10/06/2014 01:30:00 AM

Ponure Poniedziałki: Michał Galczak "Aaa absolwent szuka pracy"

Ponure Poniedziałki: Michał Galczak "Aaa absolwent szuka pracy"
Opowiadanie jest dostępne w serwisie Horror Online KLIK


Szukaliście kiedyś pracy? Zdarzyło się Wam trafić na nieuprzejmych, przemądrzałych lub po prostu niezbyt inteligentnych pracodawców? W takiej sytuacji jest główny bohater tego opowiadania. Po kilku miesiącach intensywnych poszukiwań, po setkach rozmów kwalifikacyjnych, które zakończyły się porażką (niekoniecznie z winy absolwenta) można... no właśnie, co byście zrobili?

Tekst dotyczy czterech kolejnych rozmów kwalifikacyjnych, w których brał udział tytułowy absolwent. Przybrały one dosyć nieoczekiwany obrót...

Nie chcę zdradzać więcej. Opowiadanie jest krótkie i po w miarę spokojnej pierwszej połowie przechodzimy do klimatów rodem z filmów gore. To może zaskoczyć niektórych czytelników (i teraz zepsułam niespodziankę)


Jak może niektórzy pamiętają, nie mam zbyt dobrych doświadczeń z polskimi współczesnymi opowiadaniami grozy (szczególnie jeśli chodzi o korektę). Tekst Michała Galczaka jest pozytywnym wyjątkiem - styl autora jest dobry, opowiadanie nie przeraża błędami stylistycznymi czy interpunkcyjnymi. Jak miło.

Można się trochę "przyczepić" do nierealności opisywanych wydarzeń. Ale czy jest to uzasadniony zarzut w stosunku do horroru, w dodatku zawierającego elementy groteski? Chodziło raczej o wyładowanie frustracji autora (i możliwość identyfikowania się z nim czytelników), a nie o stworzenie wiarygodnego pod wszystkimi względami tekstu.

Opowiadanie zasługuje na polecenie. Nie zachwyciło mnie (lubię trochę inne klimaty), ale z pewnością jest godne uwagi. Mam tylko nadzieję, że nie macie takich doświadczeń, jak główny bohater tekstu!

Moja ocena: 4,5/6

Oby dyskusja w komentarzach nie zamieniła się w narzekanie, jak to ciężko teraz znaleźć pracę. Uwierzcie, mam już tego dosyć;)

TynipicTynipicTynipic
A teraz kilka ogłoszeń.
- Za tydzień nie będzie Ponurych Poniedziałków. Pojawi się za to kolejna odsłona Trzynastu linków (w końcu to będzie poniedziałek trzynastego)
- Założyłam konto na instagramie. Ale nie wrzucam tam zdjęć jedzenia, ani nawet zdjęć książek. Przynajmniej na razie. Gdyby ktoś był zainteresowany, niech powędruje tutaj.
- Krakowskie targi książki. Ktoś coś?
______________
Źródło zdjęcia: http://www.pinterest.com/pin/335096028496551992/

10/04/2014 11:23:00 AM

Jeffery Deaver "Dwunasta karta"

Jeffery Deaver "Dwunasta karta"


Autor: Jeffery Deaver
Tytuł: "Dwunasta karta"
Tytuł oryginału: "The Twelfth Card"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 384




Czarnoskóra nastolatka, Geneva Settle, zostaje zaatakowana w bibliotece przez nieznanego jej mężczyznę. Dziewczynie udaje się uciec i zawiadomić policję. Na miejsce zdarzenia przyjeżdża Amelia Sachs, specjalistka w zbieraniu dowodów. Znajduje między innymi tzw. "zestaw gwałciciela" i kartę tarota - wisielca. Dodatkowo okazuje się, że zniknęła mikrofisza z artykułem czytanym przez Genevę. Sprawą zajmuje się Lincoln Rhyme. Szybko wychodzi na jaw, że próba gwałtu miała być tylko fałszywym tropem dla zmylenia policji, życie Genevy jest zagrożone, a przeciwnik nie działa w pojedynkę...
"Możemy wrócić do pracy? Po ulicach krąży morderca. I ma wspólnika. I ktoś ich wynajął. Pamiętasz? Chciałbym poznać tych panów jeszcze w tym dziesięcioleciu"
Lincoln Rhyme, bohater całej serii książek Deavera, to doskonały kryminalistyk, który uległ wypadkowi podczas pracy i od tego czasu jest sparaliżowany od ramion w dół. Nie przeszkodziło mu to jednak w dalszym ściganiu przestępców - tyle że teraz "centrum dowodzenia" znajduje się w jego domu.

Lubię tego autora, lubię też Lincolna. Jak inne książki Deavera, także i "Dwunasta karta" obfituje w zaskakujące zwroty akcji. Właściwie do ostatnich stron nie możemy być pewni czy cała sprawa już się zakończyła, czy też na jaw wyjdą jakieś nowe szczegóły. Na szczęście wszystkie wątki zostają wyjaśnione.

Miasto - miejsce akcji powieści

Wart uwagi jest również pojedynek pomiędzy dwoma sparaliżowanymi przeciwnikami: Lincolnem, który jest przykuty do wózka i mordercą, którego paraliż dotyczy sfery emocjonalnej.
"Wiem, że mnie nie zrozumiecie. Nie mam wam tego za złe. Ale nie przejmuję się więzieniem. Niczym się już nie przejmuję. Nie możecie mnie poruszyć, bo już jestem martwy. Nie ma znaczenia, czy kogoś zabijam, czy ratuję"
Dodatkowym plusem powieści Deavera jest duża ilość informacji na różnorodne tematy, które autor przemyca w tekście. Podczas lektury można dowiedzieć się wiele nie tylko o kryminalistyce, ale też na przykład o Internecie i hakerach ("Błękitna pustka"), prądzie ("Pod napięciem") czy Harlemie ("Dwunasta karta"). Męczące było tylko powtarzanie (chociaż skrótowe) wiadomości o Lincolnie i sposobach pracy jego grupy - analizowaniu dowodów czy bazach, z których korzystali. To świetny zabieg z punktu widzenia kogoś, kto czytał książkę z tej serii po raz pierwszy. Natomiast ja zdążyłam już dobrze poznać całą ekipę i niepotrzebne mi było tego rodzaju wprowadzenie.

Jeffery Deaver jak zwykle mnie zaskoczył. Wprawdzie kilka zdarzeń przewidziałam (trzeba być czujnym!) ale po raz kolejny nie udało mi się ogarnąć całej fabuły. I za to podziwiam tego autora.

"Dwunasta karta" to bardzo dobry thriller. Pozycja obowiązkowa dla wielbicieli Deavera i Rhyme'a. Chociaż przyznaję, że autor ma w swoim dorobku lepsze powieści.
Jeśli dopiero zaczynacie swoją przygodę z tym pisarzem, polecam zacząć od "Kolekcjonera kości".

Moja ocena: 4,5/6


TynipicTynipicTynipic
Pisałam również o: 
"Pod napięciem"
"Porzucone ofiary"
"Rozbite okno"
_________________
Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/31252/dwunasta-karta
2. http://cupcake.nilssonlee.se/nyc-2/

10/01/2014 01:30:00 AM

Guy Burt "Bunkier"

Guy Burt "Bunkier"



Autor: Guy Burt
Tytuł: "Bunkier"
Tytuł oryginału: "Ather the Hole"
Wydawnictwo: Książnica
Rok wydania: 2004
Liczba stron: 188



Uniknięcie nudnej, szkolnej wycieczki i przeżycie prawdziwego "eksperymentu z rzeczywistością" wydaje się być świetnym pomysłem. Tak więc Liz, Mike, Frankie, Alex i Geoff z własnej woli dają się zamknąć w tytułowym bunkrze - piwnicy w opuszczonej części ich szkoły. Kontrolę nad sytuacją sprawuje ich kolega Martyn, który po trzech dniach ma wypuścić całe towarzystwo i wysłuchać ich relacji. Żadnemu z nastolatków nie przeszło przez myśl, że może Martyn nie zamierza dotrzymać umowy, a w bunkrze rozpocznie się walka o przetrwanie...

Kilka lat temu, jeszcze za czasów liceum, oglądałam film na podstawie tej powieści. Pamiętam, że wywarł na mnie duże wrażenie. W porównaniu ze wspomnieniami tamtych emocji i migawkami scen, powracającymi do mnie w trakcie lektury, książka wypadała dość blado. Przynajmniej do momentu poznania przeze mnie zakończenia. Ale po kolei.

"Bunkier" to zapis przeżyć jednej z uczestniczek eksperymentu, Liz. Na przemian poznajemy jej relacje z wydarzeń rozgrywających się w szkolnej piwnicy oraz to, co działo się już "po bunkrze". Myślałam, że taka konstrukcja książki nie jest najlepsza - czy nie lepiej byłoby przedstawić wszystkie zdarzenia chronologicznie, stopniowo zwiększając napięcie, a następnie przechodząc do dramatycznego finału? Myliłam się. W świetle tego, co autor zaserwował nam w zakończeniu, taka struktura powieści była jak najbardziej uzasadniona.

Żałuję jednak, że Guy Burt nie opisał dokładniej przeżyć nastolatków uwięzionych w bunkrze. Nie udało mi się odczuć tej klaustrofobicznej atmosfery, która musiała im towarzyszyć. A może tylko mnie to nie przekonało? Być może jakiś związek z takim, a nie innym odbiorem tej historii ma fakt, że znałam już filmowe zakończenie? Jakiekolwiek jest wytłumaczenie, oczekiwałam większych emocji.

"Bunkier" nie jest jednak książką, o której zapomina się zaraz po przeczytaniu. Wręcz przeciwnie. Mam wrażenie, że ta historia zostaje z czytelnikiem na dłużej i może przypomnieć się w najmniej oczekiwanym momencie. Zwłaszcza, jeśli ktoś cierpi na klaustrofobię.

Z pewnością wadą tej książki jest zbyt mała liczba szczegółów i niedopowiedzenia, z którymi zostawia nas autor. Jednak jej niezaprzeczalną zaletą jest sama fabuła. Muszę przyznać, że dosyć koszmarna (w znaczeniu: przerażająca).

Moja ocena: 4/6


TynipicTynipicTynipic
______________________
Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/52731/bunkier
2. http://www.pinterest.com/pin/97179304430674255/
Copyright © 2016 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger