sobota, 1 czerwca 2013

John Grisham "Wspólnik"




Autor: John Grisham
Tytuł: "Wspólnik"
Tytuł oryginału: "The Partner"
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 333





"Wszyscy tego pragną. Na pewnym etapie każdy zaczyna marzyć o rzuceniu wszystkiego. To jasne, iż życie jest o wiele piękniejsze na słonecznej plaży czy górskich szlakach. Można się pozbyć wszelkich problemów." /s. 323/
Podobne pragnienie miał również Patrick Lanigan, adwokat w kancelarii prawniczej w Biloxi. Dlatego pewnego dnia upozorował własną śmierć w wypadku samochodowym i zniknął. Kilka tygodni później z konta jego kancelarii zniknęły również pieniądze - 90 milionów dolarów. Krótko po tym rozpoczęły się poszukiwania Patricka, które zostały uwieńczone sukcesem dopiero po 4 latach. Adwokata przewieziono do USA i postawiono w stan oskarżenia. Zarzutów było sporo. 
"Tak oto, w ciągu zaledwie dwudziestu czterech godzin, Patrickowi wytoczono zarzut popełnienia morderstwa z premedytacją, jego żona wystąpiła o rozwód, Aricia zaskarżył go o zwrot dziewięćdziesięciu milionów dolarów i odszkodowanie za straty moralne, dawni przyjaciele z kancelarii adwokackiej wystąpili o oddanie trzydziestu milionów, także powiększonych o stosowne odszkodowanie, a towarzystwo ubezpieczeniowe Monarch-Sierra wystosowało pozew o zwrot czterech milionów, domagając się jednocześnie dziesięciomilionowej rekompensaty, której głównym celem byłoby przykładne ukaranie oszusta." /s. 61/
Jak z tym wszystkim poradzi sobie Lanigan? Czy zostanie skazany? A może, jako prawnik, zachował parę asów w rękawie - i dzięki temu otrzyma teraz złagodzenie wyroku? Jak w ogóle doszło do kradzieży i ucieczki? I gdzie są w tym momencie pieniądze, których miejsca ukrycia Patrick nie chciał ujawnić?

Gdzieś w Brazylii. To w tym
kraju ukrywał się Patrick.
Wydawało mi się, że to książka nie dla mnie. Jej początek przypominał sceny z filmów sensacyjnych, które nie należą do moich ulubionych gatunków. Jednak kiedy akcja przeniosła się do Biloxi i rozpoczęto przygotowania do procesu, zrobiło się ciekawiej;)

Charakterystyczne dla Grishama jest to, że nawet kiedy pisze o zawiłościach prawa albo sądowych procedurach, nie nudzi czytelnika. Jestem tego najlepszym przykładem - prawo (przepraszam wszystkich zainteresowanych tematem) jest dla mnie dziedziną nudną i skomplikowaną i za nic nie mogę go pojąć. Jednak czytanie powieści Johna Grishama, określanych przecież jako thrillery prawnicze, to dla mnie prawdziwa przyjemność. 

Zauważyłam, że autor ma słabość do jednego wątku - rozpoczynania nowego życia w jakimś egzotycznym miejscu, najlepiej poprzedzonego zdobyciem ogromnej ilości pieniędzy. Zazwyczaj jednak motyw ten pojawia się na końcu jego powieści. Tym ciekawiej było przeczytać książkę przedstawiającą życie po takim wydarzeniu. Ze wszystkimi jego konsekwencjami. 

Głównego bohatera można polubić. Jest on w zasadzie najlepiej skonstruowaną postacią. Inne osoby przedstawione są dosyć ogólnie i nie poznajemy ich dokładniej. Natomiast jesteśmy gotowi od początku kibicować Patrickowi i życzyć mu jak najlepiej. Nawet wiedząc, co zrobił. 

Znowu Brazylia. Takim samochodem
Patrick poruszał się po okolicy.
Dużym atutem powieści jest jej zakończenie. Autor zostawił wskazówki, dzięki którym można się w pewnym momencie domyślić, jak wszystko się potoczy. Nie jesteśmy jednak w stanie już na początku odgadnąć, co stanie się z Patrickiem. 

Nie jest to jedna z najbardziej znanych powieści Grishama. Mimo wszystko myślę, że nie będziecie zawiedzeni. To naprawdę dobra książka, której fabuła zaskakuje. Spodziewaliście się nudy, przewidywalności i zawiłego prawniczego języka? Nic z tych rzeczy!
"Życie zbiega to ekscytująca przygoda, romantyczna i emocjonująca, ale tylko do czasu, gdy się dowiesz, że ktoś ci depcze po piętach. Od tej pory już wiesz, że kiedy śpisz, ten ktoś skrada się twoim śladem; kiedy w restauracji dziesięciomilionowej metropolii jesz obiad w towarzystwie pięknej kobiety, ten ktoś puka do drzwi różnych ludzi, pokazuje dozorcom twoje zdjęcie i proponuje forsę za informacje." s. /328/
Moja ocena: 5/6
____________________
Źródła zdjęć:
http://static.punkt44.pl/grafika/produkty/midi/68543_0001.jpg 
http://media-cache-ec3.pinimg.com/736x/0a/dd/d3/0addd38ff4e480fb744a8201872312c8.jpg
http://media-cache-ec4.pinimg.com/736x/ed/40/c8/ed40c803b48ca571c5c66e8c6bd5f1a1.jpg

19 komentarzy:

  1. Dla mnie także prawo jest dziedziną nudną i skomplikowaną, dlatego z reguły omijam książki związane z tą tematyką, ale skoro twierdzisz, że w przypadku powieści Johna Grishama jest całkiem inaczej i że czyta się ją z niekłamanym zainteresowaniem, to chyba skuszę się na tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajne miał autko... Co do Grishama, to jeszcze go nie czytałam (choć widziałam kilka ekranizacji jego powieści). Będę musiała przeczytać, by się dowiedzieć w ogóle, o co chodzi. Może i od Wspólnika zacznę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz też zacząć od którejś z bardziej znanych powieści - "Firmy", "Czasu zabijania", "Ławy przysięgłych"...;)

      Usuń
  3. Brzmi ciekawie, chętnie przeczytałabym tę książkę. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pamiętam, jak mając około 11 lat znalazłam jego książkę na półce rodziców. To było chyba "Wezwanie", czy coś w ten deseń. Na dole okładki widniał napis: genialny thriller prawniczy. Musiałam przeczytać. Mój pierwszy thriller.
    Po skończeniu lektury byłam tak rozczarowana (zwykły kryminał, w ogóle się nie bałam, w dodatku nudne było!), że postanowiłam zapomnieć o tym autorze i wrócić do mojego Pana Samochodzika. Tego trzymam się do dziś, chociaż po przeczytaniu recenzji i obejrzeniu tych pięknych zdjęć coś się wyrywa do tej książki.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  5. Zobaczymy. Myślę, że Grishama trzeba by skosztować. Tym bardziej, że nazwisko wielokrotnie o uszy już mi się obijało.
    No cóż, czuję się w obowiązku przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Był czas kiedy zaczytywałam się w twórczości Grishama, potem trochę mi się "przejadł", ale może wkrótce sięgnę po "Wspólnika", bo po Twoja recenzja bardzo mnie zachęciła :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Fajnie, że dodajesz zdjęcia do postów - od razu lepiej się je czyta :)

    Znam parę filmów na podstawie twórczości Grishama, ale jego książek nie, i w sumie to nie wiem, czy chcę to zmieniać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Układ tego postu mi się nie podoba, ale już nie miałam pomysłu jak to zmienić...

      Osobiście mam tak,że jeśli obejrzę film na podstawie jakiejś powieści, nie mam później ochoty jej czytać. Dlatego rozumiem;)

      Usuń

  8. Czytałam jedynie "Prawnika" Mimo, że nie lubię książek z prawem w tle, to d miło wspominam spotkanie z tą pozycją:)
    A zdjęcia rzeczywiście pobudzają moją wyobraźnię i rozjaśniają post:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Pisarza jeszcze nie znam z powieści, choć jedną mam od roku na półce.

    OdpowiedzUsuń
  10. Z początku też nie byłam przekonana, ale skoro jednak uznałaś ją za ciekawą lekturę, to może zmienię zdanie. Poza tym nie miałam jeszcze styczności z tym autorem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz spróbować...może akurat jego styl Ci się spodoba?

      Usuń
  11. Jakoś nie mogę przekonać się do Grishama. Fabuły jego powieści w ogóle mnie nie ciekawią. Może kiedyś się przemogę, ale chyba jeszcze nie teraz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem ciekawa Twoich wrażeń - jeżeli kiedyś zdecydujesz się na lekturę;)

      Usuń
  12. Niekoniecznie dla mnie, ale mój tata będzie zachwycony :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Bardzo lubię książki, w których jest mnóstwo wskazówek i sami możemy odgadywać, kto jest sprawcą. Będę miała tę książkę na oku!

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo lubię książki Grishama :) A także filmy na nich oparte. "Wspólnika" niestety jeszcze nie czytałam, ale pewnie nadrobię :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Jestem pewna, że coś już kiedyś czytałam tego autora, ale zupełnie nie mogę sobie przypomnieć jaka to była książka. Motyw prawa w tle mnie akurat kusi :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)