Tim Rob Smith "Ofiara 44"




Autor: Tim Rob Smith
Tytuł: "Ofiara 44"
Tytuł oryginału: "Child 44"
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 421



"Przestępstwo nie istnieje"
Morderstwo? Takie rzeczy zdarzają się tylko na zgniłym, kapitalistycznym Zachodzie. Dlatego kiedy Lew Demidow, funkcjonariusz MGB, otrzymuje zadanie przekonania rodziny małego Arkadego, że chłopiec zginął w wyniku nieszczęśliwego wypadku, nie zgłasza żadnych zastrzeżeń i bezwzględnie wykonuje swoją misję. Wątpliwości pojawiają się później, kiedy Lew wpada na trop kolejnych morderstw. Ale w Związku Radzieckim takie zbrodnie się nie zdarzają. Każdego, kto twierdzi inaczej, czeka... śmierć.

Jestem pod wrażeniem. Autor zadał sobie wiele trudu, żeby odtworzyć realia życia w ZSRR lat 50., gdzie nikomu nie można było ufać. Każdy mógł być współpracownikiem służb bezpieczeństwa, każdy mógł kogoś zadenuncjować... I nieważne, że dany człowiek był niewinny. Jak powiedział Andriej Wyszyński: "Dajcie mi człowieka, a paragraf sam się znajdzie".
"Praca śledczego polegała na tym, aby dopóty zdzierać warstwę niewinności, dopóki nie odsłoni winy. Jeśli nie udało mu się dowieść winy podejrzanego, oznaczało to, że zdarł za mało"
Już sam początek powieści, odwołujący się do Wielkiego Głodu na Ukrainie, zniszczył mnie psychicznie. Ale to było tylko zachętą, żeby czytać dalej. Następujące później opisy funkcjonowania ZSRR pod władzą Stalina z jednej strony oraz zbrodni popełnianych na dzieciach z drugiej, mogą odstraszyć co wrażliwsze osoby.


Nie myślcie sobie, że główny bohater (Lew) szybko przekonał się do konieczności poprowadzenia śledztwa. O nie. To wymagało czasu. Lew musiał przestać wierzyć w system, któremu wcześniej bezkrytycznie ufał. Musiała go spotkać osobista tragedia. Kiedy partia, państwo, praca, miłość - wszystko, w co wierzył - okazało się kłamstwem, zostało mu tylko to śledztwo i pragnienie, żeby chociaż w jednej sprawie okazać się naprawdę wartościowym człowiekiem. 

Tim Rob Smith czerpał inspirację z historii Andrieja Czikatiły - rosyjskiego seryjnego mordercy, zwanego "rzeźnikiem z Rostowa". Wykorzystał jego historię (która już sama w sobie jest przerażająca), dodał kilka wątków... i otrzymał powieść osadzoną w radzieckich realiach, z typowym "amerykańskim" zakończeniem. Naprawdę, nie mogłam się nie uśmiechnąć, czytając ostatnie strony.

Książka jest bardzo dobrze napisana. Wciąga. Zadziwia. Przeraża. Tym bardziej, że duża część opisanych historii wydarzyła się naprawdę. Za pracę, jaką wykonał Tim Rob Smith, należą mu się słowa uznania. Można jednak mieć wrażenie, że wewnętrzna przemiana głównego bohatera była mało wiarygodna. I to zakończenie... Rozumiem, że autor chciał dać czytelnikom iskierkę nadziei (tak bardzo brakowało jej w całej książce). Ale chyba trochę przesadził. 

Mimo wszystko, polecam - szczególnie osobom interesującym się historią Rosji XX wieku. I lubiącym mocne wrażenia. 

Moja ocena: 4,5/6

Przypominam o KONKURSIE;)
________________
Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/29204/ofiara-44
2. Gratisography.com 

15 komentarzy:

  1. Udało Ci się mnie zainteresować.

    OdpowiedzUsuń
  2. Za każdym razem, gdy chcę napisać komentarz, czytam, że szczególnie dziękujesz za te krytyczne i podziwiam Twoją postawę :D i zawsze mi smutno, bo żadna sensowna krytyka nie przychodzi mi do głowy - zwłaszcza jak piszesz o tak ciekawej książce! Nie lubię mrocznych wrażeń, ani nie interesuję się historią Rosji, ale uwielbiam książki, dzięki którym mogę przy okazji się czegoś dowiedzieć! Podziwiam pisarzy, którzy nie robią fuszerki i dobrze przygotowują się do pisania. Dodałam tytuł do listy i liczę, że przeczytam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I zapomniałam napisać, że mi przypomniałaś, że miałam wziąć udział w Twoim konkursie ;D mam pomysł, trochę naciągany, ale co tam, tylko coś nie mogę się zabrać do realizacji - zdjęcia nie są moją mocną stroną...

      Usuń
    2. Gdyby jednak pojawiły się jakieś krytyczne uwagi, chętnie przeczytam;)

      Ta powieść z pewnością należy do pozycji, dzięki którym można poszerzyć swoją wiedzę: prowokuje do poczytania więcej o Wielkim Głodzie, o życiu w Rosji w latach 50. i o rzeźniku z Rostowa - żeby lepiej zrozumieć fabułę i przekonać się, czy autor rzeczywiście dobrze przygotował się do pisania. Poza tym już podczas lektury można się wiele dowiedzieć.

      I dobrze, że przypomniałam o konkursie - ja tu czekam na zdjęcia!;)

      Usuń
  3. Zaintrygowałaś mnie tą książką, zwłaszcza, że zrobiłaś taki mały smaczek z tym zakończeniem. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo lubię kiedy dana książka Wciąga, Zadziwia i Przeraża. To już większa połowa sukcesu, dlatego bardzo chętnie poznam "Ofiarę 44".

    OdpowiedzUsuń
  5. Zdałam sobie właśnie sprawę, że brakuje kryminałów, w których akcja rozgrywałaby się w ZSRR, przynajmniej ja o takich nie słyszałam. A to przecież aż się prosi o poruszenie wątków takich jak oddanie partii, przekonanie, że w ZSRR morderców nie ma :P Bardzo się cieszę, że zrecenzowałaś tę książkę, na pewno się za nią rozejrzę. Szkoda tylko, że Amerykanin wziął się za taki temat, bo właśnie hollywoodzka końcówka pewnie psuje efekt.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie nie zwróciłabym uwagę na ten tom, ale po Twojej recenzji już wiem, że będę szukać książki wytrwale :) też chcę się zadziwić i przerazić :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Zakończenie pełne nadziei w ZSRR jakoś mi nie pasuje. Ten cały system opierał się chyba na tym, żeby ludzie jej nie mieli. Zawsze mi się wydaje, że to było takie państwo duchów i fajnie by było, gdyby zakończenie miało taki negatywny wydźwięk. Ale sama książka zapowiada się ciekawie i nawet mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, mi też nie pasowało to zakończenie. Mało tego, że było dobre - było ZA dobre. Nie, żebym źle życzyła bohaterom, ale...;)

      Usuń
  8. Realia ZSRR w latach 50.- biorę! Cenię sobie historię Rosji.

    OdpowiedzUsuń
  9. Interesujący pomysł, jeszcze nigdy nie czytałam kryminału z akcją w Rosji Radzieckiej. Może kiedyś to nadrobię. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Przypomniałaś mi o tej książce, ach ta moja pamięć... Bardzo ciekawi mnie ta powieść i postaram się ją wypożyczyć, mam tylko nadzieję, że amerykańskie zakończenie mnie nie rozjuszy ;-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Opisy funkcjonowania ZSRR pod władzą Stalina wywołują lawę emocji. Ostatnio spotkałam się z tym okrutnym czasem w dziejach historii podczas czytania "Saszeńki". Bardzo ciekawa jest twoja recenzji i oczywiście zachęciła mnie do sięgnięcia po tę pozycję. Ostatnio coś te tytuły z liczbą 44 zrobiły się modne. Wczoraj natrafiłam na "Miasto 44" i "Galop 44" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Z tego co piszesz to naprawdę ciekawa książka, choć wiadomo, że zakończenie ma duże znaczenie. Ale mimo wszystko jestem zainteresowana tym tytułem :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger