poniedziałek, 26 stycznia 2015

Ponure Poniedziałki: Shirley Jackson "The Lottery" ("Loteria")

Opowiadanie (w oryginale) można przeczytać TUTAJ.
W wersji polskiej znajdziecie je w zbiorze zatytułowanym "Loteria czyli przygody Jakuba Harrisa" (PIW, 1976).


Malutkie miasteczko gdzieś w USA. Tutaj, tak samo jak w innych miejscach kraju, raz do roku wszyscy mieszkańcy zbierają się na głównym placu, żeby przeprowadzić LOTERIĘ. Najpierw kartki umieszczone w wyblakłym, niegdyś czarnym, drewnianym pudełku, losują głowy rodzin. Przeważnie ojcowie. Później członkowie wybranej rodziny losują spośród siebie. Jedna osoba wygrywa. A może nie?

One of the most famous short stories in the history of American literature! Chilling tale of conformity gone mad! Tak określano "Loterię", napisaną przez Shirley Jackson w 1948 roku i wtedy też opublikowaną w czasopiśmie "The New Yorker". Tekst, który spowodował, że czytelnicy masowo rezygnowali z prenumeraty magazynu, a do autorki wysyłano setki listów. Przeważnie niezbyt miłych. W RPA drukowanie tego opowiadania zostało nawet zabronione... Dlaczego historia o grze, w której dobrowolnie biorą udział wszyscy członkowie społeczności, wywołała takie oburzenie? Hm, może ma to pewien związek ze stosem kamieni, ułożonym przez dzieci w rogu placu tuż przed rozpoczęciem loterii.

Tak powiedziałaby Effie.  I wiecie, miałaby rację.

Odgadnięcie, na czym tak naprawdę polega loteria, nie było szczególnie trudne. Ale, ku mojemu zaskoczeniu, całość i tak czytałam z uwagą. Z napięciem obserwowałam zachowanie mieszkańców, nerwowo żartujących w oczekiwaniu na rozpoczęcie gry. Już dawno żadne opowiadanie nie zaintrygowało mnie tak bardzo, nawet pomimo faktu, że niektóre elementy fabuły były dla mnie oczywiste - a, być może, całość powinna zaskakiwać.

Zakończenie mnie rozczarowało. Zabrakło pewnego wyjaśnienia. Chociaż to też ma sens: dokładnie takie zachowanie mieszkańców wyraźnie wskazuje na to, co chciała przekazać sama autorka (możliwy SPOILER, więc...): 
Explaining just what I had hoped the story to say is very difficult. I suppose, I hoped, by setting a particularly brutal ancient rite in the present and in my own village to shock the story's readers with a graphic dramatization of the pointless violence and general inhumanity in their own lives.

Shirley Jackson bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałam się, że ta lektura będzie taka... emocjonująca. I że zapadnie mi w pamięć na dłużej.
Chcecie się przekonać, co wywołało takie oburzenie pierwszych czytelników? Zapraszam!

Moja ocena: 5/6

TynipicTynipicTynipic
____________________
Źródło zdjęcia: http://www.pinterest.com/pin/301107925061239950/

12 komentarzy:

  1. Czytałam i uważam, że to genialna historia. Nie domyśliłam się, do czego zmierza autorka, więc punkt kulminacyjny mnie zmroził i zszokował. Masz całkowitą rację, że "Loteria" zapada mocno w pamięć, nic tylko czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jestem już za bardzo podejrzliwa i stąd moje przypuszczenia odnośnie finału tej historii;)
      Tak, trzeba to przeczytać! Sama chyba zacznę teraz polować na "Nawiedzony dom";)

      Usuń
    2. Tfu, po prostu "Nawiedzony":P

      Usuń
    3. "Nawiedzony dom" też brzmi dobrze :D

      Usuń
  2. Wygląda ciekawie. Pominę rozczarowanie zakończeniem, bo skoro aż tyle emocji w trakcie, to chyba można to rozczarowanie przeżyć...;) Przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejrzewam, że to rozczarowanie to głównie moje subiektywne odczucie;)

      Usuń
  3. Czy może istnieć bardziej ponury dzień niż poniedziałek? Wygląda na to, że nie, ale i jego można uczcić odpowiednią opowieścią. Jestem pod wrażeniem wygrzebania takiej historii (podziwiam to, że ją znalazłaś). Może gdzieś, kiedyś uda mi się dostać polską wersję.
    P. S. komentarz powstał po dłuuuugim wpatrywaniu się w szatę graficzną. Znowu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba sobie jakoś umilić powrót do pracy/szkoły/innych obowiązków, prawda? A że umilanie życia, w moim przypadku, często wiąże się z tekstami grozy bądź filmowymi horrorami...stworzyłam Ponure Poniedziałki;)
      Nie ma czego podziwiać;) Tak w ogóle, jestem brokerem, powinnam bez trudu znajdować takie rzeczy;)
      PS. Radzę zajrzeć na stronę autorki grafiki, może znajdziesz tam jeszcze coś dla siebie;)

      Usuń
  4. Ej! Ja chcę wiedzieć o co chodziło!!! :D
    Sprawdziłam katalog, jest w bibliotece ta książka! Hura! Jak przeczytam "Wija", to już wiem po co pobiegnę :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Opowiadania nie czytałem, jednak z pewnością to zrobię :) Po Twojej recenzji nasunęły mi się pewne spostrzeżenia - oglądałaś może film "Wyspa"? Tam też była zabawa w loterię i podejrzewam, że koncept jest podobne jeżeli nie ten sam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oglądałam;) Jednak tutaj rozwiązanie jest znacznie prostsze;)

      Usuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)