Jestę recenzentę, czyli kilka uwag na temat blogów książkowych

Ostatnio rzadziej odwiedzam Wasze blogi. Jestem (prawie) cały czas zmęczona. Za kubek kawy mogłabym oddać królestwo (gdybym tylko jakieś miała). Tak jest, kończę pisać pracę magisterską. Ale ja nie o tym. A przynajmniej tym razem nie chodzi mi o to, żeby na ten fakt narzekać.

Temat mojej pracy to "Recenzje książek na łamach polskich blogów". Może część z Was kojarzy, że jakiś rok temu męczyłam blogosferę prośbami o wypełnienie ankiety. Wyniki już dawno zebrane i opracowane. Ostatnio pracowałam nad rozdziałem dotyczącym treści recenzji na blogach książkowych. Przeprowadziłam analizę wybranych stron. Oto kilka wniosków, do jakich doszłam (od razu uprzedzam - będzie bez nazwisk i adresów blogów).

Zacznijmy od tego, czy na "blogach z recenzjami książek" rzeczywiście przeważają recenzje.
Otóż nie zawsze. Wprawdzie bywały blogi, na których stosunek recenzji do innych tekstów prezentował się bardzo dobrze (82% recenzji, 18% innych), ale na pozostałych stronach wyglądało to nieco inaczej. Na przykład 52-48%. I ekstremalny przypadek - 18% recenzji, 82% innych wpisów. 
Pisząc "inne", mam na myśli posty w większości związane z książkami i szeroko pojętą kulturą. Blogerzy, dumnie nazywający się recenzentami, recenzują coraz mniej. To dobrze?

Kolejna kwestia - błędy. Stylistyczne, składniowe, fleksyjne, interpunkcyjne... no i literówki. Brakuje tylko ortograficznych, ale tutaj pomaga autokorekta. Nie będę nikogo cytować, bo nie chodzi o to, żeby wyśmiewać się z konkretnych blogerów. Nie jest też tak, że wszystkie teksty na blogach upstrzone są błędami, że w ogóle nie potrafimy pisać, że powinno się nas wysłać z powrotem do podstawówki... Faktem jest, że część recenzji czyta się z przyjemnością - piękny język, dobra składnia, staranność w wykonaniu... Ale przy niektórych blogach męczyłam się straszliwie. I chyba nikt nie zwraca tym osobom uwagi, że pewnych tekstów po prostu nie da się czytać. Wręcz przeciwnie - entuzjastyczne komentarze świadczą o tym, że nikomu (a przynajmniej tej grupie odbiorców) nie przeszkadza kiepska jakość recenzji. 
Ok, teraz możecie wytknąć błędy, które sama popełniam. Ale poważnie, nie chodzi o to, żeby od razu wszystkich krytykować. Tylko... jeśli napiszę zły tekst, niech nikt nie ośmiela się go pochwalić!


Za to słownictwo oceniające używane przez blogerów jest bardzo zróżnicowane. Książki mogą być: ciekawe, interesujące, poruszające, intrygujące, ekscytujące, przezabawne, elektryzujące, genialne, klimatyczne, ale także nieciekawe, toporne, nijakie, powtarzalne, zniechęcające... Mogłabym wyliczać tak dalej, ale biorąc pod uwagę, że zgromadziłam łącznie ponad 200 określeń - trwałoby to zbyt długo.

Wiem, to nie jest dokładny opis przeprowadzonej przeze mnie analizy. To tylko kilka faktów i trochę hejtu. I pewnie parę błędów, na dodatek. 
Wniosek z tego postu jest dla mnie prosty: ważne, żeby pisać o książkach (nieważne, w jakiej formie) i żeby robić to z pasją. Jeżeli przy okazji będziemy dbać o poprawność językową... będzie naprawdę dobrze. 

Jeśli chcecie skrytykować ten post, weźcie pod uwagę wypowiedź tego pana:


A poważnie, wszelkie konstruktywne komentarze będą mile widziane. 
________________
Źródła zdjęć:
http://www.pinterest.com/pin/483574078710321749/
http://www.pinterest.com/pin/189010515583083683/
http://www.pinterest.com/pin/554857616561597689/

51 komentarzy:

  1. Bardzo ciekawe i trafne spostrzeżenia. Niestety masz racje w wielu kwestiach. Sama robię sporo błędów, zwłaszcza interpunkcyjnych (ten okropny przecinek, nigdy nie wiem, gdzie go postawić) oraz stylistycznych i czasami żałuje, że nie mam ,,kogoś'' do pomocy. Ale staram się jakoś walczyć z własną ,,ciemnotą'' i może z czasem odniesie to jakieś wymierne korzyści.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie nazwałabym tego "ciemnotą", nie przesadzajmy;) Sama mam problemy z interpunkcją, niestety:/

      Usuń
    2. Nie wiem, jakie określenie najlepiej pasuje, niemniej jednak jestem świadoma własnych błędów, które próbuje jakoś tępić i myślę, że wielu blogerów jest w podobnej sytuacji, dlatego trzeba czasem być wyrozumiałym i niekiedy przymknąć oko na drobne niedoskonałości :) Wszak nie każdy jest polonistą, bądź uzdolnionym znawcą języka, ale mimo to chyba dobrze, że chcemy rozwijać swoją pasję na miarę swoich możliwości?

      Usuń
    3. Oczywiście, że to dobrze;) Nie chodzi mi też o fakt występowania od czasu do czasu drobnych błędów - to zdarza się każdemu. Czytałam jednak blogi, na których wyglądało to wszystko naprawdę fatalnie, a autorowi przydałaby się pomoc w opanowaniu poprawnego pisania.

      Usuń
    4. Może w takim przypadku warto delikatnie zasugerować, w czym tkwi błąd i dany bloger weźmie sobie do serca krytykę zamiast w dalszym ciągu popełniać rażące błędy?
      Ja w każdym razie tak robię, jeśli coś ,,rzuci'' mi się oczy, chociaż sporadycznie, bo znawczynią nie jestem. Jedynie ortograficzne błędy ,,zjadanie literek'' gdzieniegdzie zauważam.

      Usuń
    5. I to chyba jest najlepsze wyjście - w kulturalny i delikatny sposób zwrócić uwagę;)

      Usuń
  2. Jako studentka powiem ci jedno: zazdroszczę ci tematu pracy, choć mój licencjat też będzie książkowy - chyba :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Temat pracy bardzo przyjemny, chociaż taki całkiem książkowy byłby lepszy;) Niestety, na moich studiach to mało możliwe...

      Usuń
  3. Te komentarze pod recenzjami... Niestety, mam coraz większe wrażenie, że ludzie po prostu komentują w ciemno. Nie czytają. A jeśli już czytają, nie chcą krytykować... Każda krytyka może spotkać się z kontrkrytyką. Podejrzewam, że każdy się pilnuje. Stąd błędy, na które powiedzmy czytelnicy przymykają oko.

    A co do bylejakości recenzji. Myślę (mam nadzieję), że większość z nas pisze dla czystej przyjemności i tak chyba powinno być. Może błędem jest te mianowanie się "recenzentem" przy 20% recenzjach i 80% innych treści na blogu, a jednak jakoś tam tę literaturę "recenzujemy" na swój sposób.

    Spotkałam się jednak z blogiem (nie podam oczywiście nazwy), który mnie osobiście bulwersuje. Pojawia się na nim masa pseudorecenzji, na które składa się zwykle krótki opis fabuły (jakby żywcem przepisany z notki wydawniczej) i czasem jakiś komentarz w stylu: "podobało mi się". To już przesada. To nie jest żaden recenzent. Ilość (a jest pokaźna) przeczytanych (powiedzmy, że przeczytanych) książek nie przekłada się na jakoś "recenzji". I oczywiście komentarzy owy recenzent zbiera mnóstwo. Są jakieś granice, prawda? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, wreszcie mogłam to gdzieś napisać ;) A tematyka Twojego postu bardzo mnie do tego natchnęła. Jestem ciekawa Twojego zdania :)

      Usuń
    2. Bardzo dziękuję za długi i konstruktywny komentarz!;)

      Rzeczywiście, niektórzy w ogóle nie czytają recenzji czy innych postów. I piszą cokolwiek, żeby tylko zostawić jakiś ślad swojej obecności.
      Jeśli chodzi o konstruktywne komentarze, sama mam z tym problem. Bo nie zawsze potrafię coś wymyślić, a pisanie, że recenzja mi się podobała i z chęcią przeczytam daną książkę... jest chyba trochę bez sensu.
      Co do krytyki - ciężko czasem komuś napisać "ej, ten tekst jest do kitu". Głupio też sugerować coś takiego, nawet w bardzo łagodny sposób. Ale nie uwierzę, że komuś sprawia przyjemność czytanie po prostu złych tekstów.

      Jeśli ktoś pisze dla samej przyjemności, to niech publikuje posty w takiej formie, jaka mu się podoba. Ale nazywanie się recenzentem, kiedy recenzje to tylko jakiś ułamek całej działalności - nie wiem, coś mi tutaj nie pasuje;)

      Pseudorecenzje - to dobre słowo na określenie tego, co ktoś publikuje na wspomnianym przez Ciebie blogu. To może być komentarz albo opinia, ale na miano recenzji te teksty z pewnością nie zasługują. Adresem bloga możesz podzielić się np. w mailu, jeżeli masz taką ochotę;)
      Aż się nie chce wierzyć, że ktoś rzeczywiście przeczytał te wszystkie książki...

      Usuń
  4. Bardzo ciekawy temat wybrałaś! Podejrzewam, że blogosfera książka może obrzydnąć po obowiązkowym zerkaniu i analizowaniu blogów :) Mam nadzieję, że podzielisz się jeszcze innymi spostrzeżeniami, które wynikają z Twojej pracy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Masz rację, to wszystko może obrzydnąć;) Co innego czytać blogi dla przyjemności, a co innego dokładnie je analizować w ramach pracy naukowej...

      Usuń
  5. Masz świetny temat pracy! Chętnie przeczytałabym całą, jak już będzie obroniona! Może podzielisz się nią na blogu? :P
    A co do reszty - fakt, mnie najbardziej bolą błędy, bo mimo korekty i ortograficzne się zdarzają. W głowie mi się nie mieści jak osoba nazywająca siebie recenzentem może nie znać podstaw języka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Z pewnością podzielę się fragmentami, właśnie czekam na publikację artykułu na podstawie jednego z rozdziałów.
      Każdemu zdarza się popełniać błędy, ale rzeczywiście czasem jest ich zbyt dużo. I to boli:/

      Usuń
  6. eM podoba się ten temat pracy. I ma nadzieję, że się nie przyczyniła do zgrzytania zębami.
    eM wie, że czasami pisze tak, że po ponownym przeczytaniu sama nie wie co miała na myśli, ale stara się nad tym panować (pisanie w trzeciej osobie nie jest tak łatwe jak się wszystkim wydaje!!!) (jak jest na serio źle z eM, to trzeba jej to napisać. Gdziekolwiek. Byleby do eM dotarło! Bo nikt nie narzeka na eM, więc eM wietrzy spisek. eM lubi się poprawiać. Poprawianie rozwija)

    A eM nadal męczy się z licencjatem i nawet nie chce myśleć co będzie przechodziła, kiedy będzie musiała pisać magisterkę. Tzn jest wyjście, eM może zakończyć swoją naukę na poziomie licencjata, ale eM jest zbyt ambitna.
    Pozdrowienia z biblioteki,
    eM


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, Ciebie nie krytykuję;)
      Masz rację - jeśli z kimkolwiek (nie tylko z eM;) jest źle, trzeba to napisać. Rozwój to podstawa;)

      I dobrze, że jesteś ambitna, nie można teraz rezygnować z magisterki;) Powodzenia w pisaniu licencjatu (niech wreszcie się skończy!)

      Usuń
  7. Rzeczywiście, ciekawy temat wybrałaś, z chęcią przeczytałabym twoją pracę:)
    No cóż, mnóstwo blogerów nie wraca należytej uwagi nie tylko JAK pisze, ale też CO pisze. Kiedy po wejściu na bloga męczę się czytając recenzję albo jestem zniesmaczona jej poziomem (nie żebym się miała za jakiegoś guru, ale są pewne granice), najczęściej nie wchodzę tam po raz kolejny, szkoda czasu:) Ale muszę przyznać, że są blogi, które czytam z wielką przyjemnością:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawie nikt z nas nie jest ekspertem w tej dziedzinie, ale mimo wszystko wielu blogerów pisze naprawdę dobrze. I czyta się to z przyjemnością. I chyba o to chodzi;)
      Bo, jak słusznie napisałaś, są pewne granice...

      Usuń
  8. Również z chęcią przeczytalabym całość Twojej pracy albo chociaż fragmenty :)

    Jeśli chodzi o posty "nierecenzyjne", to nie mam nic przeciwko nim, jak dla mnie bloger nie musi trzymać się tylko jednego typu wpisów, choć nie wszystkie z nich są ciekawe - nie lubię zapowiedzi wydawniczych itd.

    Czego jeszcze nie lubię, to kopiowanie treści i zamieszczanie ich na blogu (opisy książek ze strony wydawnictwa itd.) - wolę, gdy bloger sam napisze całą recenzję, niż gdy do słów z okładki książki doda swoją krótką opinię.

    Czasami dziwi mnie, że blogi, które moim zdaniem są nieciekawe mają dużo wyświetleń, komentarzy. Ale może to po prostu kwestia tego, że inni ludzie mają inny gust niż ja i tyle :)

    Myślałam ostatnio o krytykowaniu. M.in. Ty masz napisane, że szczególnie dziekujesz za krytyczne komentarze, lecz właśnie nikt krytycznie nie komentuje. Czy to dobrze czy źle? Może wynika to z tego, że ludzie czytają wpisy na blogach dla ich treści i w komentarzach do treści się odnoszą, zaś analiza wypowiedzi blogera pod względem krytycznym nikogo nie interesuje. Chodzi mi o to, że zwykły post, to nie jest dobre miejsce do krytyki. Pomyślałam by na moim blogu za jakiś czas opublikować post z prośbą o krytyczną wypowiedź czytelników i przy jego okazji przeanalizować niektóre rzeczy :) mam nadzieję, że znajdą się chętni do wypowiedzenia się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, nie trzeba się ograniczać tylko do pisania recenzji. Jeżeli jednak na blogu dominują zapowiedzi, stosiki, informacje o autorach, które tak naprawdę nic nowego nie wnoszą, trochę mija się to z celem. Ale - każdy pisze o tym, o czym chce;)

      Kopiowanie treści jest bez sensu. Lepiej opisać fabułę książki własnymi słowami, chociaż w kilku zdaniach. A samą opinię można opublikować chociażby na LC;)

      Też dziwią mnie takie "marne" blogi, które są bardzo popularne. Cóż, kwestia gustu odbiorców (albo innych czynników, o tym można dyskutować)

      Właśnie, nikt krytycznie nie komentuje. Chociaż zdarza się, że ktoś zwraca mi uwagę np. na literówki czy na jakiś błąd rzeczowy. I to jest miłe, bo widać że ktoś czyta to, co napisałam, a ja przy okazji mogę się czegoś nauczyć.
      Z drugiej strony odnoszenie się tylko do treści postu też nie jest złe - w końcu o to tu chodzi, żeby dyskutować o książkach.
      Są jednak sytuacje, kiedy aż chciałoby się zwrócić blogerowi uwagę na jakiś błąd;)
      A pomysł z takim specjalnym postem jest bardzo dobry - chociaż osobiście nie wiem, co mogłabym Ci zarzucić :P

      Usuń
    2. Dobrze to ujęłaś - na blogach publikuje się wiele rzeczy, które nic nie wnoszą. Oczywiście każdy może robić to, co chce, ale nie każdy musi potem to chętnie czytać.

      Zgadzam się w 100%. Zwłaszcza, że kiedy czyta się już którąś z kolei recenzję tej samej książki i widzi się te same słowa, to po prostu odrzuca. I to nawet nie dotyczy kopiowania treści, ale nawet opisywania w podobny sposób fabuły popularnej książki, którą wszyscy przecież i tak znają :)

      Może pisałaś o tych czynnikach w swojej pracy? ;)

      Mi czasami zdarzało się zwracać komuś uwagę na literówkę i również liczę na to od czytelników :) Jeśli zaś chodzi o inne błędy, to czasami jest po prostu tak, że cała recenzja mi się nie podoba, a trudno napisać komuś coś takiego :P Zwłaszcza, że na wiele rzeczy potrzeba czasu - im dłużej ktoś pisze, tym lepiej to robi, a gdzieś trzeba się uczyć. Tylko może do tego potrzeba samokrytyki i pracy, przykładania się do tekstów, najlepiej jak się umie. Trudno, żeby ktoś za darmo i w swoim wolnym czasie zajmował się krytyką i doskonaleniem cudzego stylu :) A jeżeli bloger się nie przykłada, to i postępów nie będzie robić.
      Może jeszcze coś wymyślisz :P

      Usuń
    3. Nie, akurat o tym nie pisałam;) Za to zajęłam się m.in. kwestią komentowania przez pisarzy recenzji swoich książek. To dopiero był ciekawy temat;)

      Racja, ciężko tak kogoś pouczać. I w sumie to nie nasza sprawa, a uwaga ogólna w stylu: "to jest złe" dużo blogerowi nie pomoże. Jak słusznie zauważyłaś, tu potrzeba samokrytyki i pracy. Tylko nie zawsze można to u kogoś zauważyć, przynajmniej w danym momencie;)

      Usuń
  9. Cóż mogę napisać, no masz rację :-) Blogowisko jest tak wielkie, że znajdzie się w nim wszystko. Wychodzę z założenia - wolnoć Tomku w sowim domku, a jak mi się coś nie podoba, to nie czytam, unikam, ot moja filozofia :-) Co się zaś tyczy krytyki, to mi jej brakuje i dlatego, tak mi się wydaje, piszący nie widzą potrzeby, ewentualnie nie mają potrzeby doszkalania się, gdyby tak raz na jakiś czas ktoś zwrócił uwagę, że w tym i tym zdaniu jest błąd, to na pewno większość z nas bardziej krytycznie spojrzałaby na swój teks. Jednak tajemnicą nie jest, że większość komentujących nie czyta opinii od deski do deski, albo czyta tylko ostatnie zdanie, więc czego wymagać?... Może jestem durna, ale bolą mnie takie rzeczy, a dociera to do mnie wyjątkowo mocno, kiedy np. w tekście zrobię literówkę i przez kilka dni ona wisi i nikt, absolutnie nikt nie zwróci na nią uwagi, no nikt człeka nie poratuje, a tak bym chciała, żeby ludzie nie tylko pisali laurki, ale też konstruktywnie krytykowali.
    Ps. Kawy Ci u mnie dostatek, wpadaj ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę o literówce i jest "sowim" jakim sowim?, chociaż w sowim też wolnoć Tomku :D

      Usuń
    2. W swoim, w sowim... w każdym :P
      Ja też najczęściej nie czytam, jeśli coś mi się nie podoba - wchodzę na blog, widzę, że jest źle i uciekam;) Ale tutaj musiałam przeanalizować ponad 400 tekstów i w pewnym momencie miałam już po prostu dosyć.
      Wydawałoby się, że jeśli ktoś dużo czyta, to "naturalnie" przyswaja sobie podstawowe zasady stylistyki, interpunkcji i ortografii. Ale widać nie do końca tak jest.
      O tak, brakuje krytyki. Nie chodzi o to, żeby ktoś hejtował wszystko, co się napisze, ale takie kulturalne zwrócenie uwagi na błędy jak najbardziej ma sens. Jeszcze co do braku krytyki i ogólnego nieczytania postów - sama nie jestem mistrzynią konstruktywnych komentarzy, ale czasem naprawdę chciałoby się porozmawiać (sensownie) na temat opisywanej książki...a tu pod recenzją same "chętnie przeczytam" albo "to nie dla mnie". Trochę przykro;)
      Zaproszenie na kawę zawsze chętnie przyjmę:P

      Usuń
  10. Od razu przepraszam za brak polskich znakow, ale nie mam polskiej klawiatury. Bloga przestalam prowadzic ok. pol roku temu i... nie zaluje. Po pierwsze, moje opinie nie byly zbyt dobre i mialam wrazenie, ze caly czas sie powtarzam.Ale nie o tym chcialam napisac. Denerwowalo mnie, ze na blogach kiazkowych znajduje inne tematy niz ksiazki. Chetnie czytam recenzje filmow, to ok, moze byc. Ale np. kosmetyki czy roznego rodzaju reklamy? Czy nie mozna tego rozdzielic? Dodatkowo tyle bledow, ze az glowa boli. I to nie tylko gramatycznych, ale przede wszystkim logicznych. Ludzie nie sa wobec siebie krytyczni i zle znosza krytyke, nawet te uzasadniona, o czym sie juz przekonalam. No i w tym wszystkim najgorsze: czlowiek sie poci, wymysla, co by tu napisac, a komus nie chce sie tego czytac, pisze jakis bezsensowny komentarz, w ogole niepasujacy do tresci i zadowolony.

    To sa tylko moje przemyslenia i nie kazdy musi sie z nimi zgadzac. Ja bardzo mocno sie zawiodlam na blogosferze. Rzadko kiedy mozna trafic na ciekawy, wartosciowy blog, ale na szczescie jednak takie istnieja:)

    Pozdrawiam i zycze powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;)

      Zgadzam się z Twoimi przemyśleniami. Chociaż sama nie jestem aż tak pesymistyczna, bo naprawdę jest wiele dobrych blogów i ludzi, którzy potrafią pisać i czytają posty innych ze zrozumieniem.
      Ale rzeczywiście, na części blogów pojawiają się różnego rodzaju posty sponsorowane itd. Recenzje trochę się w tym wszystkim gubią, a chyba nie o to chodzi.
      Błędy też niestety się zdarzają. I nikt ich nie poprawia, nie zwraca nawet na nie uwagi. A blogerzy potrafią być bardzo drażliwi, też o tym wiem;)
      Nikogo nie zmuszam do dokładnego czytania moich postów. Ale jeżeli już ktoś odwiedzi blog i chce zostawić komentarz, byłoby miło, gdyby napisał coś z sensem i na temat. Tylko że nie zawsze tak bywa i to boli:/

      Usuń
  11. Z spostrzeżeniami się zgadzam, staram się sprawdzać i redagować swoje błędy, ale czasem jakiś się uchroni.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba lepiej będzie "ze spostrzeżeniami";)
      Nikt nie jest nieomylny i często możemy po prostu czegoś nie zauważyć, tak już bywa;)

      Usuń
  12. Masz ciekawy temat pracy magisterskiej :)
    Tak myślę, że większość osób czyta posta, by dowiedzieć się czegoś o danej książce- czy warto przeczytać, co jest w niej wartego uwagi, rzadko analizują samą stylistykę wypowiedzi. Ale myślę, że warto zwrócić uwagę- że np. jakieś zdanie jest urwane, lub z błędem. Mam nadzieję, że blogerzy to doceniają- zawsze czegoś można się nauczyć.
    Fakt, wiele jest blogów miszmasz- i recenzje i stosy i coś tam jeszcze- hm.. w sumie to każdego prywatna sprawa, jego/jej blog on/a decyduje co tam zamieszcza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że chodzi głównie o treść. Ale jeśli forma jest odpychająca (dużo błędów itp.), to nie czyta się tego dobrze.
      Tak, to bloger decyduje o czym pisze i ma do tego pełne prawo. Ale jeśli ktoś nazywa się recenzentem i twierdzi, że prowadzi blog z recenzjami, a samych recenzji jest tam jak na lekarstwo...;)

      Usuń
  13. Czytając Twoje uwagi, aż sama zaczęłam się zastanawiać, czy w ogóle powinnam rozpoczynać działalność blogową. Przecież, moje politechniczne studia dalekie są od kształcenia mnie w kierunku pisania cudownych literackich tekstów czy poprawnej stylistycznie budowy zdań. Ale w pewnym momencie przypomniałam sobie, że przecież czytanie książek i pisanie opinii na ich temat, daje mi ogromną porcję satysfakcji i nie, nie żałuję kroku, który pchnął mnie w kierunku założenie bloga. Trening czyni mistrza, a moje teksty z pewnością nie są idealne, ale wkładam w nie mnóstwo czasu i pracy. Z pewnością, raz jest lepiej, raz gorzej, ale najważniejsze, że się staram i chcę być w tym coraz lepsza. Dziękuję Ci za ten tekst, dał mi dużo do myślenia. Życzę więcej energii:) A tematu pracy bardzo zazdroszczę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz i za życzenia - energia bardzo się przyda;)
      Skąd takie przemyślenia? Nie uważam, żeby wykształcenie miało decydować o tym, czy powinniśmy założyć blog, czy też nie;) Nie trzeba być mistrzem pisania. Ważne, żeby wynikało to z pasji i żeby ciągle się doskonalić (a to przychodzi samo, jeśli pisze się regularnie i - ewentualnie - słucha uwag innych;) Sama nie jestem idealna, ale prowadzenie bloga sprawia mi przyjemność. I głównie o to chodzi;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  14. Do powyższych komentarzy już raczej nic dodawać nie trzeba, wiec ja tylko się spytam - blogi były również analizowane pod kątem tematyki recenzowanych książek? Czy skupiają się na jednym gatunku itd.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Pytanie o tematykę najczęściej recenzowanych książek znalazło się w ankiecie. Teraz analizowałam blogi biorąc pod uwagę charakter publikowanych tekstów (recenzje czy nie), poprawność językową, najczęściej używane słownictwo oceniające, obecność zdjęć/emotikon/cytatów w recenzjach i to, czy blogerzy mają jakiś system oceny przeczytanych książek.
      Do analizy wybrałam blogi, których autorzy czytają różne gatunki książek - bo zazwyczaj tak to wygląda w blogosferze (chociaż oczywiście niektórzy w czymś się specjalizują, np. w fantastyce), a ja chciałam uogólnić wyniki na całą zbiorowość.

      Usuń
  15. Będą kolejne części wpisów na ten temat? Poruszyłaś niezwykle ciekawe kwestie.
    I teraz zacząłem się zastanawiać, czy to ja jestem tym kompletnie aczytelnym twórcą, bo jeśli chodzi o małą liczbę recenzji, to z całą pewnością jestem obecnie w czołówce :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będą. Mam jeszcze kilka rzeczy do powiedzenia;)
      Akurat Twojego bloga nie analizowałam :P Rzeczywiście mało obecnie recenzujesz, ale to chyba wszystko, co mogę Ci zarzucić;)

      Usuń
    2. Mogłabyś się postarać i zarzucić mi coś jeszcze, bo nie wiem na co mam zwracać szczególną uwagę podczas pisania. Taka krytyka byłaby bardzo pomocna ;) Wiem, że łączy nas miłość, ale mimo wszystko raz możesz odstawić te uczucia na bok... :D

      Usuń
    3. Miłość? Chyba musimy porozmawiać :P Co do recenzji, to przejrzałam kilka Twoich ostatnich tekstów i znalazłam tylko jakieś drobne błędy interpunkcyjne. A tak liczyłam na coś więcej, może nawet na ortograficzne...:/

      Usuń
    4. O nie, to Ty jeszcze nie wiedziałaś o naszym gorącym, płomiennym uczuciu? :( To w sumie dobrze, że Cię uświadomiłem ;)
      I dzięki za poświęcenie mi chwili. Postaram się coś zrobić z tą nieszczęsną interpunkcją, choć nie ukrywam, że to moja pięta achillesowa :/ I przepraszam, że Cię zawiodłem :* Postaram się poprawić, ale tylko ze względu na nasze przyszłe dzieci! :D

      Usuń
    5. Lepiej dowiedzieć się późno, niż wcale;)
      Z interpunkcją nie pomogę, bo sama mam z tym problemy:/
      Przeprosiny przyjęte :*

      Usuń
  16. Bardzo ciekawy temat i równie ciekawe przemyślenia. Wzorem poprzedników, chętnie poczytałabym więcej na ten temat. A może faktycznie - podzieliłabyś się z nami fragmentami pracy?

    A co do blogów recenzenckich, na których jest coraz mniej recenzji... Mam wrażenie, że im dłużej blog istnieje, tym bardziej człowiek zaprzyjaźnia się z czytelnikami chce się podzielić także swoimi innymi zainteresowaniami, przemyśleniami na różne tematy. No i, nie da się ukryć, statystycznie recenzje cieszą się mniejszym zainteresowaniem, niż takie posty jak choćby ten Twój. To też na pewno nie jest bez znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję;) Jak wspomniałam gdzieś wyżej, czekam właśnie na publikację krótkiego artykułu (na podstawie pracy). Podzielę się nim, kiedy tylko się ukaże. Fragmenty pracy? Może nie dosłowne cytaty, ale jakieś zbiorcze opracowanie wyników/wniosków, jak najbardziej się pojawi.

      Racja, posty o innej tematyce zbierają o wiele więcej komentarzy. Jeśli te inne też dotyczą w jakiś sposób kultury (albo życia blogera), to jest ok. Tylko czasem recenzje naprawdę giną w natłoku różnych reklam albo zabaw blogowych (ostanio na niektórych blogach popularne jest pisanie o woskach yankee candle)...wtedy to trochę przykre.

      Usuń
  17. Ciekawy tekst. :) Muszę przyznać, że ja nie uważam się za recenzenta i swoich notek o książkach nie nazywam recenzjami. To są moje opinie i tak je traktuję. Mam w sobie chyba za dużo pokory, żeby uznać się za recenzenta. U mnie akutrat tych opinii za dużo nie ma, bo i czytam niewiele książek w porównaniu do przeciętnego blogera książkowego. :) Często więc zamieszczam teksty okołoksiążkowe. Jeśli będziesz mogła, zamieść chociaż fragment swojej pracy. Czuję, że to może być ciekawa lektura. :)

    P.S. Jeśli jesteś ciągle zmęczona i senna, sprawdź poziom hormonów tarczycy. Lepiej sprawdzić nawet jeśli to nie jest to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przejrzałam Twoje teksty i doszłam do wniosku, że jak najbardziej można je nazwać recenzjami (zawierają elementy niezbędne dla tego gatunku;)
      Fragmenty pracy jeszcze się tu pojawią, w ten czy inny sposób. Temat z pewnością jest ciekawy, a czy sama lektura należy do interesujących - to już zależy od tego, jak poradziłam sobie z pisaniem;)

      Dziękuję za wskazówkę (i za troskę;) Problemy z tarczycą są u mnie rodzinne, więc nie zaszkodzi sprawdzić...

      Usuń
  18. No proszę, kto powiedział, że prace dyplomowe zawsze są nudne. :P Bardzo mnie cieszy Twoja analiza i wnioski z niej wyciągnięte, bo to oznacza, że nie jestem sama w tych przemyśleniach. :P Szkoda tylko, że nie będziemy mogli przeczytać tej pracy w całości. :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również się cieszę, że ktoś zgadza się z moimi przemyśleniami;)
      Raczej nie zdecyduję się na opublikowanie całości pracy, ale jeżeli w jakiś sposób znajdzie się ona w internecie (za sprawą mojego instytutu) oczywiście podzielę się linkiem;)

      Usuń
  19. Super temat pracy! A ja się babrałam w analizach środowisk dwujęzycznych...
    Poruszyłaś fajny temat i mam nadzieję, że jeszcze pojawią się notki na ten temat, bo warto go drążyć. Nie napiszę chyba nic odkrywczego, bo większość tego, co chodzi mi po głowie, napisali już ludzie w powyższych komentarzach i Ty sama w swoim tekście. Prawdą jest, że książkowa blogosfera jest bardzo nierówna. Co ciekawe, zauważyłam, że Ci, którzy sami szumnie nazywają się recenzentami, najczęściej popełniają sporo błędów, a jednocześnie są też bardzo młodzi wiekiem. W takie miejsca zaglądam najczęściej raz lub dwa i moja przygoda z nimi się na tym kończy. Zbyt cenię swój czas, by tracić go na dochodzenie, co autor miał na myśli tworząc tekst sprzeczny z prawami polszczyzny (nie żebym swoje teksty uważała za nie wiadomo jak dobre czy bezbłędne, trochę samokrytycyzmu jeszcze w sobie mam ;)) Za to z przyjemnością odwiedzam blogi, którzy autorzy lubią to, co robią i widać to w ich tekstach, "czują" książki, o których piszą i mam pewność, że je na pewno przeczytali (bo patrząc na co niektóre "recenzje" to mam czasem co do tego poważne wątpliwości). Zresztą o naszej blogosferze można by pisać i pisać :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, sama kiedy natrafiam na post napisany bez sensu, z wieloma błędami, mam ochotę czym prędzej opuścić taki blog. Chociaż wiem, że sama różne błędy popełniam;)
      Liczy się pasja;)
      Pozdrawiam!

      Usuń
  20. Jak tak przeczytałam Twój tekst to zaczęłam jeszcze bardziej żałować, że nie studiuję bibliotekoznawstwa :) Mój temat pracy magisterskiej to zupełnie inna bajka (chociaż określenie bajka słabo do niego pasuje) i cieszę się, że już bliżej niż dalej końca bo to ciężka przeprawa była/jest.

    A co do poczynionych przez Ciebie przemyśleń to sama łapię się na tym, że przed publikacją czytam tekst kilka razy żeby wyłapać błędy, a później gdy do niego wracam na przykład po kilku dniach - i tak jakieś znajduję :) A jeśli mowa o interpunkcji to też moja słaba strona. Ogólnie wcale bym się nie obraziła gdy ktoś mi zwrócił uwagę na błąd. Zdarzyło mi się kilka razy komuś o jakimś wspomnieć zwykle pisząc krótkiego maila i już :) dla mnie to chwilka, a ktoś pewnie po prostu błędu nie zauważył.

    O komentarzach, które nijak się mają do treści to aż się wspominać nie chce. Czasami czytam taki i sprawdzam czy to na pewno jest pod tą a nie inną recenzją bo zupełnie oderwane jest od tego co napisałam o książce.

    Ale takie już są 'uroki' blogowego świata. Błędy rzecz ludzka, a strony, których tekstów do nas nie trafiają zupełnie zawsze można po prostu omijać :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger