Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Horror na Roztoczu"
"Ale głupki! Jak w jakimś tanim horrorze. To oczywiste, że samemu nie chodzi się wieczorami w nawiedzone, odludne miejsca. To przecież ograny motyw! Nie wiedziałem, że ludzie na żywo zachowują się tak samo głupio jak ci na filmach"
Wbrew pozorom autor tych słów, czternastoletni Franek, sam postąpił jak "głupki" z horrorów. Namówiony przez najlepszego przyjaciela, Maksa, wybrał się z nim na wycieczkę. Celem był stary kościół w Szurze - podobno nawiedzone miejsce, z powodu którego część mieszkańców wsi już dawno opuściła swoje domy. Chłopcy, uzbrojeni w osikowe kołki, wodę święconą, czosnek i latarki, chcieli zwiedzić tajemnicze podziemia świątyni. Nie muszę chyba dodawać, że wakacyjna wycieczka nie zakończyła się najlepiej...
"Horror na Roztoczu" to bardzo ciekawy projekt. 17 opowiadań, wszystkie na podstawie koszmarnych snów Łukasza Kiełbasy. Akcja każdego z nich rozgrywa się na Roztoczu lub w okolicach. Pomysłodawca zaprosił do współpracy pisarzy, którzy na podstawie jego notatek stworzyli opowiadania. Na pomoc przybyli również graficy, którzy zilustrowali publikację. Muszę przyznać, że cała inicjatywa bardzo mi się spodobała!
Wyjedź na wieś, mówili. Będzie fajnie, mówili... |
Wróćmy jednak do "Kościoła"! To opowieść o nastolatkach myślących, że odkrywanie nawiedzonych miejsc jest znakomitą zabawą. To młodzieżowy horror z dobrze (biorąc pod uwagę małą objętość tekstu) skonstruowanymi bohaterami. Nieliczne (ale jednak obecne) błędy i przewidywalność całej historii rekompensuje styl Magdaleny Godlewskiej - akcja jest sprawnie poprowadzona, opowiadanie pozbawione jest zbędnych dłużyzn, czyta się je bardzo szybko. A uczucie niemocy, które towarzyszyło bohaterom... kto z nas nie zna go ze swoich snów? Próbujemy biec, ale stoimy w miejscu albo poruszamy się jak muchy w smole. Góra, na którą się wspinamy, jest coraz wyższa... Ciekawe czy te odczucia pojawiały się w snach pana Łukasza, czy też ich wprowadzenie do tekstu było pomysłem autorki opowiadania.
Podsumowując: Nie czułam przerażenia ani niepokoju. Nie było "fajerwerków". Za to wydaje mi się, że jest to po prostu dobre opowiadanie - w pełnym znaczeniu tego słowa.
I chyba zacznę myśleć o stworzeniu kilku tekstów na podstawie moich koszmarów;) Kilka tygodni temu śniło mi się, że wilki zjadły mojego (byłego) ukochanego. A w piątek nawiedził mnie koszmar o tym, jak to przechowywałam czyjeś poćwiartowane zwłoki w pobliskim lesie. Czyje? Naprawdę nie pamiętam...
Moja ocena: 4/6
Zapraszam do dyskusji o opowiadaniu, "Horrorze na Roztoczu" i Waszych koszmarach (oby jak najmniej takich snów!) - w komentarzach oraz na facebooku.
______________Źródło zdjęcia: gratisography.com
Raczej podziękuję, bo wydaje mi się, że czegoś innego wymagam od horroru :-)
OdpowiedzUsuńJestem zainteresowana zarówno tym opowiadaniem jak i całym projektem. Aż żałuję, że mnie się rzadko cokolwiek śni, więc i horroru nie napiszę :P
OdpowiedzUsuńSzkoda, sny mogą dostarczyć ciekawego materiału na powieść;)
UsuńNie przepadam za opowiadaniami. A co do Twoich snów - o kurcze, kryminał masz już gotowy!
OdpowiedzUsuńTylko jeszcze trzeba to spisać;)
UsuńTemu zbiorowi przyglądam się od dawna i chyba skuszę się na niego, zwłaszcza że i ja mam sny mocno pokręcone, poza tym pochodzę z Roztocza, więc nie mogę sobie odpuścić tej pozycji.
OdpowiedzUsuńW moich koszmarach to mnie najczęściej mordują, chyba jestem zbyt pasywna. Za to wilki zjadające byłego wcale nie są takim koszmarem ;-)
Jeżeli jesteś z tamtego regionu, zbiór powinien Ci się spodobać. Nie czytałam całości i podejrzewam, że opowiadania prezentują bardzo różny poziom, ale czytanie o swoich okolicach zazwyczaj czyni lekturę bardziej interesującą;)
UsuńOk, to rzeczywiście nie brzmi zbyt strasznie;) Ale pamiętam, że we śnie bardzo się całą sytuacją przejęłam;)
Właśnie, dlatego liczę, że przez znajomość roztoczańskich klimatów zbiór bardzo mi się spodoba.
UsuńSen jednak ma moc, mnie dzisiaj chcieli skazać na karę śmierci, bo sprzeciwiałam się lokalnym bigotom, o tyle to przerażające, że w rzeczywistości też walczę z dewocją.
Na szczęście to tylko sen;)
UsuńNie chciałbym z Tobą zadzierać, bo bardzo lubię swoje nierozczłonkowane ciało :D Poniedziałkowy cykl wróci?
OdpowiedzUsuńWróci, już na stałe;) Oczywiście z pewnymi przerwami od czasu do czasu. Ale nie będą już tak długie, jak ta ostatnia. Tydzień temu się obroniłam, teraz mogę czytać. I pisać;)
UsuńGratulacje ;)
UsuńDziękuję;)
UsuńO kurczę, patrząc na Twoje koszmary, zdecydowanie się cieszę, że albo nic mi się nie śni, albo zupełnie, po przebudzeniu, żadnego snu nie pamiętam:)
OdpowiedzUsuńNa szczęście rzadko śnią mi się koszmary, ale sen o wilkach zjadających byłego raczej nie uznałabym za koszmar :p
OdpowiedzUsuńParaliż senny - ponoć z powodu tego doznania niektórzy ludzie uważają, że zostali porwani przez UFO ;) nie da się ukryć, że to nieprzyjemne wrażenie.
OdpowiedzUsuńMi kiedyś śniło się, że Jaś Fasola był seryjnym mordercą. Obudziłam się zlana potem :D a zjedzenie byłego ukochanego to chyba nie koszmar, tylko wręcz przeciwnie ;)
Podoba mi się pomysł tego projektu :)
Taki "Johnny English", tylko że na opak:P
UsuńA pomysł faktycznie bardzo ciekawy. Oryginalny;)