11/16/2017 02:28:00 PM

Joseph Sheridan Le Fanu "Carmilla"

Joseph Sheridan Le Fanu "Carmilla"

Autor: Joseph Sheridan Le Fanu
Tytuł: "Carmilla"
Tytuł oryginału: "Carmilla"
Wydawnictwo: Literackie
Rok wydania: 1974
Liczba stron: 85


Jesteś moja, będziesz moja, ty i ja należymy do siebie na wieki.
Narratorką powieści jest młoda kobieta, Laura, która opisuje niesamowite i przerażające zdarzenia, rozgrywające się kiedyś w jej rodzinnym zamku. Zaczyna od wspomnienia o strasznym śnie, koszmarze, którego doświadczyła jako dziecko. Jest to ważne dla fabuły, gdyż tę samą twarz, która tak ją wtedy przestraszyła, ujrzała ponownie dwanaście lat pózniej. Była to Carmilla, przepiękna młoda dziewczyna. Za sprawą dziwnego zbiegu okoliczności miała przez jakiś czas być gościem narratorki i jej ojca. Początkowe zdziwienie i odraza szybko przerodziły się w serdeczną przyjazń: Carmilla wyjawiła, że ona również dwanaście lat wcześniej miała przerażający sen, w którym widziała twarz Laury. Dziwne zjawisko poszło w zapomnienie, obie panienki coraz bardziej się do siebie zbliżały... a w okolicy zaczął grasować upiór. Wampir, którego ofiarą padały młode kobiety. Carmilla zaś zaczęła momentami bardzo dziwnie się zachowywać. Nerwowo reagowała na pewne sytuacje oraz okazywała niezwykłą czułość Laurze (aż ta zaczęła się zastanawiać, czy to możliwe że jej przyjaciółka to tak naprawdę przebrany młodzieniec, który zapałał do niej miłością i za pomocą podstępu starał się do niej zbliżyć...). Wiecie już pewnie, kim była Carmilla? 

Powieść ukazała się w 1871 roku. Autor stworzył w niej postać kobiety-wampira. Wampira o... homoseksualnych skłonnościach. Wygląda bowiem na to, że tytułowa bohaterka zapałała miłością do Laury: Zdarzało się nieraz, że po okresach apatii moja osobliwa i piękna towarzyszka ujmowała mą dłoń, ściskając ją przyjaźnie raz po raz; twarz jej nabierała kolorów, wpatrywała się we mnie błyszczącymi, pełnymi tęsknoty oczyma, jej pierś falowała szybkim, urywanym oddechem. Było w tym coś z namiętności kochanka. Onieśmielało mnie to i budziło niechęć, było jednak zniewalające. Obok mrocznej atmosfery, ta wyrazista postać jest według mnie największym atutem tego utworu.


Na samą atmosferę składają się natomiast miejsce akcji (posiadłość położona wśród lasów, z dala od innych ludzkich siedzib) oraz opisy niezwykłych wydarzeń mających miejsce w domu Laury i w okolicy. Kiedy w księżycową noc pojawia się Carmilla, a ojciec Laury szybko zgadza się ugościć ją w swoim domu, zaczynają się dziać coraz dziwniejsze rzeczy. Atmosfera grozy narasta: w okolicy pojawia się upiór, który zabija młode kobiety, sama Laura również zaczyna czuć się dziwnie i ma niepokojące sny, a Carmilla staje się momentami bardzo nerwowa, a chwilami niezwykle czuła... Nie trzeba rozlewu krwi, żeby stworzyć niezwykły nastrój.

Oczywiście sama fabuła nie będzie zbyt trudna do przewidzenia, a podstępy wampirów mające na celu zaproszenie ich do swojego domu (tak, aby mogły uprzykrzać życie nowej ofierze) wydają się być grubymi nićmi szyte. Nie pozbawia to jednak opowieści Le Fanu uroku, wręcz przeciwnie. Carmilla jest na tyle niezwykłą postacią i tak się wyróżnia na tle innych literackich kobiet-wampirów, że zdecydowanie warto ją poznać. Chcecie wyruszyć w literacką wędrówkę z Carmillą i samodzielnie odkryć wszystkie tajemnice kryjące się w tej książce, a także wytropić powielane pózniej przez innych twórców motywy? Zapraszam...

Moja ocena: 4,5/6

Książka przeczytana w ramach wyzwania "Klasyka horroru 2"
https://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html
___________________
Zródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/55342/carmilla
2. https://en.wikipedia.org/wiki/Carmilla#/media/File:Carmilla.jpg

11/13/2017 02:43:00 PM

Ponure Poniedziałki: John William Polidori "Wampir"

Ponure Poniedziałki: John William Polidori "Wampir"
Kiedy lord Ruthven pojawia się w Londynie, z miejsca budzi zaciekawienie tamtejszej elity. A zwłaszcza kobiet. Jest przystojny, tajemniczy, przyciąga spojrzenia. Jest w nim też coś dziwnego, demonicznego, co jednak większość ludzi zdaje się ignorować. Ale...

spojrzenie jego szarych, zimnym blaskiem błyszczących oczu, powodowało nawet u najodważniejszych pewne niewytłumaczalne odrętwienie, które tłumiło każdą naturalną wesołość
Wesoły gość, prawda? Robił furorę na salonach, kobiety za nim szalały, i nikt nie zauważał że jeśli ktoś zetknął się z Ruthvenem na dłużej, zazwyczaj marnie kończył.

Rzekomy dżentelmen dysponował osobliwą sugestywną mocą i za jej pomocą budził u tych, którzy mu zaufali, pierwotne instynkty, wywoływał prostackie odczucia i złowrogie myśli, a to, co dobre w naturze ludzkiej, obracał w zło.
Jego postacią zafascynował się pewien młodzieniec, miłośnik tajemniczych i nadnaturalnych zjawisk. Udało mu się zwrócić na siebie uwagę lorda i ostatecznie obaj wyruszyli we wspólną podróż po Europie. Aubrey (takie nazwisko nosił młodzieniec) szybko zauważył to, co już mogliście przeczytać - lord Ruthven potrafił na każdego, z kim się zetknął, sprowadzić jakieś nieszczęście. W końcu Aubrey, zszokowany zachowaniem towarzysza (zwłaszcza jego postępowaniem wobec kobiet) oddziela się od niego i wyrusza do Grecji, gdzie poznaje piękną dziewczynę. Ta opowiada mu o wampirach. A wizerunek upiorów kreślony przez piękną Janthe bardzo kogoś Aubrey'owi przypomina...


Trzeba zacząć od tego, że u Polidoriego wampir nie ma jeszcze tych wszystkich cech, które tradycyjnie kojarzymy z tymi właśnie stworami. Ruthvenowi nie przeszkadza słońce, nic nie wiemy o jego strachu przed krzyżami czy czosnkiem, upiorowi wystarczy też posmakowanie krwi (osoby niewinnej, to ważne) tylko raz do roku. Trzeba jednak pamiętać, że "Wampir" to utwór który powstał w 1816 roku i jako pierwszy wprowadził postać tego upiora do literatury angielskiej. Polidori przedstawia tytułowego wampira jako niezwykle fascynującą postać, mężczyznę bez problemu potrafiącego oczarować swoje otoczenie i wykorzystać ludzi do własnych celów. Jego ofiarami padają przede wszystkim kobiety, ale ofiarą tutaj jest również Aubrey - który nieświadomie staje się marionetką w rękach upiora a pózniej, znając już jego prawdziwą twarz, związany tajemnicą nie może niczego ujawnić przed światem. I to właśnie ten aspekt osobowości wampira jest w utworze najciekawszy - nie jego nadnaturalne moce czy wysysanie krwi z kolejnych ofiar, ale jego władza nad ludzkimi umysłami. To, z jaką łatwością zjednuje sobie ludzi i doprowadza ich do ruiny. To jest jego najgrozniejsza cecha. 

Miłośnicy epoki romantyzmu odnajdą w tekście Polidoriego wiele cech charakterystycznych utworów z tego właśnie okresu. Innym może to przeszkadzać, tak samo jak niestandardowe (w porównaniu do dzisiejszych czasów) przedstawienie postaci wampira. Trzeba jednak przyznać, że "Wampir" jest tekstem przełomowym. Może nie wybitnym, jeśli chodzi o warstwę językową, za to bardzo ważnym dla całego gatunku. Polecam jego przeczytanie. Oraz poszukanie informacji o samym autorze i okolicznościach powstania utworu. Dla miłośników klasycznej grozy - pozycja obowiązkowa!

Moja ocena: 5/6

Tekst powstał w ramach wyzwania "Klasyka horroru 2"
__________________
Zródło zdjęcia:  https://pl.pinterest.com/pin/129689664245209804/

11/02/2017 07:00:00 PM

Imogen Edwards-Jones "Ślubny Babylon"

Imogen Edwards-Jones "Ślubny Babylon"




Autor: Imogen Edward-Jones & Autor Anonimowy
Tytuł: "Ślubny Babylon"
Tytuł oryginału: "Wedding Babylon"
Wydawnictwo: Pascal
Data wydania: 2013
Liczba stron: 441

Śluby wydobywają z kobiet to, co najgorsze
Jak wygląda praca wedding plannera? Jak różne osoby zachowują się na chwilę przed swoim ślubem i jakie mają wymagania dotyczące całej uroczystości? Czy rzeczywiście to wszystko jest takie straszne? Cóż, jeśli wezmiemy pod uwagę to, co zostało zawarte w książce "Ślubny Babylon", napisanej przez Imogen Edward-Jones oraz anonimowego autora zajmującego się organizacją ślubów, są to naprawdę koszmarne uroczystości.

Wrzeszczące panny młode, ich matki za wszelką cenę chcące postawić na swoim, przyszli panowie młodzi, których poniósł melanż na wieczorze kawalerskim, katastrofy kulinarne, okropne toasty... Ta książka jest pełna tego rodzaju zdarzeń. Wszystko zostało przedstawione w formie opisu jednego tygodnia z życia wedding plannera. Zdarzenia podobno są prawdziwe, jednak połączono je ze sobą i zmieniono pewne szczegóły, aby nikogo nie urazić. Mamy więc tutaj do czynienia z opisem planowania ślubu, przygotowań do ceremonii, a także samej uroczystości (co okazało się doskonałym zwieńczeniem tej książki, tak spektakularna katastrofa na pewno pozostanie w pamięci czytelników na długo). Jak zauważa autorka już we wstępie:
Wszystko wygląda tak właśnie: panny młode znajdują się w centrum uwagi, matki usiłują je stamtąd wypchnąć, a panowie młodzi mają maleńkie role do odegrania w przedstawieniu, na którym wszyscy zarabiają.
Wydało mi się to wszystko bardzo smutne. I raczej odstręczające. Mam tutaj na myśli nie tylko zachowanie narzeczonych oraz ich rodzin, ale także samych wedding plannerów. Nie chciałabym mieć do czynienia z taką ekipą, jak narrator książki i jego współpracownicy. Owszem, potrafią wszystko doskonale załatwić. Ale kiedy już wiem, co tak naprawdę myślą i co robią, kiedy panny młode znikają za horyzontem... Wolałabym wszystko od początku do końca zaplanować sama. Albo skorzystać z pomocy kogoś milszego, jednak nadal profesjonalnego;)

"Ślubny Babylon" to niesamowity zbiór wielu historii, który z założenia miał chyba przede wszystkim zaszokować czytelnika. I pewnie nieco rozbawić. Cóż, to pierwsze z pewnością w moim przypadku się udało. Wszystko zostało napisane dość potocznym językiem i okraszone wieloma przekleństwami. Książka obnaża okrutną prawdę o wielu ślubach (przynajmniej tych bardziej zamożnych osób, bo takie też były w niej opisane): nie zawsze jest to najszczęśliwszy dzień w życiu państwa młodych, nie zawsze mogą oni liczyć na bliskie osoby, a ludzie - zwłaszcza ci bogaci - bywają nieprzewidywalni, bardzo nieuprzejmi i miewają naprawdę szalone pomysły. Niby nic nowego - ale dobrze czasem to sobie uświadomić.

Mimo wszystko lektura przede wszystkim mnie zniesmaczyła. Nie chciałabym mieć do czynienia z opisanymi w książce ludzmi. I mam nadzieję, że mój wielki dzień będzie wyglądał zupełnie inaczej i będzie bardziej udany - choć z pewnością o wiele skromniejszy;)

Moja ocena: 3/6
_________________
Zródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/173704/slubny-babylon
2. https://unsplash.com/photos/ibKI6M5XZz4
Copyright © 2016 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger