7/30/2012 09:21:00 AM

Stanisława Fleszarowa-Muskat "Lato nagich dziewcząt"

Stanisława Fleszarowa-Muskat "Lato nagich dziewcząt"
Autor: Stanisława Fleszarowa-Muskat
Tytuł: "Lato nagich dziewcząt"
Wydawnictwo: Wydawnictwo Morskie
Rok wydania: 1991
Liczba stron: 300








Stanisława Fleszarowa Muskat (1919-1989) - polska powieściopisarka, poetka, publicystka i dramaturg 

Do tej książki zachęciła mnie recenzja Kasi.eire. Odszukałam więc "Lato nagich dziewcząt" w bibliotece. I tak zaczęła się moja przygoda z twórczością Stanisławy Fleszarowej-Muskat. Piszę "zaczęła się", ponieważ nie mam zamiaru poprzestawać tylko na jednej powieści tej autorki.

Sopot, koniec lat 50. Do miasta przyjeżdża rzeźbiarz Grzegorz Bień, wraz ze swoim psem Gwoździem. Grzegorz został zaproszony do udziału w międzynarodowym konkursie na rzeźbę o tematyce młodości. Przy okazji pracy nad swoim dziełem, chce spędzić wakacje nad morzem. Zbiera grupę przypadkowo spotkanych młodych ludzi, którzy mają być jego modelami. Młodzi nawiązują znajomość, ale też zaczynają między sobą rywalizować. Chłopcy - o względy koleżanek, dziewczyny natomiast - o uwagę przystojnego rzeźbiarza. 
"Drzwi są najzłośliwszym elementem martwej natury. Rzadko pojawia się w nich ktoś, na kogo akurat się czeka."
Może się wydawać, że to zwykła książka o wakacyjnej miłości - a raczej o jej poszukiwaniu, gdyż dopiero pod koniec bohaterowie odnajdują szczęście u boku tych właściwych osób. Myślę jednak, że jest w niej coś więcej. Nie uważam, że ma ona jakieś ukryte, głębokie przesłanie. Mam natomiast wrażenie, że jest nieco mądrzejsza oraz zdecydowanie lepiej napisana od większości dzisiejszych romansów. 
"Największą radość ma się jednak z tego, gdy ludzie okazują się nie tak źli, jak sobie wyobrażamy."
Jeżeli chcecie (nie tylko teraz) poczuć klimat wakacji nad morzem i przenieść się myślami do Sopotu sprzed ponad 60 lat, sięgnijcie po "Lato nagich dziewcząt". Spotkacie tam ciekawych bohaterów - nieco gburowatego Grzegorza, młodego aktora Kamyka, spokojnego Marka, spragnione dobrej zabawy Be i Ulkę...a także psa Gwoździa, bez którego ta powieść nie byłaby tak udana. Myślę, że nie będziecie żałować.

Moja ocena: 5/6

Link do strony projektu Dawny Sopot http://www.dawnysopot.pl/index.php?content=glowna
Można tam obejrzeć m.in. zdjęcia Sopotu z lat 50. czy 60. (jeśli ktoś chce wczuć się w klimat książki), ale także znacznie starsze.
________________
Informacje o autorce opracowano na podstawie http://pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82awa_Fleszarowa-Muskat
Cytaty pochodzą z opisywanej książki.

7/27/2012 07:49:00 AM

Arthur Conan Doyle "Studium w szkarłacie"

Arthur Conan Doyle "Studium w szkarłacie"
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/143000/143670/155x220.jpg
To było moje drugie, po "Psie Baskerville'ów", spotkanie z Sherlockiem Holmesem.
Książka podzielona jest na dwie części. Z pierwszej dowiadujemy się jak doszło do spotkania doktora Watsona z Sherlockiem. Poznajemy też sprawę tajemniczego morderstwa, z którą nie może sobie poradzić londyńska policja. Zwraca się ona po pomoc do detektywa. Druga część to już głównie opis wydarzeń, które doprowadziły do zbrodni. Ogólnie narracja prowadzona jest z perspektywy doktora Watsona. Jedynie część dotycząca przeszłości mordercy opowiedziana jest jego własnymi słowami.

"Studium w szkarłacie" to naprawdę dobrze napisana powieść z niezwykłymi bohaterami oraz trudną zagadką do rozwiązania. Ekscentryczny detektyw i jego oddział "pomocników" (jakich? zajrzyjcie do książki;) kontra sprawca zbrodni zostawiający na ścianie krwawe napisy. Jak na podstawie samego tylko obejrzenia miejsca zdarzenia można wywnioskować, jaki jest wzrost i wiek podejrzanego, a nawet to że miał rumianą twarz? Takie rzeczy (przynajmniej w tamtych czasach) potrafił tylko Sherlock Holmes;)

O wiele bardziej podobała mi się pierwsza część książki. Nie dlatego, że była lepiej napisana. Po prostu więcej w niej było opisów Sherlocka Holmesa, podczas gdy druga bardziej skupiała się na przeszłości zbrodniarza i tym, co doprowadziło do tragedii.

Polecam każdemu - i tym, którzy już rozpoczęli swoją przygodę z Sherlockiem Holmesem, a do tej książki jeszcze nie dotarli, i tym którzy jeszcze nie mieli okazji przeczytać żadnej powieści Arthura Conan Doyle'a. Interesujący bohater, zagadka pozornie nie do rozwiązania...czego chcieć więcej?

Moja ocena: 5/6 (nie więcej, bo za mało było Sherlocka Holmesa;)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania czytelniczego "Trójka e-pik", prowadzonego przez Sardegnę



7/23/2012 08:06:00 AM

Ada Martynowska "Przebojowa Polka w Londynie"

Ada Martynowska "Przebojowa Polka w Londynie"
http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/137000/137616/155x220.jpg


Autor: Ada Martynowska
Tytuł: "Przebojowa Polka w Londynie"
Wydawnictwo: Sonia Draga
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 334


Pierwsze wydanie książki ukazało się pod tytułem "Karpie, łabędzie i Big Ben"


Ada Martynowska- Urodzona i wychowana w Toruniu. Po maturze wyjechała, aby całe swoja lata dwudzieste spędzić poza Polską, studiując na King’s College w Londynie, na Instytucie Nauk Politycznych w Paryżu, mieszkając w Rzymie, na południu Francji czy Brukseli. Po ukończeniu studiów przez trzy lata pracowała w branży public relations w Londynie, który przeżywał wtedy prawdziwy szturm polskiej imigracji. To właśnie atmosfera Londynu po otwarciu granic dla nowych państw członkowskich Unii Europejskiej zainspirowała ją do napisania debiutanckiej powieści Karpie, łabędzie i Big Ben. Podobnie jak jej bohaterka ma słabość do szampana i czekolady.
(Tekst pochodzi ze strony http://www.soniadraga.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=843&Itemid=53)

 Główną bohaterką powieści jest Beata Martynek, Polka pracująca w renomowanej londyńskiej firmie public relations Berry&Spelling. Na co dzień zmaga się ona z ekscentrycznymi współlokatorkami, średnio miłymi koleżankami z pracy oraz ogólnie z życiem imigrantki. Kiedy w jej firmie pojawia się przystojny nowy pracownik Richard, wiadomo że będzie się działo...


To lekka, pełna humoru powieść. Galeria niezwykle ciekawych i zabawnych postaci, nietypowe sytuacje oraz odmieniane na wszystkie sposoby imię Beata (którego, nie wiadomo dlaczego, żaden obcokrajowiec nie potrafi poprawnie wymówić). Dodatkowo w tekście pojawiają się fragmenty artykułów z "Daily Messengera" (mam wrażenie, że to gazeta w stylu naszego "Faktu") - opisujące oczywiście "skandaliczne" zachowanie Polaków w Wielkiej Brytanii.


Jeżeli chodzi o wady - można do nich zaliczyć przewidywalność oraz powtarzające się już pod koniec książki te same zwroty. Wydaje mi się też, że bohaterka prezentuje zbytnie upodobanie do alkoholu - może i charakterystyczne dla naszego narodu, ale...nie do końca mi się to podobało;) Podobnie jak niektóre inne cechy Beaty Martynek, jednak to już pominę. 


Mimo wszystko, jeśli ktoś szuka lekkiej, zabawnej lektury na lato, może jak najbardziej przeczytać tę książkę;)


Moja ocena: 3,5/6
(Tak, zaczynam wystawiać oceny książkom. System taki, jak w szkole. Zobaczymy, jak długo w tym wytrwam.)
Copyright © 2016 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger