James Thompson "Anioły śniegu"




Autor: James Thompson
Tytuł: "Anioły śniegu"
Tytuł oryginału: "Snow Angels"
Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 336



"Finlandia ma tylko pięć i pół miliona mieszkańców, jednak popełnia się tutaj mnóstwo brutalnych przestępstw. Średnia liczba morderstw jest u nas taka sama, jak w dużych amerykańskich miastach. Zdecydowaną większość naszych zbrodni popełniamy na bliskich"
Tym razem było jednak inaczej: w Kittila, małej miejscowości położonej 170 kilometrów za kręgiem polarnym, znaleziono ciało somalijskiej aktorki Sufii Elmi. Kobieta została brutalnie zamordowana. Zbrodnia pod pewnymi względami przypominała słynną sprawę Czarnej Dalii. Wszystko wskazywało jednak na to, że zabójstwo Sufii miało podłoże seksualne i rasistowskie. 
Sprawą zajął się inspektor Kaari Vaara. To nie było dla niego łatwe śledztwo. Zwłaszcza, że szybko okazało się, że potencjalny zabójca jest osobą, dla której trzynaście lat wcześniej Vaarę zostawiła żona. W grę wchodziły więc ogromne emocje, a to nigdy nie ułatwia sprawy. Dodatkowo w krótkim czasie pojawiło się mnóstwo nowych śladów, które tylko skomplikowały całe śledztwo.

James Thompson był Amerykaninem mieszkającym w Finlandii. Był - ponieważ niestety zmarł w wyniku wypadku w sierpniu tego roku. Bohaterem serii swoich książek uczynił inspektora Vaarę, a "Śnieżne anioły" to pierwsza powieść o tym policjancie.
Jak to zwykle bywa, Kaari jest mężczyzną po przejściach. Do tej pory nie poradził sobie z traumatycznymi wydarzeniami z przeszłości. A one przypominają o sobie w najmniej oczekiwanych momentach. Jednak w odróżnieniu od innych policjantów rodem ze skandynawskich kryminałów, Vaara nie ma problemów z alkoholem. Nie jest tez samotny - ma drugą żonę, piękną Amerykankę. Muszę przyznać, że jest to jakaś odmiana.


Wcześniej myślałam, że to Szwecja Wallandera jest wyjątkowo ponura i przygnębiająca. Ale to Finlandia Vaary, a zwłaszcza miejsce akcji "Aniołów śniegu", pogrążone w kaamos - nocy polarnej i przytłoczone czterdziestostopniowym mrozem, może wywołać depresję nawet u czytelnika.
"Tej zimy poczułam się tak, jakby chłód i ciemność miały się już nigdy nie skończyć. Wtedy zrozumiałam, że ludzie tutaj nie są szczęśliwi, oni są tylko pijani"
Powieść bardzo mi się podobała. Mroczna atmosfera, zagadkowa zbrodnia i mnóstwo śladów i zwrotów akcji, utrudniających wykrycie mordercy - to wszystko działało na jej korzyść. Nie mam większych zastrzeżeń również do postaci inspektora Vaary.
Może tylko autor powinien wyważyć opisy nocy polarnej - liczne na początku, a praktycznie pomijane w dalszej części książki. Właściwie nie chodziło o same opisy, tylko o podkreślanie przygnębiającego wpływu kaamos na ludzi. Jednak w drugiej połowie powieści mrok był obecny bardziej w czynach bohaterów, a warunki klimatyczne były tylko tłem, dopełniającym całość.

Ogólnie nie zawiodłam się na tej książce. Nie zachwyciła mnie, ale uważam ją za bardzo dobrą lekturę. Chętnie sięgnę po kolejne części, żeby poznać dalsze losy inspektora Vaary. I chętnie poczytam o kaamos. A zdjęcie zorzy polarnej prawdopodobnie zajmie miejsce mojej dotychczasowej tapety w laptopie;)

Moja ocena: 5/6


TynipicTynipicTynipic
____________________
Źródła zdjęć:
1. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/134116/anioly-sniegu
2.  unsplash.com

18 komentarzy:

  1. Lubię lektury, w których twórca zgrabnie uwypukla jej klimat...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie miałam pojęcia, że w Finlandii jest tak dużo morderstw! Jeśli to prawda to przerażające, że tak niewielki pod względem ludności kraj, ma tak duży odsetek przestępstw. Jestem ciekawa tej powieści również ze względu na narodowość autora. Chętnie dowiem się jak Amerykanin sportretował życie w Finlandii. Oczywiście dobra zagadka kryminalna również mnie kusi :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszę przeczytać, już ta ciekawostka o Finlandii mnie zachęciła!

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam dawno temu i szczerze mówiąc nie pamiętam jej aż tak dobrze, ale nie byłam do końca usatysfakcjonowana. Przeszukałam u siebie archiwum i widzę, że zgrzytało mi postępowanie Vaary i kilka innych rzeczy, ale za to atmosfera była naprawdę niezła :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Przeczytałabym, ale obawiam się o styl autora. Jeśli nie spróbuję, nie dowiem się, wiem, ale jeszcze muszę mieć jakiś dodatkowy bodziec. Może wezmę go stąd :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Hmmm, podumam nad tą książką. Mówiąc szczerze nie mam do niej wielkich ciągot, ale może dlatego że nie przepadam, poza kilkoma wyjątkami, za "zimnymi kryminałami".

    OdpowiedzUsuń
  7. Ehh, a ja czytałem gdzieś reckę w której raczej zjechano tę książkę kompletnie. Z tego co pamiętam chodziło o to, że język był zbyt ubogi i że prostota powalała na kolana, ale nie dam za to głowy :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz. Dla mnie język nie był ubogi (chociaż oczywiście to nie jest arcydzieło literatury) a przy lekturze bawiłam się dosyć dobrze. Dziwna jestem;)

      Usuń
    2. Ale jesteś ładna, więc w sumie i tak wychodzisz na plus ;D

      Ps. Teraz zapewne zastanawiasz się, czy to miał być komplement, czy pocisk, ale to zdecydowanie miał być komplement :D

      Usuń
    3. Podlizujesz się, jak zwykle:P Ale dziękuję;)

      Usuń
  8. Od pewnego czasu szukam porządnego kryminału, który po prostu mi się spodoba. Chętnie sięgnę po "Anioły Śniegu" :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Podoba mi się to, jak opisujesz klimat tej książki! To zapewne jej wielki plus. Ale na tak mroźną książkę chyba na razie się nie skuszę...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciepłolubna jestem wprawdzie, ale ten mróz Finlandii i klimat powieści kusi :) Chociaż i tak najbardziej przemawiają do mnie zwroty akcji i zagadkowa zbrodnia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Strasznie bym chciała to przeczytać. Po kryminały naprawdę rzadko sięgam, ale ta książka po prostu do mnie przemawia

    OdpowiedzUsuń
  12. Sama nie wiem, nie jestem jakoś przekonana do tej książki. Niby wszystko pięknie, ładnie, ale coś nie ''zaiskrzyło'', więc chyba dam sobie jednak na wstrzymanie :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Coś mi się wydaje, że po tej książce bardziej doceniałabym to, że u nas zima jest zdecydowanie łagodniejsza. A zapowiada się nieźle, więc może po nią sięgnę, jeśli trafi się okazja. ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja jestem zapatrzona w Skandynawię i myślę, że w tej przygnębiającej atmosferze bym się jak najbardziej odnalazła. Aż mam ochotę przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Nie czytałam, ale miałam w planach, przypomniałaś mi o tym kryminale.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger