Ponure Poniedziałki: Greg Egan "Neighbourhood Watch"

Opowiadanie można przeczytać (w oryginale) TUTAJ


Senne miasteczko gdzieś w Australii. Wbrew pozorom nie jest tutaj zbyt spokojnie. Mieszkańcom dają się we znaki drobni przestępcy i wandale. Powołują więc straż sąsiedzką, złożoną z dwunastu osób. A straż prosi o pomoc kogoś, z kim w żadnym razie nie powinno się zawierać układów. Starannie przemyślana umowa, wiążąca obie strony, zapewnia bezpieczeństwo spokojnym obywatelom. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o tym, co będzie kiedy porozumienie wygaśnie, a groźny strażnik nie będzie już musiał kontrolować swoich morderczych skłonności...
"Part of me comes from each one of their nightmares, and each of their nightmares comes partly form me"
Greg Egan urodził się w 1961 roku. To Australijczyk. Z wykształcenia matematyk, a obecnie z zawodu pisarz science fiction. Jak podaje angielska wikipedia: "His early stories feature strong elements of supernatural horror".

"Neighbourhood Watch" należy właśnie do wcześniejszych prac autora i zdecydowanie jest horrorem. Pomysł stworzenia demona składającego się z koszmarów mieszkańców i mogącego bezkarnie zabijać wszystkie osoby łamiące prawo (ale tylko pod osłoną nocy) ma w sobie coś, co kojarzy mi się z koncepcjami Stephena Kinga. Dodajmy do tego jeszcze małego chłopca, Davida, który rzuca wyzwanie "strażnikowi" i który chce go zniszczyć - przeczuwając, że kiedy umowa przestanie obowiązywać, wydarzy się coś strasznego. King, jak nic. Ale opowiadanie Egana ma swoją niepowtarzalną atmosferę, inną niż u mojego ulubionego pisarza.

The Others - 7 Deadly Sins - Adrian Smith

Zaintrygował mnie ten pomysł. Z uwagą śledziłam opisane wydarzenia. Zakończenie, z lekkim niedopowiedzeniem, było dobre, chociaż zazwyczaj nie lubię takich zabiegów (Ale podkreślmy słowa "z lekkim" - w zasadzie łatwo przewidzieć, co było dalej. Z drugiej strony, moja szalona wyobraźnia podsuwa mi różne inne rozwiązania). Początkowo musiałam co chwilę korzystać ze słownika (przypomnijmy, że czytałam oryginalny tekst), jednak później wciągnęłam się na tyle (nie wspominając o tym, że musiałam dosyć szybko dokończyć lekturę), że poradziłam sobie bez niego. To dobry sposób na naukę języka.

Greg Egan napisał opowiadanie. Korzystając z tego samego pomysłu, Stephen King stworzyłby powieść. Jeśli chcecie krótki, konkretny tekst, którego dodatkową zaletą jest narracja pierwszoosobowa (zgadnijcie, kto jest narratorem...), kliknijcie link na górze postu i przeczytajcie "Neighbourhood Watch". Poza tym, powiedzcie szczerze - ile australijskich horrorów poznaliście do tej pory?

Moja ocena: 5/6

TynipicTynipicTynipic
_______________________
Źródło zdjęcia: http://www.reddit.com/r/ImaginaryHorrors/comments/2ig1mk/the_others_7_deadly_sins_by_adrian_smith/

9 komentarzy:

  1. Pomysł faktycznie całkiem niezły, atmosfera też kusząca, ale co z tego, jak w oryginale nie pokonam tego tekstu :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przyznaję, że tym razem nie interesowałam się tym czy opowiadanie zostało przetłumaczone na język polski:/

      Usuń
  2. Groza w Australii jakoś nigdy do mnie nie przemawiała ;) Podam przykład innego gatunku, ale to właśnie ją jako miejsce akcji wybrał Nesbo w książce Człowiek nietoperz i nie mogłam się przekonać do kryminalnego klimatu Australii... Za to oglądałam kiedyś jakiś thriller/horror, którego akcja rozgrywała się na wybrzeżu i naawet nawet trochę się bałam ;) No ale może tu to nie ma większego znaczenia, skoro dobry tekst. Hm, z ciekawości... :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie przepadam za Australią jako miejscem akcji. Ale tutaj właściwie nie miało to znaczenia. Może też dlatego tekst mi się spodobał;)

      Usuń
  3. Brzmi ciekawie, nie znam żadnego horroru z akcją rozgrywającą się w Australii, więc może być interesująco. W wolnej chwili zabiorę się za to opowiadanko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wszystkie pięknie i ciekawie, ale w nie dam rady przebrnąć przez ten tekst w originale.

    OdpowiedzUsuń
  5. Początek wydawał się dość trudny (sporo słówek, których wytłumaczenia nie znałem), ale później można się wkręcić i jest o wiele lepiej - nawet po angielsku. Fajna historyjka, dobry pomysł i bardzo podobało mi się zakończenie. I to skojarzenie z Kingiem chyba uzasadnione, ponieważ ja też ciągle miałem wrażenie, że czytam Kinga :D Fajna historyjka - jedna z tych godnych uwagi, ktoś mógłby ją przetłumaczyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja miałam pewne problemy z początkiem opowiadania;)
      Naprawdę, to było bardzo "kingowskie":P
      Ktoś mógłby przetłumaczyć... jak znajdę taką naiwną osobę, która zrobi to za darmo, dam Ci znać :P

      Usuń
  6. Przyznam się, że nie znam żadnego australijskiego horroru. Do tej pory nie byłam nawet tego świadoma. Zaraz rozpoczynam lekturę...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za wszystkie komentarze, szczególnie krytyczne. Odpowiadam na nie, oczywiście jeżeli mam coś do powiedzenia na dany temat;)

Copyright © 2014 Miros de carti. Blog o książkach , Blogger