Ponure Poniedziałki: Friedrich Gerstacker "Germelshausen"

Opowiadanie można znaleźć w zbiorze "Czarny pająk. Opowieści niesamowite z literatury niemieckojęzycznej" (Wydawnictwo Dolnośląskie, 1988)
Oryginalny tekst jest dostępny TUTAJ
Wersję angielską można znaleźć TUTAJ


Znacie opowieści o przeklętych miastach/miasteczkach/wsiach? To jedna z nich. Nie pierwsza i nie ostatnia. Jest jednak na tyle stara (napisano ją w XIX wieku) i znana (była inspiracją do stworzenia musicalu "Brigadoon"), że warto o niej wspomnieć.

Głównym bohaterem opowiadania jest Arnold, młody malarz. Podróżuje on w poszukiwaniu widoków wartych uwiecznienia. W pewnym momencie zbacza ze znanej sobie drogi (a to, jak wiadomo, nigdy nie kończy się dobrze). Spotyka piękną dziewczynę, Gertrudę, która mówi mu że mieszka w pobliskiej wsi - Germelshausen. Zaprasza go też na zabawę, mającą odbyć się wieczorem w miejscowej karczmie. Zauroczony Arnold zgadza się bez wahania. Jest tak wpatrzony w Gertrudę, że nie zwraca uwagi na dziwny, starodawny wygląd domów, ponurych mieszkańców wioski oraz ogólnie mroczną atmosferę panującą w miejscowości. Czytelnik już wie, że z Germelshausen jest coś nie tak. A Arnold? On dopiero się przekona...

Czy to zdjęcie jest wystarczająco mroczne?

Historia jest dosyć prosta i przewidywalna, a jednak nie czułam zniechęcenia podczas lektury - jak często bywa w takich przypadkach. A to za sprawą języka, jakim została napisana i emocji, jakie wywołuje. Jak to określono w wikipedii (wiem, nie najlepsze źródło informacji): "Germelshausen is noteworthy for the affecting nature of the story". Zakochany młodzieniec, nieświadomy tego, co dzieje się dookoła, piękna i wrażliwa dziewczyna, która jest częścią (Dlaczego? Za co?) przeklętego miejsca... To, jak również chęć poznania odpowiedzi na pytanie "co się stało z Germelshausen?" (oprócz tego, że ma okropną, niemiecką nazwę) sprawia, że czytamy dalej. Chociaż tak naprawdę dobrze wiemy, o co chodzi w całej historii.

Jeżeli tak jak ja jesteście miłośnikami horrorowego motywu przeklętych miasteczek, powinniście zapoznać się z tym opowiadaniem. Chociażby po to, żeby wiedzieć, z czego czerpali inspirację późniejsi twórcy.

Moja ocena: 4,5/6
____________________
Źródło zdjęcia:
unsplash.com

9 komentarzy:

  1. Zdjęcie jest wystarczająco mroczne, a przeklete miasteczka przyciągają mnie nie od dziś... I nawet ta przewidywalność jakoś mnie nie zraża ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zdjęcie dobrałaś bardzo dobrze.
    Co do opowiadania - może kiedyś przeczytam, bo faktycznie motyw przeklętych miast jest ciekawy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię historie o dziwnych, opuszczonych i przeklętych miejscach, więc zainteresuję się tym opowiadaniem. Już sama nazwa miasteczka brzmi przerażająco :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialne zdjęcie:D Idealnie mroczne i tajemnicze.

    OdpowiedzUsuń
  5. lubię takie klimaty! I z chęcią je poznam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Ach ten Arnold, o czym on myślał, że nie zwracał uwagi na mroczny klimat miasteczka :P
    Tak poważnie to myślę, że w wolnej chwili mogłabym przeczytać, chociaż w mojej codzienności ostatnio wyrażenie "wolna chwila" gości nieczęsto :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Zainteresowało mnie to opowiadanie, choć nigdy nie byłam szczególną fanką mrocznych i przeklętych miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmm, chyba sobie przeczytam... czas podszlifować niemiecki!

    OdpowiedzUsuń
  9. Brzmi całkiem nieźle. Może znajdę na to opowiadanie wolną chwilę. Przy okazji poćwiczę swój angielski. ;D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger