Ponure Poniedziałki: Milwaukee Meg "List"

Opowiadanie pochodzi z blogu internautki posługującej się pseudonimem Milwaukee Meg. Udało mi się ustalić jej prawdziwe imię i nazwisko (co nie było zbyt trudne), ale mogłaby sobie nie życzyć, żebym je tutaj ujawniała. Niestety nie mam z Nią kontaktu i nie mogłam o to zapytać.
Nie przedłużając: tekst dostępny jest TUTAJ.

"On łowi ludzi, którzy w niego uwierzą; takich, którzy są tak głupi lub tak mądrzy, żeby nie zadowalać się krótkim E, takie rzeczy nie istnieją "
Słyszeliście o Slendermanie? "Smukłym mężczyźnie"? Bardzo wysokiej i bardzo chudej postaci o nieproporcjonalnie długich rękach, ubranej w garnitur i nieposiadającej twarzy? Podobno hipnotyzuje swoje ofiary. Podobno mieszka w gęstych lasach spowitych mgłą. Podobno porywa dzieci...a może poluje i na dorosłych?


"List" to wiadomość od osoby, która usłyszała kiedyś o Slendermanie. Zamiast uznać, że to bajka, zaczęła gorączkowo szukać o nim informacji. Aż w końcu on sam ją odwiedził. I bynajmniej nie miał przyjaznych zamiarów. A może... bo kto tak naprawdę wie, co myśli Slenderman?

Dlaczego wybrałam akurat to opowiadanie? Chciałam napisać coś o miejskiej legendzie, która naprawdę mnie fascynuje. I o której szukam informacji. Poza tym przeczuwałam, że to będzie dobry tekst (piszę o "Liście"). Co mówicie? Że skoro interesuję się Slendermanem, to zgodnie z teorią z opowiadania powinien on teraz stać za moimi plecami albo przechadzać się po lesie, który mam za oknem (jak na złość, jakaś mgła dzisiaj...) ? Być może. Ale nie zamierzam się odwracać. I Wam radzę to samo.


Opowiadanie rzeczywiście jest dobre. Autorce udało się oddać klimat paranoi i zagrożenia, a także uchwycić zmiany, które następowały w zachowaniu bohaterki. Muszę przyznać, że wstawki w rodzaju niezrozumiałych zbitek literowych, kilku (lub kilkunastu) wyrazów pisanych bez spacji i w jednej linijce, liczb czy dziwnych znaczków były świetnym i naprawdę niepokojącym pomysłem (trochę w stylu Kinga). Podkreślały, że z dziewczyną piszącą list naprawdę dzieje się coś złego. W tekście nie zabrakło też opisów spotkań ze Slendermanem i jego wpływu na umysły różnych osób, co tylko "podkręcało" i tak już złowieszczą atmosferę.


W pewnym momencie miałam już jednak wrażenie, że tego "straszenia" było trochę za dużo. Myślałam: kiedy wreszcie przyjdzie Slender i coś jej zrobi? Ale to ja, zauważcie.
Minusem były też drobne literówki i błędy interpunkcyjne (przypuszczam, że akurat te błędy nie pojawiły się w tekście celowo).

Podobało mi się to opowiadanie i jego pełen grozy klimat. Nawet pomimo kilku niedociągnięć. Zdecydowanie coś w tym jest.


Taka lektura w nocy, kiedy cały dom już śpi, może wywołać gęsią skórkę...

Moja ocena: 4,5/6

Przed lekturą "Listu" dobrze zapoznać się, chociaż w skrócie, z historią Slendermana. Możecie o nim przeczytać chociażby u Milwaukee Meg KLIK albo w serwisie BBC NEWS KLIK


TynipicTynipicTynipic
___________________
Źródła zdjęć:
1. http://www.pinterest.com/pin/501307002242275608/
2. http://www.pinterest.com/pin/573434965024474777/
3. http://www.pinterest.com/pin/548735535818821256/
4. http://www.pinterest.com/pin/148900331404598335/

13 komentarzy:

  1. Coś tam obiło mi się o uszy o tej postaci, ale chyba nie są to zbyt obszerne informacje. Muszę poczytać, a potem oczywiście zapoznać się z opowiadaniem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze wiedzieć, kim jest Slenderman i skąd się wziął;)

      Usuń
  2. Uwielbiam takie historie, a jeszcze jak nieźle napisane... Zaraz się chyba przekonam... :>

    OdpowiedzUsuń
  3. A, chyba sobie przeczytam. Fajna to postać, choć nawet nie wiedziałem, że kryje się za nim jakakolwiek historia. Biorę się właśnie za nadrabianie zaległości :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Historia jest, i to dosyć ciekawa. Teraz mam ochotę na zapoznanie się z "Marble Hornets" (tak, nudzi mi się;)

      Usuń
    2. Nom, przeczytałem - nawet niezłe jak na takie opowiadanko :D A o Marle Hornets koniecznie napisz - tu albo w oddzielnym poście, bo jestem ciekaw czy warto się męczyć :P

      Usuń
    3. Dzięki za odzew po przeczytaniu;) Jak obejrzę chociaż część odcinków, dam znać. Sama jestem ciekawa :P

      Usuń
  4. Ciekawe. Tak naprawdę nigdy nie słyszałam o tej postaci. A raczej nie przypominam sobie o tym. Ale zaintrygowałaś mnie! Zaraz coś poczytam :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie słyszałam nigdy o Slendermanie, ale zaintrygowała mnie ta postać, dlatego mam ochotę zapoznać się z niniejszym opowiadaniem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Slenderman, Candyman, Bożesz ileż jest tych maszkar... Ale ile by nie było wypada je poznać i oswoić ;-)

    OdpowiedzUsuń
  7. Co mi tam. Przejrzę, podczytam i sama zobaczę :?)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger