Ponure Poniedziałki: Algernon Blackwood "Sekretny kult"

Opowiadanie pochodzi ze zbioru "Wendigo i inne upiory" (C&T, 2006).


Harris, główny bohater opowiadania, był kupcem. W odróżnieniu od innych przedstawicieli tego zawodu, nie zawsze stąpał twardo po ziemi. Pociągały go rozważania religijne, szukanie głębszego sensu w życiu. Lubił też od czasu do czasu zatopić się we wspomnieniach. Tak jak przy okazji jednej z podróży. Postanowił zboczyć z ustalonej trasy i odwiedzić miejsce, w którym spędził część swojej młodości - małą wioskę położoną gdzieś wśród niemieckich lasów, prawie odciętą od świata. Właśnie tam znajdowała się szkoła, do której przez dwa lata uczęszczał jako nastolatek. Harris chciał odświeżyć wspomnienia i odwiedzić stare kąty. Popadł przy tym w wyjątkowo marzycielski i nostalgiczny nastrój. Może dlatego nie zauważył dziwnej reakcji księdza, z którym zdarzyło mu się rozmawiać o swojej szkole. Nie zwrócił też uwagi na jego pytanie czy nie słyszał, co stało się w tym miejscu. Poważny błąd. Bo kiedy Harris wybrał się tam w odwiedziny (marzyło mu się, że prowadzący placówkę Bracia - czy nie jest to wyjątkowo tajemnicze i mało mówiące określenie? - poznają go i zaproszą na kawę), było już wyjątkowo późno. A on musiał przejść przez las. Jak się później okazało, sama wędrówka była niezwykle przyjemna. Przerażające rzeczy zaczęły dziać się dopiero wtedy, kiedy jeden z Braci otworzył Harrisowi drzwi szkoły. Mężczyzna miał wrażenie, że nic się w tamtym miejscu nie zmieniło. I że nauczyciele wyglądają tak jak wtedy, kiedy opuszczał placówkę. Ale to niemożliwe, przecież ostatni raz był tam co najmniej dwadzieścia lat temu. 
Nie zapomnieliście, mam nadzieję, o tytułowym sekretnym kulcie? Wkrótce Harris miał poznać go bliżej...

To moje drugie spotkanie z prozą Algernona Blackwooda. Niezwykle klimatyczne i bardzo udane. Bo chociaż sama fabuła opowiadania nie należy do wyjątkowo oryginalnych, to już atmosfera tego tekstu z pewnością zasługuje na uwagę. Autorowi udało się zaciekawić czytelnika i sprawić, żeby poczuł on niepokój już na samą wzmiankę o szkole prowadzonej przez tajemniczych Braci, w której obowiązywała niezwykle surowa dyscyplina. Nawet pomimo zachwytów głównego bohatera opowiadania, dla którego ta placówka stała się po latach ucieleśnieniem pięknie spędzonej młodości. Jak można było się domyślać, w tej szkole działy się bardzo dziwne rzeczy. Związane oczywiście z tytułowym sekretnym kultem i diabelskimi siłami. To właśnie opis dziwnego rytuału, w trakcie którego pojawia się bardzo groźna i bardzo ZŁA istota, jest jednym z najmocniejszych punktów całego tekstu.

Mam wrażenie, że Blackwood zostanie jednym z moich ulubionych pisarzy, jeśli chodzi o literaturę grozy. Jego umiejętność budowania napięcia, niezwykle trafne (i jednocześnie przerażające) opisy przyrody, w których się specjalizował... a nawet historia jego życia, momentami bardzo burzliwego oraz pełnego tajemnic - to wszystko tylko mnie zachęca do sięgnięcia po jego twórczość. 

"Sekretny kult" okazał się być dobrym opowiadaniem o tematyce demonicznej. Takiej, której boję się najbardziej. I chociaż tutaj nie odczuwałam strachu podczas lektury, to dzięki świetnie poprowadzonej narracji i działającemu na wyobraźnię klimatowi, sam tekst zapamiętam na długo. I już wkrótce sięgnę po kolejne opowiadanie z serii o Johnie Silence. Ten bohater pojawia się tutaj tylko na chwilę, ale odgrywa kluczową rolę. To świetna zapowiedź następnych tekstów z jego udziałem.

Moja ocena: 5/6
 
PS. O "Sekretnym kulcie" o wiele lepiej pisała Luka w Przestrzeniach Grozy, TUTAJ

PS2. Tekst bierze udział w wyzwaniu "Klasyka horroru 2"
http://przestrzenie-tekstu.blogspot.com/2016/12/klasyka-horroru-2-wyzwanie-czytelnicze.html


______________________
Zródło zdjęcia: unsplash.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger