Ponure Poniedziałki: KONKURS


Zgadnijcie, dlaczego nie ma dziś recenzji...;) Ale za to jest konkurs, a to chyba lepiej;) Zapraszam!


Lubię czytać i oglądać horrory, lubię też słuchać strasznych opowieści. Ale nie tych w rodzaju urban legends opowiadanych przy ognisku, tylko tych z życia wziętych. Mistrzynią w (niezamierzonym) straszeniu mnie była moja Babcia, która często dzieliła się z nami historiami ze swojej przeszłości, w tym kilkoma dość niesamowitymi i na pozór mało wiarygodnymi opowieściami. W każdym razie bałam się, słuchając jak Babcia z pełnym przekonaniem opowiada o duszach pukających do okien ciemną nocą. Duszach, które można było przepędzić tylko w jeden sposób... 
Podobne odczucia (choć tutaj pojawiało się jeszcze więcej niedowierzania) budziła we mnie opowieść mojej Cioci, bardzo eleganckiej i racjonalnej kobiety z miasta, która jako młoda dziewczyna przyjechała do małej miejscowości w Bieszczadach, do rodziny swojego męża (do mojej miejscowości i do domu, w którym mieszkałam jako dziecko). A tam, kiedy pewnego razu została sama w domu, widziała dziwne stworzenie do złudzenia przypominające króla węży, pojawiającego się w starych legendach. Brzmi niewiarygodnie, prawda? Ale Ciocia do dziś jest przekonana, że widziała właśnie to...
Nie wspominając już o historii opowiedzianej przez mojego nauczyciela z LO, który miał kiedyś spotkanie z... hm, sam do końca nie wiedział, co to było. Ale jeśli budzisz się w nocy i widzisz w swoim pokoju kudłate coś, przypominające diabła z obrazków rodem z bajek dla dzieci, jeśli to coś nie chce odejść, a dodatkowo bawi się twoimi kluczami, które zostawiłeś na biurku (ich brzęk wywołuje gęsią skórkę)... To z kolei wydaje się śmieszne, prawda? Ale nauczyciel (genialny facet, swoją drogą) opowiadał to ze śmiertelną powagą. I przeraził nas tak bardzo, że następnego dnia z podkrążonymi oczami dzieliliśmy się opowieściami o tym, jak to przed snem usunęliśmy wszystkie klucze z łatwo dostępnych miejsc w naszych pokojach i jak bardzo nie mogliśmy zasnąć.


Możecie w to nie wierzyć, ja sama mam czasem wątpliwości. Poza tym osobiście nic takiego mi się nie przydarzyło (i jakoś za tym nie tęsknię). Ale wydaje mi się, że takie rzeczy - mimo wszystko - dzieją się naprawdę. I o tym chciałam dzisiaj napisać, początkowo ograniczając się do opowiedzenia przytoczonych wyżej tajemniczych historii. A potem wymyśliłam konkurs.

No bo jeśli takie rzeczy się zdarzają, to może i Was kiedyś spotkały? Nie chodzi mi teraz o wymyślanie strasznych opowieści czy podważanie wiarygodności już opowiedzianych. Po prostu o podzielenie się w komentarzach dziwnymi doświadczeniami. Jeśli, oczywiście, macie na to ochotę... Autor jednej z wypowiedzi otrzyma ode mnie książkę-niespodziankę (na pewno będzie to horror - chociaż, ewentualnie, możemy negocjować;)
Poza tym, chętnie poczytam Wasze wypowiedzi. A może okaże się, że nikt tutaj naprawdę nie wierzy w żadne paranormalne zjawiska?;)


Do wszystkich zainteresowanych tym dziwnym konkursem - wyniki 8 czerwca, poza tym postaram się osobiście skontaktować z nagrodzoną osobą.

Do wszystkich zaniepokojonych - za tydzień wracam już do "tradycyjnego" straszenia tekstami grozy;)
____________________
Źródło zdjęcia: http://splitshire.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger