Stephen King "Pet Sematary"






Autor: Stephen King
Tytuł: "Pet Sematary"
Polski tytuł: "Cmętarz zwieżąt"
Wydawnictwo: Pocket Books
Rok wydania: 2001 (powieść po raz pierwszy ukazała się w 1983 roku)
Liczba stron: 562






Śniło mi się ostatnio, że nie mogę złapać oddechu. Że na mojej klatce piersiowej siedzi duży, czarny kot i mi się przygląda. I wcale nie ma dobrych zamiarów. 
Wyjaśnienie okazało się banalne: nie mogłam oddychać przez zatkany nos (dalej jestem chora), a sen wziął się stąd, że w tym czasie byłam akurat w trakcie czytania (po raz drugi) "Cmętarza zwieżąt", w którym kot odgrywa bardzo ważną rolę. Mimo wszystko... to było bardzo niepokojące.
"It's the road. It uses up a lot of animals, that road does"
Nie dajcie się zwieść. W tej książce wcale nie chodziło o drogę.
Kiedy Louis Creed sprowadził się z rodziną do Ludlow, miał nadzieję na rozpoczęcie nowego, pięknego rozdziału w ich życiu. Właśnie dostał nową pracę, znalazł duży, wygodny dom na obrzeżach lasu, gdzie miał zamieszkać razem z żoną i dwójką dzieci. Oraz czarnym kotem, Winstonem Churchillem, znanym jako Church. Jednak już od początku nie wszystko szło po jego myśli. Jego synek, Gage, był tego dnia niezwykle marudny. Krótko po przybyciu na miejsce, chłopca użądliła pszczoła. A córeczka Louisa i Rachel, Ellie, rozbiła sobie kolano i wybuchła nieznośnym płaczem. Jakby tego było mało, Louis nie mógł nigdzie znalezć kluczy do nowego domu. I chociaż sytuacja szybko została opanowana (w dużej mierze dzięki pomocy nowego sąsiada, Juda), to nie był dobry początek ich nowego życia. 
A co mają z tym wszystkim wspólnego droga i tajemniczy "cmętarz zwieżąt"? Nowy dom Creedów znajdował się przy bardzo ruchliwej drodze, którą prawie nieustannie, z dużą prędkością, przejeżdżały ciężarówki. To mogło być ogromne zagrożenie, zwłaszcza dla zwierząt domowych. I małych dzieci. A niezwykły cmentarz znajdował się w lesie nieopodal ich domu. Właśnie tam okoliczne dzieciaki miały w zwyczaju grzebać swoich pupili. To miejsce wywoływało ciarki. Może to ze względu na mroczne lasy, które kiedyś były terenami należącymi do Indian? A może ze względu na legendę związaną z czymś, co leżało trochę dalej niż "cmętarz zwieżąt", w tej części lasu, do której lepiej było się nie zapuszczać? Tak czy inaczej, szybko miało się okazać, że Louisa i jego rodzinę czekał prawdziwy horror.  

Wiedzieliście, skąd wziął się pomysł napisania "Pet Sematary"? W przedmowie do tego wydania King wyjaśnia, że kiedyś był w bardzo podobnej do rodziny Creedów sytuacji: dostał nową pracę na uniwersytecie i wraz z żoną, trójką dzieci i domowym kotem przeprowadził się do domu w Orrington. Domu, położonego przy bardzo ruchliwej drodze, którą często przejeżdżały ciężarówki. A w lesie za domem znajdował się... tak, właśnie tytułowy "Pet Sematary", na którym wkrótce spoczął ukochany kot jego córki. Pewnego dnia rodzina Kingów o włos uniknęła tragedii, kiedy ich najmłodszy syn prawie wpadł pod ciężarówkę na ruchliwej drodze zaraz obok domu. Na szczęście nic mu się nie stało (Stephen w ostatniej chwili złapał go, a może dziecko się potknęło i samo upadło... do dzisiaj pisarz nie pamięta, co dokładnie się wydarzyło). Jednak cała sytuacja miała głęboki wpływ na Kinga, którego nie potrafiło opuścić pytanie: a co, jeśli... I tak powstała ta powieść. Jedna z najbardziej przerażających (a według mnie bezsprzecznie najstraszniejsza) w dorobku pisarza. 


"Pet Sematary" czyta się z przyjemnością, która zazwyczaj towarzyszy lekturze dobrze napisanej książki. Autor niezwykle umiejętnie stopniuje napięcie, tak że czytelnik najpierw odczuwa tylko drobne ukłucie niepokoju (wspomnienie o ruchliwej drodze, bardzo nerwowy dzień przeprowadzki Creedów, wizyta na cmętarzu zwieżąt), potem boi się bardziej (Victor Pascow), a pózniej jest już przerażony (Church. I Gage). King umiejętnie połączył w tej powieści bardzo przyziemne motywy, które jednak mogą przestraszyć, ze zjawiskami, których nie da się do końca wytłumaczyć. Stary indiański cmentarz, ziemia, którą nawet Indianie uważali za przeklętą, Wendigo, którego podobno można spotkać w lasach, zwierzęta wracające do życia, a jednak już jakieś przerażająco inne niż wcześniej... Najbardziej wymowny jest tu jednak zwykły, towarzyszący każdemu człowiekowi strach przed śmiercią. Swoją i najbliższych. Czy gdyby można było jej uniknąć, gdyby można było "naprawić" całą sytuację... Nie, lepiej nawet o tym nie myśleć. 

W całej książce nie podobały mi się tylko dwie rzeczy. Motyw Zeldy, siostry Rachel, nie pasował mi do całości, był zbyt... przesadzony? To chyba właściwe słowo. Z drugiej strony, doskonale wyjaśniał paniczny lęk żony Louisa przed wszystkim, co wiązało się ze śmiercią i przemijaniem. Uważam też, że postać Normy Crandall była nieco bezbarwna, zwłaszcza w porównaniu do jej męża, Juda. Natomiast cała reszta... indiański cmentarz, przerażenie bohaterów, szaleństwo, w jakie popadli niektórzy, Oz the Gweat and Tewwible, a także samo zakończenie książki - to chyba nie mogło być lepiej skonstruowane i napisane. 

"Pet Sematary"/"Cmętarz zwieżąt" to według mnie jedna z najlepszych, a na pewno najbardziej przerażająca powieść Stephena Kinga. Rzadko się boję, czytając horrory. A w przypadku tej powieści, bałam się naprawdę. Czytałam ją już kiedyś po polsku, teraz sięgnęłam po wydanie w oryginale... trzeciego razu chyba już nie będzie. Książka jest świetna, ale dwukrotna lektura w zupełności mi wystarczy. Jeśli jeszcze nie znacie tego horroru, koniecznie po niego sięgnijcie. Jestem ciekawa czy też będziecie przerażeni i czy od tej pory zastanowicie się dwa razy, zanim wejdziecie na leśną ścieżkę, przed którą będą Was ostrzegać miejscowi (o podejrzliwym przyglądaniu się niektórym czarnym kotom nie wspomnę).

Moja ocena: 5,5/6

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Klasyka horroru 2"
http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html

___________________
Zródła zdjęć:
1. Własne
2. unsplash.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger