Ponure Poniedziałki: Emily Carroll "Dom sąsiada"

Komiks pochodzi ze zbioru "Przez las" (Wydawnictwo Entliczek, 2016) Prace autorki można też obejrzeć na jej stronie internetowej, TUTAJ


Pisałam już kiedyś w Ponurych Poniedziałkach o "Out of skin" i "His face all red". Teraz przychodzę do Was z nieco inną historią. Historią o domu sąsiada. Zacznijmy jednak od początku...

W domu gdzieś w głębi lasu mieszkał sobie ojciec z trzema córkami. Pewnego razu, w środku zimy, ojciec postanowił wybrać się na polowanie. Kazał córkom czekać równo przez trzy dni. Gdyby po tym czasie nie wrócił, dziewczyny miały wziąć ze sobą coś do jedzenia, ciepło się ubrać i wyruszyć do domu sąsiada. To miało znaczyć, że z ojcem stało się coś złego, a one muszą poszukać bezpiecznego schronienia. Wiecie już, jak zakończyła się ta opowieść?


Komiksy Emily Carroll są fascynujące. Autorka opowiada niezwykle mroczne, trochę baśniowe historie, ilustrując je pięknymi, ale też przerażającymi obrazami. Jestem pod ogromnym wrażeniem, o czym pisałam już wcześniej. Dlatego bardzo się ucieszyłam, kiedy przeczytałam o książkowym wydaniu jej komiksów w Polsce (do tej pory znałam je tylko w wersji internetowej). Jak możecie się domyślać, nie trzeba było długo czekać, żeby "Przez las" znalazło się na mojej półce. To taki mój wcześniejszy prezent gwiazdkowy;)


"Dom sąsiada" to mroczna opowieść. I chociaż pod względem fabuły bardziej podobało mi się "His face all red", to i ten komiks mogę polecić. Niezwykle przypadł mi do gustu język, jakim posługuje się autorka - trochę baśniowy, jednak zazwyczaj oszczędny, w jasny sposób przedstawiający całą historię. W połączeniu z pięknymi ilustracjami (w "Domu sąsiada" na szczególną uwagę zasługują las i krwawy zachód słońca) tworzy niepowtarzalną całość. 


Nie każdemu spodoba się styl autorki. Ale warto zerknąć na jej prace, jeżeli lubicie grozę we wszelakiej postaci. "Przez las" może też być świetnym prezentem mikołajkowym dla osób zafascynowanych horrorem. Naprawdę polecam.

Moja ocena: 5/6

PS. Przepraszam za słabą jakość zdjęć. To oczywiście nie jest wina samej książki, tylko mojego aparatu. W rzeczywistości ilustracje są naprawdę przepiękne;)
____________
Zródła zdjęć: zdjęcia własne, jak widać

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger