą, już bardziej poważnie, jest samo miejsce akcji, czyli "posiadłość" Hodre: niezbyt zadbany dom, szopa oraz fragment terenu otoczony jodłowym lasem. I kamienny ołtarz, położony bardzo blisko budynków. To, oraz fakt że Hodre położone jest z dala od sąsiadów, tworzy interesujący klimat. Wiemy, że jeśli bohaterów zaczną spotykać dziwne rzeczy i będą chcieli wezwać pomoc, ta niekoniecznie może się pojawić na czas. Zwłaszcza, że miejscowi są (delikatnie mówiąc) niezbyt przychylni, ktoś może odciąć telefon, a na zewnątrz może akurat szaleć śnieżyca. Dobry w powieści jest również sam pomysł - chociaż oklepany i tak typowy dla horrorów, to jednak był dobrym punktem wyjścia do stworzenia interesującej historii...

...co nie do końca się udało. Właściwie to prawie wcale.
Wszystko opisane jest bardzo powierzchownie. Autor nie troszczył się zbytnio o szczegóły, o przedstawienie wewnętrznych przeżyć głównych bohaterów... I tak o żonie Petera wiemy na przykład mniej więcej tyle, że Hodre i miejscowi ją przerażają i za wszelką cenę chce wyjechać, zabierając syna. O samym synu, że koledzy w szkole mu grożą i jest przerażony. O Peterze dowiadujemy się trochę więcej. Ale nie da się ukryć, że przemyślenia bohatera są niezbyt głębokie. Na przykład w sytuacji, w której pomimo grózb ze strony kolegów, że zabiją Gavina, rodzice i tak wysyłają go do szkoły (dodatkowo w sytuacji, kiedy kot chłopca zaginął): Miał nadzieję, że chłopcu nic się nie stało. Może jak dostanie królika, przestanie pytać o kota. Widzicie tę logikę? "Mojemu synowi grożą, ale może nic mu nie jest. Ktoś okrutnie zabił jego kota, kupmy mu więc nowe zwierzątko, może od razu zapomni o poprzednim". Podobnych przykładów jest w książce więcej. W ogóle postacie w powieści są tak przedstawione, że do żadnej - a już zwłaszcza do głównego bohatera - nie można poczuć większej sympatii.
Jeżeli natomiast chodzi o grozę - początkowo faktycznie można być zainteresowanym. Ktoś zabija zwierzęta i zostawia je w kamiennym kręgu, a miejscowi są bardzo nieprzychylni rodzinie Foggów. Nie do końca wiadomo czy to działanie miejscowych właśnie, czy też sprawka jakichś bliżej nieokreślonych sił związanych z dawnym kultem odbywającym się w tym miejscu. Rozwiązanie tej zagadki okazuje się jednak wyjątkowo banalne. Trochę szkoda. 

Sięgając po horrory Guy'a N. Smitha nie możecie się spodziewać prozy w stylu Stephena Kinga. Sama też się nie spodziewałam. Pomimo tego, że Smith pisze zupełnie inaczej i że jego horrory prezentują zupełnie inny poziom, przy lekturze bawiłam się dosyć dobrze. Tak, nawet pomimo jej licznych wad. Chyba po prostu byłam przygotowana na mniej więcej taki (niski) poziom lektury i cieszyła mnie sama historia osadzona w klimatach, które bardzo lubię. Wprawdzie wykonanie nieco rozczarowuje, jednak do tego rodzaju książek można odnosić się z pewnym sentymentem. Gdybym przeczytała "Przyczajonych" jakieś... 10 lat temu, być może nawet trochę bałabym się tej powieści. W każdym razie ta książka okazała się być świetnym przerywnikiem między bardziej ambitniejszymi pozycjami, czymś, przy czym nie trzeba za bardzo myśleć i można się zrelaksować (tak, horrory mnie relaksują). Podobna lektura od czasu do czasu nie powinna mi zaszkodzić;)
Na razie bawię się dosyć dobrze z horrorem klasy B;)

Moja ocena: 3,5/6

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Klasyka horroru 2"
http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html
____________
Zródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/62823/przyczajeni
2. unsplash.com
Copyright © 2016 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger