Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emily Carroll. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Emily Carroll. Pokaż wszystkie posty

2/19/2018 06:30:00 AM

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "The Groom"

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "The Groom"
Komiks można przeczytać TUTAJ

Dzieci mają różne pomysły. Na przykład takie, żeby wziąć do domu zabawkę znalezioną gdzieś na śmietniku. Ale nie byle jaką - pudełko przedstawiające scenę wesela. Było wspaniale wykonane, a Monice i Regan nie przeszkadzało, że brakuje w nim kilku elementów: aparatu fotografa, próbującego uwiecznić całą scenę na zdjęciu, czy... pana młodego. Dziewczynki bez trudu wykonały nową figurkę i świetnie się bawiły, wymyślając kolejne wersje całej historii (dlaczego pan młody spóznił się na wesele, kim są osoby siedzące przy stole). Były one jednak dosyć makabryczne. A z samymi figurkami wkrótce zaczęło się dziać coś dziwnego...

Bardzo, bardzo lubię komiksy Emily Carroll. Są szalenie niepokojące, pięknie narysowane i posiadają niepowtarzalny klimat. "The Groom" nie będzie jednak należał do tych najwyżej przeze mnie ocenianych, bo czegoś mi w tej historii zabrakło. Może wyraznego, strasznego zakończenia (chociaż i tak było ono dosyć ponure)? A może po prostu dobry komiks nie wypada już tak korzystnie na tle innych, świetnych historii tej autorki? Zwłaszcza tych, w których główną rolę odgrywa las, niezwykle złowieszczy i kryjący w sobie tajemnice...

Mimo wszystko - przeczytajcie ten komiks. Bardzo możliwe, że po tej lekturze zechcecie poznać inne prace Emily Carroll. I nie pożałujecie tej decyzji. Może tylko czasem przyśni się Wam jakiś koszmar...

Moja ocena: 4/6

O Emily Carroll pisałam też TUTAJ, TUTAJ i jeszcze TU. I TU.

1/09/2017 08:29:00 AM

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "Dłonie pani są zimne"

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "Dłonie pani są zimne"
Komiks pochodzi ze zbioru "Przez las" (Wydawnictwo Entliczek, 2016)

Była sobie raz dziewczyna, której ojciec znalazł kandydata na męża. Był to tajemniczy mężczyzna, mieszkający w wielkim, białym dworze. Dziewczyna postąpiła zgodnie z wolą ojca i poślubiła go. Żyła w przepychu, dni upływały jej spokojnie, jednak nocami nie mogła spać - słyszała śpiew kobiety. Kobiety, która już dawno nie żyła...
"Brałam ślub z moim miłym na wiosnę,
lecz już latem mnie zamknął na klucz,
na jesieni pozbawił mnie życia,
zimą zaś gniłam tu jako trup.
Tak mi zimno jest teraz, tak pusto,
ale czekać wciąż muszę, aż..."
Śpiew nękał dziewczynę co noc. Służba unikała odpowiedzi na pytania, o co może chodzić. Więc kiedy mąż wyjechał na polowanie, dziewczyna postanowiła sama sprawdzić, kto - lub co - jest jego zródłem. Czy ta bajka ma szczęśliwe zakończenie?


Emily Carroll jest niezawodna. Po raz kolejny zachwyca pięknymi ilustracjami, niezwykle klimatycznymi, przerażającymi. "Dłonie pani są zimne" to bardzo mroczna opowieść. Jest dziewczyna, która poślubia bogatego, tajemniczego mężczyznę. Jest tajemnica - niezwykły śpiew zamordowanej kobiety. Czy lepiej udawać, że się go nie słyszy, czy też może spróbować pomóc duchowi nieszczęsnej? Czy ktoś może w tym przeszkodzić głównej bohaterce? I jak skończy się dla niej cała historia? 


Jak zwykle w przypadku komiksów Emily Carroll - nie czuję potrzeby, żeby dużo na ich temat pisać. Poznaliście zarys historii. Przyjrzeliście się ilustracjom. Czy chcecie wejść do białego dworu i rozwiązać zagadkę kobiety, która brała ślub ze swoim miłym na wiosnę...? Zachęcam.

Moja ocena: 5/6

PS. Oczywiście komiks przeczytałam w wersji polskiej - taką znajdziecie w zbiorze "Przez las". Ilustracje pochodzą z oryginalnego wydania.
______________
Zródła zdjęć: pinterest.com

11/21/2016 06:30:00 AM

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "Dom sąsiada"

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "Dom sąsiada"
Komiks pochodzi ze zbioru "Przez las" (Wydawnictwo Entliczek, 2016) Prace autorki można też obejrzeć na jej stronie internetowej, TUTAJ


Pisałam już kiedyś w Ponurych Poniedziałkach o "Out of skin" i "His face all red". Teraz przychodzę do Was z nieco inną historią. Historią o domu sąsiada. Zacznijmy jednak od początku...

W domu gdzieś w głębi lasu mieszkał sobie ojciec z trzema córkami. Pewnego razu, w środku zimy, ojciec postanowił wybrać się na polowanie. Kazał córkom czekać równo przez trzy dni. Gdyby po tym czasie nie wrócił, dziewczyny miały wziąć ze sobą coś do jedzenia, ciepło się ubrać i wyruszyć do domu sąsiada. To miało znaczyć, że z ojcem stało się coś złego, a one muszą poszukać bezpiecznego schronienia. Wiecie już, jak zakończyła się ta opowieść?


Komiksy Emily Carroll są fascynujące. Autorka opowiada niezwykle mroczne, trochę baśniowe historie, ilustrując je pięknymi, ale też przerażającymi obrazami. Jestem pod ogromnym wrażeniem, o czym pisałam już wcześniej. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy przeczytałam o książkowym wydaniu jej komiksów w Polsce (do tej pory znałam je tylko w wersji internetowej). Jak możecie się domyślać, nie trzeba było długo czekać, żeby "Przez las" znalazło się na mojej półce. To taki mój wcześniejszy prezent gwiazdkowy;)


"Dom sąsiada" to mroczna opowieść. I chociaż pod względem fabuły bardziej podobało mi się "His face all red", to i ten komiks mogę polecić. Niezwykle przypadł mi do gustu język, jakim posługuje się autorka - trochę baśniowy, jednak zazwyczaj oszczędny, w jasny sposób przedstawiający całą historię. W połączeniu z pięknymi ilustracjami (w "Domu sąsiada" na szczególną uwagę zasługują las i krwawy zachód słońca) tworzy niepowtarzalną całość. 


Nie każdemu spodoba się styl autorki. Ale warto zerknąć na jej prace, jeżeli lubicie grozę we wszelakiej postaci. "Przez las" może też być świetnym prezentem mikołajkowym dla osób zafascynowanych horrorem. Naprawdę polecam.

Moja ocena: 5/6

PS. Przepraszam za słabą jakość zdjęć. To oczywiście nie jest wina samej książki, tylko mojego aparatu. W rzeczywistości ilustracje są naprawdę przepiękne;)
____________
Zródła zdjęć: zdjęcia własne, jak widać

2/01/2016 04:30:00 AM

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "His face all red"

Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "His face all red"

Komiks można przeczytać TUTAJ


Prawie rok temu pisałam o "Out of skin", niezwykle klimatycznym komiksie autorstwa Emily Carroll. Dzisiaj miał się tu znalezc tekst dotyczący opowiadania "Laura" (Saki), ale ponieważ niezbyt mi się podobało i uznałam, że nie pasuje do PP... postanowiłam sięgnąć po coś innego. Właśnie po kolejny komiks Emily Carroll, w której grafikach jestem zakochana.

Historia opowiedziana w "His face all red" jest prosta. Jej narratorem jest mężczyzna, który opowiada czytelnikowi o swoim bracie... a raczej o kimś/o czymś, czym jego brat się stał. Zaczyna bowiem swoją historię od słów: "This man is not my brother". 


Nie będę pisać zbyt dużo. Przeczytanie komiksu zajmie Wam kilka minut, a po co psuć lekturę zdradzaniem zbyt wielu informacji? Bardzo podobało mi się zakończenie, chociaż musiałam poświęcić chwilę na jego interpretację (tak to jest, kiedy człowiek jest zmęczony i wolno myśli). Sama opowieść może nie porywa, mogłaby być jeszcze dłuższa... ale i tak, jeśli połączymy ze sobą wszystkie elementy: las, tajemnicze zagrożenie i fantastyczne ilustracje Emily Carroll otrzymamy coś, do czego zdecydowanie warto zajrzeć. 

Takie komiksy najlepiej czytać po zmierzchu. Jeśli dodatkowo mieszkacie w pobliżu lasu (jak ja) i porównacie go z przerażającym lasem wykreowanym przez autorkę, lasem, w którym czai się coś na pozór niewinnego, a tak naprawdę śmiertelnie groznego... lektura może być jeszcze przyjemniejsza;)


Bardzo polecam "His face all red". Oraz inne prace Emily Carroll. 
Czy Wam też tak bardzo podoba się jej styl?
____________________
Zródła zdjęć:
1. https://pl.pinterest.com/pin/158329743121100606/
2. https://pl.pinterest.com/pin/222154194092240331/

3/23/2015 01:30:00 AM

Ponure Poniedziałki: edycja specjalna. Emily Carroll "Out of skin"

Ponure Poniedziałki: edycja specjalna. Emily Carroll "Out of skin"

Dlaczego "edycja specjalna"? - możecie zapytać. Zazwyczaj oznacza to, że nie mogę czytać/nie mam czasu na czytanie i dłuższe pisanie o opowiadaniach, wybieram więc teksty o znacznie mniejszej objętości. Tak jest i tym razem. Ale mam jeszcze jeden powód. "Out of skin", o którym chcę Wam dzisiaj opowiedzieć, to komiks - co nie do końca pasuje do mojego cyklu dotyczącego opowiadań. 
W każdym razie, zapraszam!
(po kliknięciu w poniższy obrazek zostaniecie przeniesieni na stronę komiksu)


"Out of skin" opowiada historię kobiety żyjącej samotnie w domku w środku lasu. Kobiety, która pewnego poranka po burzy znalazła wśród drzew odsłonięty masowy grób - obfity deszcz musiał zmyć niezbyt głęboką warstwę świeżej ziemi, którą był on przykryty. Co innego pozostało głównej bohaterce, niż zasypanie dołu z ciałami kilku młodych dziewczyn? To właśnie zrobiła. Nie przypuszczała, że jej wysiłki na nic się nie zdadzą, ponieważ...

...to już musicie zobaczyć sami. Komiks jest krótki, więc nie zajmie Wam to dużo czasu. 
Historia jest niesamowicie niepokojąca, a mroczny nastrój świetnie podkreślają ilustracje. Gdyby całość została przedstawiona tylko w formie tekstowej, z pewnością nie udałoby się osiągnąć takiego efektu. A jak pięknie (i groźnie) musiałaby się prezentować animacja na podstawie komiksu!


Tym razem nie potrafię powiedzieć zbyt wiele. Różnego rodzaju opowieści o domkach w głębi lasu są czymś, za czym przepadam. A z taką odmianą tej historii, jaką zaprezentowała Emily Carroll, jeszcze nigdy się nie spotkałam. Kojarzy mi się to trochę z "W ciemności" McCarthy'ego - chociaż mam tu raczej na myśli samą atmosferę obu tych tekstów, niż podobieństwa w fabule (których właściwie nie ma). Zachwycające grafiki Emily Carroll tylko podkreślają ten klimat. Naprawdę mnie zauroczyły. I mogę wpatrywać się w nie bardzo długo (co przy moim braku cierpliwości i trudnością ze skupieniem na jednej rzeczy jest dużym komplementem). 
Zresztą, zobaczcie sami...



Jeszcze drobne ogłoszenie: Ponure Poniedziałki wrócą za miesiąc. Zbliżają się Święta, a w takim czasie nie mam ochoty na publikowanie recenzji horrorów. Natomiast kolejny poniedziałek po Wielkanocy to 13, a wtedy (już) tradycyjnie powinna się ukazać kolejna część "13 linków". Poza tym, muszę się zmobilizować do czytania większej ilości tekstów (nie tylko grozy), co przy moich powracających problemach ze wzrokiem wcale nie jest takie proste;) W związku z powyższym - w PP widzimy się 20 kwietnia. A już w środę powinna się tu ukazać recenzja pewnego thrillera o tym, jak przyjaźń może zniszczyć komuś życie. 
Dobranoc! (niezależnie od pory dnia czy nocy;)
_______________
Źródła zdjęć:
1. https://www.pinterest.com/pin/425590233512583301/
2. https://www.pinterest.com/pin/221028294188274087/
3. https://www.pinterest.com/pin/305048574736396292/
Copyright © 2016 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger