Jane Austen "Duma i uprzedzenie"

           
                   
Nie, to nie jest okładka
tego wydania;) 




Autor: Jane Austen
Tytuł: "Duma i uprzedzenie"
Tytuł oryginału: "Pride and prejudice"
Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 278








"Jest prawdą powszechnie znaną, że samotnemu a bogatemu mężczyźnie brak do szczęścia tylko żony"
Kto nie zna tej powieści albo oglądał tylko film/serial lepiej niech się nie przyznaje;) A poważnie - "Duma i uprzedzenie" to już klasyka literatury. Jest to zarazem bardzo dobra książka. Mam świadomość, że nie wszystkim się spodoba, ale warto chociaż spróbować się z nią zmierzyć.

O co chodzi? Czyli krótki opis fabuły.
Anglia, przełom XVIII i XIX wieku. Główną bohaterką jest Elżbieta Bennet, córka niezbyt zamożnego, choć szlachetnie urodzonego ojca i mało rozgarniętej matki, siostra Jane, Mary, Kitty i Lidii. Życiowym celem pani Bennet jest jak najkorzystniejsze wydanie swoich córek za mąż. Kiedy więc rodzina otrzymuje wiadomość, że sąsiedni majątek stał się własnością pana Bingleya - młodego, bogatego kawalera - matka od razu zaczyna snuć wielkie plany. I rzeczywiście, Bingley wyraźnie interesuje się Jane, najstarszą i najpiękniejszą z dziewcząt. Razem z młodzieńcem do Netherfield przybył jego przyjaciel, pan Darcy. Szybko został on w powszechnej opinii uznany za gbura i niezwykle dumnego człowieka, a jego najzagorzalszą przeciwniczką stała się Lizzy Bennet. To jednak nie koniec tej historii. Okaże się, że zarówno duma, jak i uprzedzenie nie są najlepszymi doradcami. 

Nie czytałam tej książki po raz pierwszy. A to nie jest klasyczna recenzja. To tylko kilka moich przemyśleń. I pretekst do wrzucenia obrazków, które znalazłam w sieci;) Jeśli szukacie tekstu naukowego, poważnej analizy utworu, to źle trafiliście. Jeżeli chcecie porozmawiać o powieści i pozachwycać się panem Darcym - zapraszam!

Uwaga, możliwe spoilery!

Widać, że Jane Austen posiadała poczucie humoru i niesamowity zmysł obserwacji. Z ironią opisuje współczesne jej angielskie społeczeństwo, każda postać jest bardzo dobrze scharakteryzowana, a jej wybory umotywowane. Dodajmy do tego wątek romansowy. Całość przedstawia się bardzo interesująco.


Moi ulubieni bohaterowie? Oczywiście Elżbieta i pan Darcy. Jane była dobrą, łagodną dziewczyną, choć zbyt naiwną. Z takim usposobieniem idealnie pasowała do dobrodusznego Bingleya. Elżbieta natomiast potrafiła wydawać trafne sądy o ludziach, była bardzo bystra, a przy tym niepozbawiona poczucia humoru. I jak tu jej nie lubić? O panu Darcym mogłabym napisać bardzo dużo. Ale... czy nie lepiej po prostu o nim poczytać?

Nie ukrywam, chciałabym być podobna do Elżbiety. Na razie jednak czuję, że bliżej mi do Charlotty Lucas. Wiecie, że to niedobrze. Ale nie martwcie się, ja nie przyjęłabym oświadczyn pana Collinsa. Tak zadufany w sobie i irytujący osobnik wyzwoliłby we mnie chęć mordu. A to nie wróżyłoby dobrze przyszłemu małżeństwu. 

Irytowały mnie Kitty, Lidia i pani Bennet. Mary natomiast wzbudzała pełen politowania uśmiech. Ale te postaci takie właśnie miały być, miały służyć wyśmianiu ludzkiej głupoty. I udało się. Trochę szkoda mi było pana Benneta, chociaż tak naprawdę sam był sobie winien.

Dobrze raz na jakiś czas powrócić do Longbourn. Jeszcze lepiej - odwiedzić Pemberley;)

Moja ocena: 5/6


_____________________
Źródła zdjęć:
1. http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/48/41/90/48419075c85e0ebca18351178568d34a.jpg
2. http://media-cache-ec0.pinimg.com/736x/bf/ee/20/bfee205db006369efd538d0dccd83dd2.jpg
3. http://media-cache-ak0.pinimg.com/736x/ed/49/bd/ed49bd603d47b35ed95b1eb775cffdfc.jpg
4. http://media-cache-cd0.pinimg.com/736x/b4/24/25/b42425abf6b366f0e7a53fa90bf69e92.jpg

20 komentarzy:

  1. Muszę kiedyś przeczytać powieść jeszcze raz, bo chociaż podobała mi się, to jednak nie zachwyciła. Może jak odświeżę sobie tę historię to dostrzegę w niej wyjątkowość.

    OdpowiedzUsuń
  2. Czytałam. To świetna książka. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam chyba z pięć razy. Pan Darcy... mmm.... :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Film z Kirą uwielbiam, ale pisarstwo Austen tak mnie męczy, że nie mogę się zmobilizować do lektur :) ale, ale, kupiłam sobie kiedyś ten tom, więc prawdopodobnie w odległej przyszłości zdecyduję się na lekturę :)
    PS
    Obrazki świetne znalazłaś :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniała książka, zawsze miło ją wspominam :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Książkę czytałam już wielokrotnie i na pewno jeszcze, nie raz, do niej wrócę. Zachwycona jestem wszystkimi książkami Pani Austen, aczkolwiek Duma i Uprzedzenie zdecydowanie jest moją ulubioną :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tę książkę oceniłam najwyżej ze wszystkich powieści Jane Austen, które do tej pory czytałam. Historia mnie bardzo wciągnęła, ciekawa i barwna paleta bohaterów, no i pan Darcy... och i ach. :P Filmy również przypadły mi do gustu, od czasu do czasu lubię sobie włączyć obie wersje. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyznaję się (z bólem serca i wstydem!), że nie czytałam jeszcze "Jane Austen". Oczywiście mam plany nadrobić to jak najszybciej, a widzę, że zdecydowanie warto. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. No to już wiem, jaką książkę w końcu nadrobię!

    OdpowiedzUsuń
  10. Niestety nie miałam jeszcze przyjemności zapoznać się z tą książką, ale na pewno to nadrobię.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kocham tę książkę. I serial z Colinem Firthem też! Najlepsza powieść Jane Austen. Bez dwóch zdań.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo lubię tę książkę- muszę do niej kiedyś powrócić :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przepadam za Jane Austin, uważam, że jest wyzuta z wszelkich uczuć. Gdzieś czytałam podobny komentarz wypowiadany przez Charlotte Bronte ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a to ciekawe stwierdzenie;) Nie słyszałam... a chętnie zapoznałabym się z uzasadnieniem takiego komentarza;)

      Usuń
  14. Ach, to Pemberley ;) I ile to było tysięcy funtów rocznie? 8? ;)

    Przeczytałam wszystkie książki Jane Austen, nawet te, których nie dokończyła, czyli "Watsonowie" i "Sanditon" (ach, jaka szkoda, że tej ostatniej nie dokończyła!). Przyznam, że czasami trochę się nudziłam, ale zawsze rekompensowało mi to jej poczucie humoru i ironia :) Uwielbiam sposób w jaki prowadziła swoje romanse - z jednej strony są takie nieprzesłodzone, prawdziwe, a z drugiej takie piękne :) To są prawdziwe romanse!

    Świetne są te obrazki, które znalazłaś :D Ostatni wezmę sobie do serca :D

    "Duma i uprzedzenie" to temat rzeka. W moim zeszycie z cytatami kilka stron zajmują fragmenty właśnie z tej powieści, mam też swoje ulubione sceny. Dziwne, ze czytałam tą książkę tylko raz :D

    Z jednej strony, byłoby dobrze, gdybyś to Ty była Charlottą - chęć mordu doprowadziłaby do zbrodni i dzięki Tobie moja ulubiona autorka debiutowałaby w moim ulubionym gatunku - kryminale :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję za komentarz!;)

      Bingley - 5 tysięcy funtów, Darcy - 10 tysięcy. Roczny dochód, ważna rzecz :P

      Obrazki bardzo mi się podobają;) Miałam ich więcej, niestety nie zmieściły się w jednym poście:/

      Rzeczywiście, nie spojrzałam na postać Charlotty i moją chęć mordu w ten sposób...ale efekt byłby taki, że miałybyśmy jednego trupa więcej, a ja nadal zostałabym bez męża (i bez rocznego dochodu!) Poza tym, kiedy wyobrażę sobie ducha pana Collinsa, który zapewne uznałby za stosowne prześladować mnie do końca mojego życia... nie, dziękuję. To dopiero straszna wizja;)

      "Duma i uprzedzenie" to naprawdę świetne źródło cytatów. Lubię też inne powieści Jane Austen, chociaż niektóre bohaterki bardzo mnie irytują. Ale racja - to są prawdziwe romanse. Nie to, co dzisiejsze książki, tak pozbawione romantyzmu i zmysłu praktycznego zarazem;)

      Usuń
    2. Nie dziękuj - czasem lubię sobie pogadać, to zobaczysz, że jeszcze zaczniesz się opędzać ;)

      A to tak po środku trafiłam ;) Ważna, a jaka wzruszająca, o czym najlepiej świadczy reakcja pani Bennet na wieść o zaręczynach Lizzy :P

      To może przygotuj kontynuację tego posta?;)

      W sumie racja... a do tego nie wiem, czy mężobójczyni w tamtych czasach miała w ogóle jakieś perspektywy - na roczny dochód raczej już żadne ;) Jedyny plus, że licząc na miłosierdzie tamtego społeczeństwa, być może szybko dołączyłbyś do swojego byłego małżonka. No chyba, że w kwestii kary śmierci również nie było jeszcze równouprawnienia ;)

      Oj tak - ja najbardziej lubię teksty pana Benneta, zwłaszcza z końcówki książki (UWAGA SPOILER - tak dla przyzwoitości, gdyby jeszcze ktoś to czytał oprócz nas), gdy Lizzy rozmawia z ojcem o zaręczynach:
      "- Ojcze, czy masz inne zastrzeżenia oprócz przekonania o mojej obojętności? - spytała Elizabeth.
      - Żadnych. Wszyscy wiemy, że jest wyniosły i niemiły, ale to bez znaczenia, jeśli naprawdę go polubiłaś.
      (...)
      - Lizzy - powiedział pan Bennet - Dałem mu swoją zgodę. Należy do tego typu ludzi, którym nie śmiałbym odmówić niczego, o co raczą poprosić.
      (...)
      - To doprawdy istny wieczór cudów! Zatem to wszystko zasługa pana Darcy'ego; on doprowadził do ślubu, spłacił długi delikwenta i zdobył dlań patent! Cóż za wspaniałe zrządzenie losu. Oszczędzi mi to wydatków i kłopotu. Gdyby to była robota twego wuja, musiałbym go spłacić i uczyniłbym to, lecz namiętni kochankowie zawsze postawią na swoim. Jutro zaproponuję mu spłatę długu, na co wygłosi płomienną serenadę pod twoim adresem i będzie po sprawie.
      (...)
      - Jeśli zjawi się jakiś młodzieniec z prośbą o rękę Mary lub Kitty - powiedział, kiedy wychodziła z biblioteki - możesz go tu przysłać. I tak nie mam co robić.
      (...)
      - Niezmiernie podziwiam wszystkich swoich zięciów - dodał. - Wickham jest moim bezsprzecznym ulubieńcem, ale twojego męża polubię chyba na równi z mężem Jane."

      Nie mogłam się powstrzymać, ale miło powspominać te fragmenty :D

      Mnie chyba najbardziej Emma denerwowała. Podpisuje się obiema łapkami pod ostatnim Twoim zdaniem! :)

      I już kończę, bo jak uprzedzałam - znowu przesadziłam! :D

      Usuń
    3. Emma wygrywa mój ranking na najbardziej irytującą postać Austen (niby taka inteligentna, a nie dostrzegała oczywistych rzeczy)

      Ach, pan Bennet i jego ironia <3
      „- Ty zupełnie nie szanujesz moich biednych nerwów!
      - Mylisz się, moja droga. Mam dla twoich nerwów najwyższy szacunek. To moi starzy przyjaciele. Co najmniej od dwudziestu lat słyszę, jak się nad nimi rozwodzisz.”

      Chcę jeszcze pożyć, najlepiej bez żadnego pana Collinsa w pobliżu (ciekawe, co powiedziałaby na to lady Katarzyna:P )

      Kontynuacji nie będzie...ale właśnie rozmyślam nad ponownym przeczytaniem "Rozważnej i romantycznej". To już nie to samo, ale...;)

      Usuń
    4. Emmę lubię w wersji filmowej (czy raczej pana Knightleya :P)

      ...ale trzeba przyznać, że to druga najlepsza książka Austen ;)

      Usuń
  15. To jak tak nieśmiało napiszę, że nie czytałam :) ale plany są, a jakże by inaczej :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger