Opowiadanie można przeczytać (w oryginale) TUTAJ



_______________________
Źródło zdjęcia: http://www.reddit.com/r/ImaginaryHorrors/comments/2ig1mk/the_others_7_deadly_sins_by_adrian_smith/
Senne miasteczko gdzieś w Australii. Wbrew pozorom nie jest tutaj zbyt spokojnie. Mieszkańcom dają się we znaki drobni przestępcy i wandale. Powołują więc straż sąsiedzką, złożoną z dwunastu osób. A straż prosi o pomoc kogoś, z kim w żadnym razie nie powinno się zawierać układów. Starannie przemyślana umowa, wiążąca obie strony, zapewnia bezpieczeństwo spokojnym obywatelom. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o tym, co będzie kiedy porozumienie wygaśnie, a groźny strażnik nie będzie już musiał kontrolować swoich morderczych skłonności...
"Part of me comes from each one of their nightmares, and each of their nightmares comes partly form me"
Greg Egan urodził się w 1961 roku. To Australijczyk. Z wykształcenia matematyk, a obecnie z zawodu pisarz science fiction. Jak podaje angielska wikipedia: "His early stories feature strong elements of supernatural horror".
"Neighbourhood Watch" należy właśnie do wcześniejszych prac autora i zdecydowanie jest horrorem. Pomysł stworzenia demona składającego się z koszmarów mieszkańców i mogącego bezkarnie zabijać wszystkie osoby łamiące prawo (ale tylko pod osłoną nocy) ma w sobie coś, co kojarzy mi się z koncepcjami Stephena Kinga. Dodajmy do tego jeszcze małego chłopca, Davida, który rzuca wyzwanie "strażnikowi" i który chce go zniszczyć - przeczuwając, że kiedy umowa przestanie obowiązywać, wydarzy się coś strasznego. King, jak nic. Ale opowiadanie Egana ma swoją niepowtarzalną atmosferę, inną niż u mojego ulubionego pisarza.
| The Others - 7 Deadly Sins - Adrian Smith |
Zaintrygował mnie ten pomysł. Z uwagą śledziłam opisane wydarzenia. Zakończenie, z lekkim niedopowiedzeniem, było dobre, chociaż zazwyczaj nie lubię takich zabiegów (Ale podkreślmy słowa "z lekkim" - w zasadzie łatwo przewidzieć, co było dalej. Z drugiej strony, moja szalona wyobraźnia podsuwa mi różne inne rozwiązania). Początkowo musiałam co chwilę korzystać ze słownika (przypomnijmy, że czytałam oryginalny tekst), jednak później wciągnęłam się na tyle (nie wspominając o tym, że musiałam dosyć szybko dokończyć lekturę), że poradziłam sobie bez niego. To dobry sposób na naukę języka.
Greg Egan napisał opowiadanie. Korzystając z tego samego pomysłu, Stephen King stworzyłby powieść. Jeśli chcecie krótki, konkretny tekst, którego dodatkową zaletą jest narracja pierwszoosobowa (zgadnijcie, kto jest narratorem...), kliknijcie link na górze postu i przeczytajcie "Neighbourhood Watch". Poza tym, powiedzcie szczerze - ile australijskich horrorów poznaliście do tej pory?
Moja ocena: 5/6

