Jan Guillou "Krzyżowcy. Droga do Jerozolimy"

Z nazwiska autora wywnioskowałam, że jest on Francuzem (co, muszę przyznać, zniechęciło mnie trochę do tej powieści). Jakież było moje zdziwienie, kiedy z opisu na okładce dowiedziałam się, że jest on...Szwedem!
"Krzyżowcy" to seria książek opowiadająca o Arnie Magnussonie, który w wyniku niezwykłego splotu okoliczności (a może to wcale nie był przypadek?) wyrusza walczyć w Ziemi Świętej.
"Droga do Jerozolimy" jest pierwszą częścią, w której poznajemy dzieciństwo i młodość Arna. Historia osadzona jest w realiach XII-wiecznej Szwecji.

http://s.lubimyczytac.pl/upload/books/30000/30969/155x220.jpg
Pięcioletni Arn ulega poważnemu wypadkowi. Jego rodzice, w zamian za przywrócenie go do życia przyrzekają, że chłopiec "zostanie przeznaczony do miłej Bogu pracy na tym świecie". Tak się też dzieje. Arn zdrowieje i zostaje wysłany do klasztoru. Ani rodzice ani zakonnicy nie są jednak pewni, czy przeznaczeniem chłopca jest zostanie mnichem. A może Bóg przeznaczył go do innych rzeczy? Dlatego po kilkunastu latach pobytu w klasztorze Arn zostaje odesłany do domu, aby poznał świat zewnętrzny i mógł lepiej zorientować się, jakie jest jego powołanie. Tam Arn spotyka dwie siostry - Katarzynę i Cecylię. Z tą ostatnią łączy go miłość. Jednak zazdrosna Katarzyna wyjawia pewną tajemnicę, przez co młodzi zostają rozdzieleni. Cecylia zostaje zamknięta w klasztorze, Arn zaś w ramach pokuty ma wyruszyć na 20 lat do Ziemi Świętej i służyć tam jako templariusz.

Jest to w zasadzie streszczenie (choć niedokładne) pierwszego tomu "Krzyżowców". Jak jednak w inny sposób przedstawić całą historię? Oprócz tego, w moim odczuciu, to że wiemy mniej więcej co się wydarzy, nie odbiera przyjemności z czytania. Poza tym, to dopiero początek historii Arna. Co go czeka w Ziemi Świętej? Czy uda mu się cało powrócić do Szwecji i połączyć ze swoją ukochaną? Żeby się o tym przekonać, musimy sięgnąć po kolejne tomy powieści.

W książce znajdziemy opisy życia w średniowiecznej Szwecji, zarówno dotyczące świeckich, jak i zakonników. Poznamy wiele ciekawych, a może i bulwersujących zwyczajów. Teraz, przynajmniej w naszym zakątku świata, nie do pomyślenia jest szukanie żony dla młodego człowieka i branie pod uwagę jedynie kwestii majątkowych i politycznych. A miłość? Uważano, że przyjdzie z czasem. A jeśli nie...cóż, czasami trzeba się poświęcić.

Podobała mi się postać Sigrid - matki Arna. Ta niezwykle mądra kobieta, posiadająca ironiczne poczucie humoru, kochała męża i umiała postawić na swoim - potrafiła sprawić, że wszelkie jej decyzje wyglądały na podjęte przez Magnusa, a on sam był z nich bardzo zadowolony;)
Nie spodobał mi się za to opis miłości Cecylii i Arna. Początkowo Cecylia była przedstawiana jako dziewczyna o dość swobodnych obyczajach, podobnie jak jej siostra. Po jej połączeniu się z Arnem nie było już jednak o tym ani słowa. Za to Katarzyna pozostała "tą złą". 

Polecam "Drogę do Jerozolimy" w pierwszej kolejności tym, którzy lubią powieści historyczne. Ale też i innym, którzy mają ochotę poznać nowe gatunki literackie i dowiedzieć się czegoś o życiu w średniowieczu. Jan Guillou, z humorem i z pasją, oprowadzi Was po tym świecie. Nie będziecie żałować;)

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania "Trójka e-pik", stworzonego przez Sardegnę.

Uff, jaka długa recenzja;)

15 komentarzy:

  1. Uwielbiam ten okres historii m muszę przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
  2. nie przepadam za takimi książkami, więc raczej się nie skuszę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że lubię książki historyczne to ta jakoś mnie nie zainteresowała. Pewnie przez sam aspekt historyczny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niestety tym razem spasuje, gdyż powieści historyczne omijam szerokim łukiem. Nie potrafię się jakoś do nich przekonać.

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo lubię książki historyczne, ale co do średniowiecza jestem trochę uprzedzona... Myślę jednak, że skoro Tobie ta książka się spodobała, to i ja mogę spróbować :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Nużą mnie książki historyczne. A szkoda bo chciałabym się czasem czegoś dowiedzieć. No ale nie mam cierpliowści..

    OdpowiedzUsuń
  7. Tym razem zupełnie nie moja klimaty...
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja też bardzo lubię książki historyczne, kiedyś miałam fazę na średniowiecze i czytałam sporo, o wyprawach krzyżowych też trochę. Po tę chętnie kiedyś sięgnę, chociaż na razie w kolejce czeka podobna książka.

    OdpowiedzUsuń
  9. To nie moja bajka, niestety

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo lubię książki opierające się na historii. "Krzyżowcy" wydają się być bardzo ciekawą lekturą i z chęcią w przyszłości zapoznam sie z ich treścią. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Uff, jaka długa recenzja;)" - ale jak miło się czyta :)
    Niestety nie mam serca do książek historycznych...jeszcze, bo kto wie co będzie mnie interesowało w przyszłości.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie lubię książek historycznych, a średniowiecze z pewnych powodów uważam za najgorszą epokę. Dlatego z początku pomyślałam "to raczej nie dla mnie", ale kiedy przeczytałam jej opis książka wydała mi się całkiem interesująca, więc może kiedyś się z nią zapoznam :).

    OdpowiedzUsuń
  13. Oj nie dla mnie, nie dla mnie, chociaż nigdy nie wiadomo.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jakoś przegapiłam wcześniej Twój wpis. Literatura nie dla mnie. I tak mam problem z powieściami historycznymi, więc na najbliższy czas mi starczy. 2/3 wyzwania za Tobą. Została jeszcze powieść współczesna :) pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger