Ponure Poniedziałki: Stefan Grabiński "Smoluch"

Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Demon ruchu i inne opowiadania" (Zysk i S-ka, 2011)
Tekst można również przeczytać za darmo online, w serwisie Wolne Lektury


Konduktor Błażek Boroń nie lubi pasażerów. Uważa wręcz, że są oni zbędni. Bo kolej, to - dla niego - przede wszystkim potrzeba ruchu, przemierzania nowych tras, a nie środek komunikacyjny dla "motłochu". Boroń uznaje więc ruch, jako wartość nadrzędną dla kolei. Wierzy też w Smolucha - niezwykłą zjawę, ukazującą mu się zawsze przed jakąś katastrofą kolejową. Pierwszy raz zobaczył go już dawno, dwadzieścia lat temu, a niedługo potem zderzyły się dwa pociągi. Zginęło dużo osób, w tym ukochana narzeczona Boronia... Nic więc dziwnego, że kiedy konduktor po długim i wyczerpującym dniu pracy, już niedaleko przed ostatnim przystankiem, znowu widzi Smolucha, jest przekonany że i tym razem wydarzy się coś bardzo złego. Ale...

I może na tym zakończę, bo streszczę całe opowiadanie. A nie o to tutaj przecież chodzi;) Jeśli zaglądaliście czasem do mnie albo na przykład na (świetny!) blog Przestrzenie tekstu, z pewnością kojarzycie osobę Stefana Grabińskiego. Ten polski autor znany jest przede wszystkim jako twórca tak zwanego "horroru kolejowego". Pisał fenomenalne opowiadania, w większości związane właśnie z koleją, które miały niesamowity klimat i naprawdę potrafiły przerazić. Osobiście jestem jego wielką fanką i uważam, że lektura zbioru "Demon ruchu" jest idealna na pochmurną, mglistą jesień. I długą jazdę pociągiem, oczywiście...

"Smoluch" to dobre opowiadanie. Nie najlepsze, jakie wyszło spod pióra Grabińskiego, ale naprawdę dobre. Po raz kolejny zachwyciłam się tym, jak umiejętnie autor potrafił stopniować grozę i dozować informacje. I jak duży wpływ wywarło na mnie zakończenie jego tekstu. Bo z Grabińskim - przynajmniej u mnie - jest tak: domyślasz się, że zdarzy się coś złego; wiesz nawet, co to dokładnie może być (zazwyczaj katastrofa kolejowa); a mimo wszystko zakończenie trochę cię zaskakuje i wcale nie pozostawia uczucia niedosytu. Dodatkowo klimat, jaki potrafił stworzyć Stefan Grabiński, jest nie do podrobienia. 

Jeśli jeszcze nie znacie twórczości Stefana Grabińskiego, możecie bez obaw sięgnąć po ten tekst. Chociaż o wiele lepiej będzie zacząć od "Sygnałów", o których pisałam TUTAJ
I pamiętajcie: Smoluch to może i śmieszne imię dla zjawy. Ale jeśli ta zjawa zwiastuje nieszczęście, pod żadnym pozorem nie można jej lekceważyć...

Moja ocena: 5/6
_____________
Zródło zdjęcia: unsplash.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger