Nicholas Sparks "Prawdziwy cud"



Autor: Nicholas Sparks
Tytuł: "Prawdziwy cud"
Tytuł oryginału: "True believer"
Wydawnictwo: Albatros
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 381




"Zagadki zawsze prowadzą do niespodzianek."
A Jeremy Marsh uwielbia zagadki. Zwłaszcza takie, których rozwiązanie może przysporzyć mu sławy i pieniędzy. Jeremy jest dziennikarzem i zajmuje się pisaniem o niewyjaśnionych zjawiskach. Często też demaskuje oszustów, żerujących na ludzkiej naiwności lub wyjaśnia w sposób naukowy to, czego pozornie wyjaśnić się nie da. 
Tym razem mężczyzna udaje się do malutkiej miejscowości Boone Creek, aby przyjrzeć się niezwykłym światłom pojawiającym się na miejscowym cmentarzu. Legenda głosi, że mają one związek z zemstą sprzed lat i są sprawką duchów. Właśnie ta opcja jest nachalnie lansowana przez burmistrza Boone Creek - w końcu dochody z turystyki są dla podupadającego miasteczka bardzo ważne. Jeremy jednak jest sceptyczny, jak zwykle. Czy zmieni zdanie, kiedy sam zobaczy tajemnicze światła? I czy miejscowa bibliotekarka ("prześliczna", jak podkreślają wszystkie opisy fabuły) sprawi, że dziennikarz będzie chciał pozostać na prowincji jak najdłużej?

Kiedyś lubiłam powieści Sparksa (serio, serio). Potem sięgałam po nie coraz rzadziej, zniechęcona ich schematycznością i treścią od początku pisaną jakby z myślą o przekształceniu jej w film. Ostatnio jednak zobaczyłam w bibliotece "Prawdziwy cud", przypomniałam sobie, że to ta powieść o bibliotekarce, którą od dawna chciałam przeczytać... i postanowiłam dać autorowi jeszcze jedną szansę (tym bardziej że to jego nieco wcześniejsza książka, która powinna być jeszcze pozbawiona tej denerwującej mnie maniery).


I rzeczywiście, było przyjemnie. Spodobał mi się pomysł z dziennikarzem tropiącym niewyjaśnione zjawiska oraz z (prześliczną) bibliotekarką (zawsze będę popierać przedstawianie postaci bibliotekarzy bez pakowania się w stereotypy). Dodatkowo "kupił mnie" humor autora, szczególnie widoczny podczas opisywania małomiasteczkowej społeczności. Tak, to lubię.

Wady? Przewidywalność (że tak napiszę... to było do przewidzenia). Chociaż w takiej historii nawet mi to nie przeszkadzało. Podejrzewam jednak, że w innym stanie ducha przesłodzone zakończenie wywołałoby u mnie mdłości. 
I jeszcze jeden minus. Trochę szkoda, że Nicholas Sparks skupił się w większym stopniu na opisywaniu relacji Jeremy'ego i Lexie, a nie na sprawie świateł. Wiem, przecież o to chodziło. Ale ten wątek był bardzo obiecujący. I chociaż doczekał się swojego wyjaśnienia, obyło się bez fajerwerków.

Mimo wszystko: to relaksująca i całkiem przyjemna lektura. O ile akurat ktoś ma ochotę na takie klimaty... Ja mam.

"Miłość wyprawia różne dziwne rzeczy z ludźmi."

Moja ocena: 4,5/6
______________
Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/24126/prawdziwy-cud
2. http://www.lifeofpix.com/gallery/girl-2/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger