środa, 26 marca 2014

Thomas Harris "Hannibal"

Autor: Thomas Harris
Tytuł: "Hannibal"
Tytuł oryginału: "Hannibal"
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2003
Liczba stron: 301
"Myślę, że łatwo pomylić zrozumienie z empatią: tak bardzo jej pragniemy [...] Przykra jest świadomość, że ktoś może nas rozumieć, lecz niekoniecznie lubić. Najgorsze, żę zrozumienie może być wykorzystane jako narzędzie drapieżnika."
"Hannibal" to trzecia książka z cyklu o doktorze Lecterze. Jeśli ktoś nie zna poprzednich części, zapraszam tutaj: "Czerwony smok", "Milczenie owiec"

Od wydarzeń opisanych w "Milczeniu owiec" minęło siedem lat. Hannibal Lecter nadal przebywa na wolności. Ściga go nie tylko FBI. Wydaje się, że o wiele bardziej zainteresowany złapaniem go jest Mason Verger - potwornie okaleczony były pacjent (i ofiara) Lectera. Pragnienie zemsty może być niezwykle silną motywacją...

Podczas lektury tej części mogłam naprawdę dobrze poznać doktora Lectera. Z fascynacją i lekkim rozbawieniem czytałam o jego nowej pracy we Florencji, gdzie się przez jakiś czas ukrywał - o tajemniczym zniknięciu jego poprzednika, a także o zaginięciu pewnego niezbyt utalentowanego muzyka, który psuł występy miejscowej orkiestry kameralnej. Później, kiedy poznawałam problemy Clarice Starling i makabryczne plany Vergera, już się nie uśmiechałam. A podczas lektury jednej z ostatnich scen (dodam tylko, że chodziło o mózg) moja mina musiała być bezcenna. 

Doktor Lecter zafascynował mnie jeszcze bardziej, niż do tej pory. Doceniłam też wysiłki twórców serialu ("Hannibal"), którzy wykorzystując postaci i motywy z książek Thomasa Harrisa (głównie z "Czerwonego smoka") i dodając swoje pomysły, stworzyli niezłą produkcję (nie napiszę, że serial jest bardzo dobry czy zachwycający, bo tak nie uważam). Mads Mikkelsen idealnie pasuje do roli doktora Lectera - takiego, jakim był jeszcze przed uwięzieniem, nieco mniej mrocznego niż u Harrisa. Pięknie przedstawiono zamiłowanie Hannibala do wykwintnej kuchni, muzyki klasycznej i ekskluzywnych przedmiotów, szczególnie widoczne również w opisywanej przeze mnie teraz powieści. 

Podoba mi się konstrukcja tej książki - podział na części i rozdziały, a także zaproszenie czytelnika do bezpośredniej obserwacji niektórych zdarzeń. Ma się wrażenie, że wraz z pisarzem możemy podglądać z ukrycia poczynania Lectera. Dobrze było też poznać mind palace, a raczej pałac pamięci doktora. Chociaż nie chciałabym odkryć wszystkich jego sekretów...

Nie podobały mi się natomiast niezgrabnie sformułowanie zdania, na które od czasu do czasu natrafiałam. Nie wiem jednak, na ile było to winą autora, a na ile tłumaczenia. 

W każdym razie - polecam. Choćby po to, żeby przekonać się, co się stało z Clarice Starling - osobą, która chyba jako jedyna w FBI poważnie podeszła do pościgu za Lecterem i która zapłaciła wysoką cenę za swoją fascynację jego osobą...

Moja ocena: 5/6

Hannibal approves

________________
Źródła zdjęć:
1. Produkcja własna.
2 i 3. http://www.nbc.com/hannibal/photos/sorbet/281346

29 komentarzy:

  1. Książki nie czytałam, ale miałam okazję oglądać filmową wersję ,,Hannibala'', która bardzo przypadła mi do gustu. Uważam, że świetnie ją zrealizowani, zaś aktorzy niezwykle realistycznie odegrali swoje role.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to ja nie widziałam wersji filmowej. Podobno ma inne zakończenie;)

      Usuń
  2. Moja szwagierka i szwagier są fanami serialu :) lubią też czytać i teraz dzięki Tobie widzę, że mogę im zrobić fajną niespodziankę w postaci książek ( nie wiedziałam o nich, nie czytałam! ) Będą zaskoczeni tak samo jak ja !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te książki to już, można powiedzieć, klasyka. Wydaje mi się, że mogli o nich słyszeć, a może i je czytali - musisz się zorientować;)

      Usuń
    2. Beti - znając książki nie da się być fanem tego tworka (serialu), bo paktycznie w każdej scenie widzisz głupotę i nieszanowanie książkowego pierwowzoru, a to jest bardzo frustrujące. Tak jak mówi Beata - te książki to klasyka, absolutne mistrzostwo. Nie znam innych książek, które byłyby tak dopracowane w najdrobniejszych szczegółach jak książki Tomasa Harrisa. Tym bardziej dziwię się, że autor tak wybitnego dzieła pozwolił w ogóle na powstanie tego serialu, który obraża Harrisa i wciska widzom nie znającym książek coś takiego. Smutne.

      Usuń
  3. Hannibal approves ;D
    Szczerze mówiąc, Lecter to jeden z tych bohaterów, którzy mnie koszmarnie irytują - jak można być takim geniuszem, no jak?? :D o ile genialni detektywi mnie nie drażnią, to złoczyńcy już tak ;)
    Zaczęłam kiedyś czytać "Czerwonego smoka", ale szybko przerwałam. Książka była dla mnie za "brudna" i mało przyjemna, a poza tym znalam zakończenie, bo widziałam film. Harris ponoć świetnie odmalował umysł psychopaty, więc może zrobię kiedyś drugie podejście.
    A o empatii mogłabym dużo opowiedzieć, bo akurat mam z niej fakultet ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przypadkowo natrafiłam na to zdjęcie, skojarzyło mi się z "Haymitch approves" i tak jakoś wyszło...cieszę się, że ktoś to zauważył;)

      Wydaje mi się, że wszystkie książki z Hannibalem (może oprócz ostatniej, której jeszcze nie czytałam i nie mogę się wypowiedzieć) są "brudne", brutalne, mało przyjemne. Taka specyfika i nie wszystkim się to podoba.

      No cóż, Lecter jest niesamowicie inteligentny (niestety) i nic nie da się z tym zrobić;)

      Usuń
    2. Kurcze, kiedyś chciałem być jak Hannibal, ale okazało się, że nie smakuje mi wątróbka. Do dziś mam z tego powodu wyrzuty...

      Usuń
    3. To rzeczywiście, zawaliłeś sprawę. A może móżdżek?

      Usuń
    4. Zauważyłam, ale nawet nie wiedziałam co, bo "Haymitch approves" dopiero wygooglowałam ;)

      Taka specyfika jest dla mnie bardzo "ciężka", ale czasami nie ma wyjścia, trzeba się z nią zmierzyć ;)

      Wątroba, móżdżek - do wszystkiego można się przyzwyczaić, jak się chce ;P

      Usuń
    5. Beatko - masz na myśli "Po drugiej stronie maski"? Jeśli tak to ja osobiście nie mogę się doczekać Twojej recenzji :)
      Powiem Ci, że ja nie mogłam długo zabrać się za najnowszą książkę w obawie, że wszystko będzie zbyt jasne i niknie gdzieś ta tajemniczość. Ale Harris nie zawodzi ;)
      Jeśli chodzi o klimat to jest trochę inny. Pierwsza połowa książki raczej nie jest zbyt brudna i mroczna (nie licząc koszmarów Hannibala), za to druga jest już klasycznie Harrisowska - ciężka, mroczna, brudna i krwawa. Bardzo Ci polecam tą lekturę i będę wypatrywać recenzji ;)

      Usuń
    6. Dziękuję za miłe słowa;) Jak tylko dopadnę gdzieś "Po drugiej stronie maski" przeczytam i napiszę coś na ten temat;)

      Usuń
  4. Ahh, Lecter.. uwielbiam sposób, w jaki został wykreowany przez Thomasa Harrisa. Co prawda, serial też oglądałam, ale zdecydowanie nic nie przebije książek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nabrałam ochoty na wszystkie trzy książki. Filmy oglądałam bardzo dawno, więc nie wszystko zapadło mi w pamięć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie lektura będzie dobrym pomysłem;)

      Usuń
  6. Faktycznie, nie trzymasz się chronologii :-)
    Hannibal to prawdziwy koneser i to jest bardzo widoczne w powieści.Mnie bardzo podobała się ta książka, miała swój specyficzny klimat, który pasował mi jak ulał.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O przepraszam, w serii o Hannibalu czytam książki chronologicznie (zgodnie z datą powstania). Taki wyjątek;)
      Dokładnie, klimat tej powieści i przedstawienie Lectera-konesera również bardzo mi się podobały.

      Usuń
  7. Wszystkie trzy ekranizacje oglądałam,ale nadal mam ochotę przeczytać każdą z książek, mimo iż nie preferuję tej kolejności:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Czytałam dawno temu "Milczenie owiec", a teraz mam ochotę znów sięgnąć po którąś z części o Lecterze, tym bardziej, że z tamtej już mało pamiętam.

    OdpowiedzUsuń
  9. Słyszałem wiele dobrego o "Milczeniu owiec", chyba muszę się za tę książkę zabrać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lepiej zacząć od "Czerwonego smoka";)

      Usuń
  10. Owiec nie czytałam, ba nawet sobie ekranizacji nie przypominam, choć kiedyś musiałam ją przecież oglądać... Robiłam podchody do serialu i też po dwóch odcinkach spasowałam. Coś się z Hannibalem dogadać nie możemy.

    OdpowiedzUsuń
  11. Scena z mózgiem <3 uwielbiam! Zarówno w książce, jak i filmie. Podobne emocje czułam przy scenie z dzikimi świniami... Czytałam całą serię o Lecterze jeszcze w liceum czyli... ponad 10 lat temu. Mimo upływu czasu wciąż pamiętam tamte emocje. I do tej pory, choć poznałam już kilkadziesiąt, o ile nie więcej, seryjnych morderców (szczęśliwie - na łamach książek i filmów...;)) to jednak żaden nie zajął miejsca Hannibala jako najlepiej skonstruowanego i najbardziej przerażającego bohatera thrillera EVER. Norman Bates był blisko. Patrick Bateman też. Jedynie ci z prawdziwego życia mogą z nim konkurować (Ted Bundy choćby... albo kanibal Andriej Czikatiło). W sumie Buffalo Bill z Milczenia owiec m.in. na nich był wzorowany, a i tak bladł przy Hannibalu :) Tak czy inaczej każdy miłośnik thrillerów powinien znać prozę Harrisa. A potem - obejrzeć filmy. A potem potem - obejrzeć serial, który ja uważam jednak za dobry... nawet bardzo dobry ;) A ten pałac pamięci to i w Sherlocku się pojawił :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Buffalo Bill miał być groźny, ale Hannibal po prostu z nim wygrał. A niby ciężko przebić obdzieranie ludzi ze skóry w celu uszycia sobie wyjściowego stroju...
      Serial mnie nie zachwycił. Do momentu, kiedy obejrzałam początkowe odcinki drugiego sezonu;) Ogólnie mam trochę zastrzeżeń, ale Mads Mikkelsen jako Hannibal <3
      Sama postać Hannibala mnie fascynuje. Tylko nie wiem, czy to dobrze:P
      A Sherlock był pierwszym skojarzeniem, kiedy przeczytałam o pałacu pamięci;)

      Usuń
  12. Film bardzo lubię. Serial muszę w końcu nadrobić, bo wszyscy się zachwycają, a ja nie wiem czym (tzn. Madsem tak?;) Książek nie planuję jednak czytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Madsem zachwycam się ja, innym ten serial podoba się też tak ogólnie:P

      Usuń
    2. Jeśli chodzi o serial to nie polecam. Po najnowszym odcinku - 2x07 stwierdziłam, że mam zbyt wielki szacunek do Harrisa by dalej to oglądać.

      Usuń
    3. Ja z kolei po obejrzeniu kilku odcinków drugiej serii stwierdziłam, że serial sam w sobie zaczął mi się coraz bardziej podobać. Ale podchodzę do niego trochę inaczej niż Ty - wyłapuję wątki wykorzystane/zmienione przez scenarzystów i bawi mnie to.
      Chociaż bardzo dobrze rozumiem Twoje podejście. Są takie powieści, które nie powinny być zmieniane (dla mnie to większość książek Kinga) i kiedy widzę, jak ktoś próbuje je "ulepszyć" na ekranie, po prostu przestaję oglądać. Tak było z "Pod kopułą". Poza tym irytujący jest fakt, że ktoś nie znając powieści bierze się za oglądanie serialu. I potem wydaje mu się, że to wszystko właśnie tak zostało opisane...

      Usuń
  13. Hannibal jest przerażający, ale i fascynujący.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)